Obietnica Ewy Kopacz stała się tak kłopotliwa, że już następnego dnia politycy PO wycofywali się z niej rakiem. Choć brzmi miło i pachnie populizmem, warto zastanowić się, ile kosztuje w Polsce godne życie. Obietnica Kopacz w pierwszej kolejności skierowana jest do grupy około miliona osób, którzy pracują na pensji minimalnej wynoszącej 1750 złotych. Na rękę wychodzi 1286 zł. Takim osobom trudno jest samodzielnie utrzymać się w Warszawie. Stąd popularne oferty wynajmu pokoi za 500-600 zł miesięcznie, gdy kilkoro osób żyje wynajętych 3-4 pokojowych mieszkaniach. Takim wyborcom rząd PO musiałby zrefundować koszt wynajęcia kawalerki w Warszawie – oznaczałoby to dopłatę minimum 1200-1400 złotych miesięcznie
natemat pl
Gdyby Kopacz chciała zrealizować swój "ogólny zamysł", oznaczałoby to, że mieszkańcom dużych miast należałoby dopłacać miesięcznie 1,5 tys. zł kieszonkowego. A tym z małych miast i wsi po pięćset. Przeliczając to na 15 milionów osób pracujących, wychodzi, że koszt realizacji obietnicy o godnym życiu przekroczy 10 mld zł. Dziwne, że ktoś z prawicowych ekonomistów nie wytknął takich rozmiarów kiełbasy wyborczej. A może szkoda słów.
Dokładnie, masz rację gość 19:39. Różnimy się też tym, że w W-wie nie ma bezrobotnych. Osoba po zaocznej pedagogice ma, gdzie pracować, ponieważ przedszkoli prywatnych mnóstwo a w Ostrowcu pracy nie ma. No i tam taka osoba po byle jakich studiach zarabia około 2tys. Mam kilkoro znajomych w Wwie, w sumie większość znajomych, sąsiadów i nawet rodzina jest w W-wie od lat. Ok, spłacają kredyty ale tak jak większość. W Ostrowcu osoby zdolne po dobrych uczelniach pracują za grosze często w marketach. Warto by się skupić nad bezrobtnymi, a nie nad tymi, których było na ten kredyt choćby stać. Ja bym nie dostała, maż też nie mimo, że zarabia nieźle, jednak na papierku najniższa.
Po co takie obietnice? Wystarczy, że od najniższych pensji zmniejszy się podatek dla państwa. Przykład najniższa krajowa 1750zł, koszt pracodawcy to 2110zł, z tego pracownik otrzymuje 1286zł! Państwo zamiast okradać najbiedniejszych niech obniży pańszczyznę i z tych 2110 zł niech pracownik otrzymuje 1800zł, wtedy jego siła nabywcza wzrośnie, co za tym idzie państwo i tak odzyska część z tych pieniędzy w formie akcyz i podatków pośrednich. . .
Przecież Kopacz jest od medycyny a nie od ekonomii. Tutaj ma osiągnięcia. Ludzie na SOR czekają tylko parenaście godzin a w Chinach koczują pod szpitalem dużo więcej dni. Dajcie kobiecie spokój. Niech jeździ Pendolino . W biegu nie widać biedy. W następnej kadencji będziemy pracować do 70 taki. Łatwo poszło 67 to też przejdzie.
Wystarczy, że któryś rząd przestanie rozdawać kasę na zasiłki dla tych, którzy mają lewe ręce potrafiące tylko domagać się kolejnych zapomóg.
mnie urzad pracy od 3 lat nie daje ani pieniedzy ani nie chce dac mi jakiejkolwiek pracy! jakie zasilki? jakie lewe rece?
Urząd ma ci pracę dawać?
urząd nie daje pracy ?to urząd tego samego państwa niech się odwali od podadków
Urząd może ci zaproponować pracę a nie dawać.
Komuna się skończyła. Nie ma nic za darmo. Każdy powinien mieć tyle na ile zapracował. Nie potrafisz znaleźć pracy sam, to znaczy że ma dwie lewe ręce, a twoja roszczeniowa postawa to jak dla mnie dowód na to, że eutanazja i aborcja jednak mogą się przydać...
Jak czytam takie bezczelne wpisy cwaniaczków to również jestem za eutanazja i abrocją, a do tego za legalizacją posiadania broni...
Tylko kto tu jest cwaniaczkiem? Ten, który sam szuka pracy i potrafi ją sobie znaleźć, czy ten który lata po zasiłki i jeszcze narzeka, że mu urząd pracy nie dał pracy?
Jesteś pewien, że na wszystko "zapracowałeś"? A kto zapłacił za Twoją edukację? Za szczepienia też płaciłeś? A miałeś (albo ktoś bliski) operację? Zapłaciłeś/li rynkową cenę? No, napisz, jak za wszystko płacisz.
Za moją edukację płacili moi rodzice, gdyż wtedy nie byłem w stanie sam na to zrobić. I nie piszcie mi bredni o tym, że edukacja jest darmowa i sponsorowana przez rząd - ten kto tak twierdzi jest zupełnie odrealniony albo nie ma dzieci i nie wie ile trzeba wydać na podręczniki czy przybory szkolne. Do tego przypominam, że wszelkie koszty po stronie rządu opłacane są z podatków, czyli pieniędzy które to my zarabiamy.
Jeśli chodzi o studia to zapłaciłem za nie sam z własnych pieniędzy, a teraz opłacam kolejny kierunek na studiach zaocznych także za swoje pieniądze.
Co do operacji - owszem, miałem i zapłaciłem za nią sam, bo jakbym miał czekać aż mi za nią ktoś zapłaci tak jeszcze pewnie na nią bym czekał, albo już bym nie miał kolana. Podobnie za wizyty u dentysty płace sam, tak jak u każdego innego lekarza, którego opłacam z podatków.
Szkoda tylko, że nie to jest tematem tego wątku...
Pracy nikt nikomu za darmo nie da, darmozjadom, którzy tylko zasiłki brać potrafią. A zasiłki te wypłaca się z pieniędzy pochodzących z podatków, czyli finansuje się takie osoby przez osoby pracujące... Natomiast problem braku godnego życia wynika właśnie z takiego podejścia jakie prezentujecie wy - wszystko wam trzeba dać za darmo, a najlepiej to jeszcze dopłacić żebyście w ogóle chcieli wziąć to co dają. Nie masz pracy to jej szukaj, a nie licz na to, że ci urząd pracy tę pracę da sam. Jak sam znajdziesz pracę to wtedy będziesz mógł narzekać, że nie masz pieniędzy i nie stać cię na godne życie. Ale pisanie, że urząd pracy ma ci dać pracę bo nie masz pieniędzy na życie to już patologia. Przypominam ci, że jak nie pracujesz to ja pracuje na ciebie...
gośc 17:30 niech ten urząd pracy nie daje, nie proponuje, niech go zlikwidują bo to tam siedzą ci z lewymi rękoma i za nicnierobienie ich utrzymuję między innymi ja.
są takie osoby i takie rodziny-znam osobiście-które od lat utrzymują się tylko z MOPS pomimo tego,że jedno z nich pracuje za granicą i jeszcze wynajmują mieszkanie(są na lokatornym) ale to nie do nich pretensje tylko do pań przeprowadzających wywiad....