„Maria Kiszczak po śmierci męża dalej będzie mieć fundowane przez Polaków luksusy. Przysługuje jej renta po zmarłym komunistycznym generale” – pisze w weekendowym wydaniu „Fakt” i wylicza, że chodzi o aż 7650 zł miesięcznie. Czesław Kiszczak do pewnego czasu pobierał wojskową emeryturę. Ale gdy sześć lat temu uchwalono ustawę o obniżce tych świadczeń dla byłych esbeków i członków WRON, uciekł na wojskową rentę inwalidzką.
Spryt Kiszczaka spowodował, że dzięki temu "przez ostatnie lata fundowaliśmy mu dalej luksusową starość za około 9 tys. zł miesięcznie" - pisze "Fakt". "Zgodnie z obowiązującym prawem, wdowom przysługuje 85 proc. pobieranego przez męża świadczenia. W przypadku Kiszczakowej wychodzi więc niecałe osiem tysięcy miesięcznie" - tłumaczy.
Pytanie czy będziemy sie tym dalej wkurzali, czy PiS raz na zawsze uporządkuje ten temat i da godne emerytury polskim bohaterom, którzy niejednokrotnie żyją w nędzy, a zbrodniarzom i zdrajcom narodu da emerytury najniższe w państwie.
a normalnym ludziom renty po 400 zl zabieraja.
niech wyborcy sld sie skladają i jej płacą
Przecież jego renta czy emerytura nie jest z pieniędzy wyborców i Was nierobów. Całe życie płacił składki do Wojskowego Biura Emerytalnego to mu się należy jak psu buda. 3 ml odszkodowania dla Kaczyńskiej co się puszczała na lewo i prawo jakoś nikt nie wytyka.
Należy się ale nie w takiej wysokości.
Tak samo Sławojowi Głódziowi na te 10 000 zł.
no niestety SLD z PO do spolki ukrecilo LUSTRACJE to teraz mamy takie kwiatki.
Ruskie niech placá, pogrzeb na placu czerwonym. A bylym komuchom przymusowy azyl w zsrr