mądre decyzje i warte naśladowania, pozdrawiam
mam kredyt 100 tys spłacam po 800 zl a wlasciwie to mieszkanie na przyszlosc wiec je wynajmuje i samo się splaca a kiedy będzie miało dziecko Wszystko zależy od tego czy zbierac czy PLACAC NIBY JEST DLUG A TAK NAPRAWDE BEDZIE ZYSK
Z mieszkaniem to już grubsza sprawa, ze zwykłej pensji nie da się odłożyć na jego kupno. Co do reszty zgadzam się.
no to jestes farciarz dobrze ze miałes gdzie odrabiac te nadgodziny ja borykam sie z brakiem pracy pomijam fakt ze ciagle szukam,chodze ,pukam,odrabiam staze,ale stałej pracy nikt nie proponuje,podnosze kwalifikacje i co z tego.wiec z doskoku co moge?latac dziure budzetowa...w Ostrowcu jak sie nie ma na kim wesprzec naprawde jest trudno zwiazac koniec z koncem mimo braku biernej postawy..smutna dosc to refleksja...wielu znajomych boryka sie z kredytami,kartami,ale bez nich byłoby trudno np kupic mieszkanie,samochód itd itp
Mi się wydaje że większość ludzi żyje szablonowo od początku i z tego w większości biorą się długi. Młody człowiek zaczyna pracę, dostaje umowę na stałe, więc zaraz bierze kredyt na samochód. Spłaca kredyt więc za jakiś czas proponują mu kolejne kredyty, więc skoro dają to można zmienić auto na nowsze, może nowe meble itp. Potem zakłada się rodzinę i kupuje mieszkanie z kredytem na 30 lat. Między czasie bierzemy telefony na abonament, kablówkę i internet. Dzieci rosną więc i wydatki się zwiększają, więc i zaczynamy myśleć o kolejnych kredytach, telefonach dla dzieci i innych gadżetach. I tak całe życie leci z dnia na dzień o ile coś się nie stanie. Zachorujemy, stracimy pracę, albo inna tragedia pozbawi nas płynności finansowej. I tym sposobem sami zawijamy sobie pętelkę z kredytów i zobowiązań.
Znam wiele osób które w ten sposób bankrutowały, ale regułą było że kiedy pracowali to żyli lepiej ode mnie. Mieli zawsze najnowszy telefon, telewizor 32 cale, mieszkanie odremontowane, co tydzień impreza, 2 razy w roku wyjazd na urlop, ciuchy też nie byle jakie. Wszystko fajnie, ale lepiej wydawać to co mamy, a nie to ile nam pożyczą w banku.
20 tys obecnie oboje z mezem pracujemy na szczęście ale nigdy więcej karty kredytowej to nie kończaca się opowieść
dokładnie karty to błedne koło wpłaca sie i wyciaga wpłaca i wyciaga bo brakuje i koło sie zamyka
komornik do końca życia i o jeden dzień dłużej....:(
4 tys i juz oddane.jak czytam te posty to całe te zycie i kredyty przede mną.bo bez kredytów raczej sami wiecie nie da się żyć.życzę w nowym roku jak najmniej kredytów.
Kredyty są potrzebne, tylko koniunktura w Państwie nie do przewidzenia. Nigdy przecież nie wiesz kiedy nastąpi ostre hamowanie w gospodarce tak jak obecnie.
Około 250 tys, a mam 23 lata :/. Niestety trzeba płacić za błędy rodziny.
wszyscy się mylicie.
Do długu, którego macie świadomość - musicie doliczyć również długi, które tak ochoczo zaciągały w "waszym imieniu" kolejne rządy (złośliwcy twierdzą, że ekipa Donalda miała tu szczególne zasługi).
A więc - niech każdy doliczy jeszcze jakieś 28.000 zł NA GŁOWE.
Jeśli jest was dwoje - macie więc dodatkowo jakieś 56.000 długu.
Jeśli macie dwójkę dzieci - cała rodzina ma jeszcze jakieś 112.000 długu do spłacenia.
Jak to dobrze, że od "25 lat żyjemy w wolnym kraju".
Nieprawdaż ?
Ja jednak cieszę się, że od lat Polacy wybierają "mniejsze zło"....
http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl/metoda-liczenia
Nigdy nie brałem żadnego kredytu. Zawszy byłem temu przeciwny i czytając Wasza posty od długach jeszcze bardziej się w tym utwierdzam. Pozdrawiam.
mylisz się.
To "twój rząd'" wziął w "twoim imieniu" dług, który Ty będziesz musiał spłacać.
Kredyt 300 tys : rata 4 tys miesiecznie, 6 tys miesiecznie dodatkowo odkladamy