Zarząd Powiatu Ostrowieckiego ustalił wynagrodzenie Tomasza Borońskiego, Dyrektora Naczelnego Wielospecjalistycznego Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim. Od 1 września 2026 roku będzie ono wynosiło 4,5-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku z IV kwartału 2025 roku. Jeżeli przyjąć wskaźnik GUS wynoszący 9228,30 zł, daje to 41 527,35 zł brutto miesięcznie, czyli 498 328,20 zł w skali pełnego roku. Sama uchwała dotycząca wynagrodzenia Tomasza Borońskiego nie podaje kwoty w złotych, lecz określa sposób jej wyliczenia.
Żaden nie dorówna poprzedniemu
Ciekawe czy zarobki poprzednika pójdą pod lupę prokuratora?
Małgorzata Bień, radna i wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Ostrowieckiego, w czerwcu 2024 roku wypowiedziała takie słowa w obronie milionowych zarobków ówczesnego dyrektora szpitala:
"Słowa „On się po to uczy, żeby brał”:))
Cyrk
Cyrk? Popatrz na oświadczenia majątkowe różnego szczebla.
Kot Behemot wcielił się w rolę Bobka i wybrał się na ryby
Huta 99 - Bobek kolejna zadyma https://youtu.be/TWVDqP_rUCA
Uny się wszystkie uczyły po to, żeby drapać...
Co wydrapie, to zajada - ale smaczna czekolada xD
Czeko, czeko, czekolada co dnia,
Czeko, czeko, czekolada co noc xD
Gdy Twoje kocury, gryzą (ostrzą?) pazury i że coś tam sitowie wyrasta im na głowie, TAK?! xD
TAK! Dla Kocurów, TAK! Dla Pazurów...
Żeby być człowiekiem, trzeba zarabiać. Lekarze zarabiają, więc są ludźmi. Biedni pacjenci bogatych lekarzy ludźmi nie są. Tak jest polityka państwa polskiego. Lekarze protestują tylko wtedy, gdy chcą więcej pieniędzy dla siebie, innych mają w pogardzie, tak jak admin użytkowników tego forum.
Zobaczcie, jak w tym państwie z dykty (a może lepiej powiedzieć: z waty cukrowej?) się kocur obłowił - śledzi nie jada, tylko jesiotra konsumuje, bo tym państwem rządzą zwykłe...
19 sierpnia 2026 W ubiegłym roku jeden z tłustych kotów... przepraszam, lekarzy zatrudnionych w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim w Zamościu zarobił ponad 2 mln 700 tys. zł - ustaliła Interia. - Tak gigantyczne, społecznie nieakceptowalne pieniądze to sygnał dla NFZ, że wycena świadczeń być może jest przeszacowana - komentuje dr Jerzy Gryglewicz, lekarz i specjalista w zarządzaniu w ochronie zdrowia. https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-ponad-2-7-mln-zl-w-rok-dla-lekarza-z-zamoscia-wiemy-jaka-mia,nId,23530244 - rozpierdolił system!
Jasne — zachowam konstrukcję, rytm i absurdalno-satyryczny charakter, ale przeniosę motyw z kotów na **„białe koty”, czyli lekarzy w kitlach, a prezesa NFZ zrobię centralną postacią. Zostawię też motyw pazurów i ostrożności, żeby nawiązać do dopisku o dzikich kotach.
-
### „Białe koty” (choroba kociego pazura)
-
Był sobie raz prezes, co kochał swe koty,
białe, duże, w kitlach — same kocie psoty.
Nie mruczały wcale, tylko „proszę wejść”,
każdy miał receptę
i skierowanie też.
-
Kociarzu, prezesie,
biały kot w kitlu już receptę niesie,
kociarzu, prezesie,
uważaj na pazury, gdy kot się podniesie!
-
Białe były kitle, czyste jak śnieg,
jeden kot był chirurg, drugi internista biegł.
Trzeci miał stetoskop, czwarty skalpel lśnił,
a prezes patrzył z boku
i liczył każdy wynik.
-
Kociarzu, prezesie,
biały kot już czeka, pacjent numer niesie,
kociarzu, prezesie,
bo jak kot podrapie, to NFZ to niesie!
-
Dwanaście białych kotów po korytarzu chodzi,
jeden bada gardło, drugi kroplówkę chłodzi.
Trzeci coś wypisze, czwarty każe czekać,
a pacjent przy rejestracji
nie wie, czy ma płakać, czy uciekać.
-
Kociarzu, prezesie,
co tam mruczy lekarz, każdy przecież wie.
Kociarzu, prezesie,
biały kitel błyszczy, ale pazur też!
-
Nie wszystkie koty są łagodne przecież,
nie każdy da się pogłaskać na tym świecie.
Są koty dzikie, zapalczywe, złe,
w kociej dżungli wychowane —
lepiej nie zbliżać się.
-
Bo kot ma swoje pazury,
a lekarz ma swój fach,
jeden może podrapać skórę,
drugi wypisać strach.
-
Kociarzu, prezesie,
z białym kotem ostrożnie, gdy receptę niesie!
Kociarzu, prezesie,
bo czasem mały kotek ryczy jak tygrys w lesie!
-
A prezes tylko patrzy,
co dzieje się w lecznicy:
białe koty w białych kitlach
chodzą po korytarzycy.
-
Jeden mówi: „limit”,
drugi mówi: „brak”,
trzeci mówi: „proszę czekać”,
czwarty: „taki mamy fakt”.
-
A prezes głaszcze kota
i mówi: „Spokojnie, wiem.
Jak kot ma dobry humor,
to wszystko będzie okej”.
-
Kociarzu, prezesie,
nie podchodź zbyt blisko, gdy kot pazur niesie!
Kociarzu, prezesie,
biały kot to lekarz — lecz pazury ma przecież!
-
Dwanaście białych kotów,
każdy swoje wie,
jeden leczy serce,
drugi leczy mnie.
-
A prezes tylko patrzy,
przelicza kotów stan:
„Czy wystarczy na wszystkich?
Czy wystarczy nam?”
-
Nie wszystkie koty mruczą,
nie każdy daje się brać,
czasami zamiast mruczenia
można usłyszeć: „miaaau!”
-
I tak powstała legenda,
którą każdy pacjent zna:
że w systemie pełnym kotów
najważniejszy kot — prezes NFZ — ma.
-
Kociarzu, prezesie,
biały kot już idzie, receptę niesie!
Kociarzu, prezesie,
pilnuj swoich kotów, bo pazury mają w stresie!
-
Bo biały kot, choć w kitlu,
wciąż kotem pozostaje.
A kto z kotami zadziera —
ten czasem po łapach dostaje!
Od czasu pisu to tylko przekręty teraz wychodzą w każdej dziedzinie.