50 to jest i tak stawka bardzo wygórowana jak na dzisiejsze czasy.
Ja to mam chyba szczęście.Trafiam zawsze na jakichś takich normalnych księży.Jak wynajmowałam mieszkanie to ksiądz powiedział ze nie weżmie składki na remont bo pomieszkam tu kilka miesięcy i zmienię parafie.Tu gdzie obecnie mieszkam po odbytej kolędzie ksiądz wiedział gdzie potrzeba to kupował opał kilku rodzinom.Jeszcze transport opłacał.Obecny proboszcz nie zamyka bramy bo twierdzi że może być potrzebny i nie może się od ludzi odgradzać.Często przychodzą do niego ludzie z problemami nie rzadko po drobne kwoty pieniężne.Nie słyszałam żeby komuś odmówił wsparcia.A słyszy się ze idąc po kolędzie też nie raz wspierał potrzebujących.Dlatego Ja zawsze daję ofiarę podczas kolędy i nie tylko.W tym roku dałam 50 zł w ubiegłym 100.Co będzie za rok nie wiem ale póki mnie będzie stać zawsze dam.
Księża to też ludzie jedni pomocni inni chciwi. Też trafiałam na księży z powołania i mogliśmy liczyć na ich pomoc. Daje 50zł bo na tyle mnie stać