Albo nie chce wiedzieć co jest bardziej prawdopodobne
To niech siedzi w firmie, to może będzie wiedział, co się dzieje. Ludzie wiedzą, kto pracuje, a kto kombinuje.
Może kombinuje razem z tymi kombinatorami, w końcu tam było i jest przyzwolenie na wszystko.
Jedyne co kto okradł to sami między sobą się okradli rodzinnie.
Ale papier do dupy czy mydło swego czasu to już chyba raczej nie oni kradli :D
Podobno na żeczy jest w sprawah w kturych nie morzna jósz odkręcidź
Tu pisze elita na wszystkim się znająca i wszystko wiedząca. Ich hasło przewodnie - , jôsz „
Pozdrawiam i dziwię się właścicielą że wcześniej tych baranów nie wysłali na wypas.
Panie Prezesie , jrst Oan świetnym człowiekiem. Życzę aby Pana plany zrealizowały się, zasługuje Pan na to ! A male pieski szczekają i dobrze, Pan małego pieska posiada i wie że nie gryzie, ale jest głośny. Oan jest twardym, dobrym gościem !
Podobno ten sam syndyk prowadzi upadłość pusih i sprzedaje hotel w Jastrzębiej Górze. Podobno długi mają być spłacane ze sprzedaży tego hotelu . Może jakoś odzyska się swoje pieniądze
To chyba zależy od syndyka czy pieniędzy starczy na dlugiy Granta
Na pewno nie starczy . Samych długów na grancie jest 28 milionów. A gdzie indziej też mają długi . Ten majątek nie pokryje tych długów które są narobione
Do 15.13.dziwie się WLASCICIELOM....i JUZ! Chyba wiesz....
Dwoma rękami się podpisze że Pan prezes Wojciech to super facet z wiedzą i doświadczeniem
Ale poszła wazelina :D Jak nic premia i podwyżka gwarantowana.
Rozmawiacie o długach i problemach finansowych, a tymczasem produkcja beczko-cystern w nowo utworzonych spółkach trwa pełną parą. Tego naprawdę nie potrafię zrozumieć.
Nie rozumiem, jak można przenosić pracowników z upadłych firm do nowych podmiotów, które prowadzą dokładnie tę samą działalność, w tym samym miejscu, na tych samych zasobach, a jednocześnie nie nadążać z realizacją zamówień. Z zewnątrz wygląda to tak, jakby działalność w praktyce nie została przerwana – zmieniły się jedynie nazwy spółek, natomiast ludzie, miejsce prowadzenia działalności, profil produkcji oraz klienci pozostali ci sami.
Jeżeli przedsiębiorstwo ma pełny portfel zamówień, zatrudnia pracowników i prowadzi produkcję bez większych przestojów, to trudno zrozumieć, dlaczego taka działalność nie mogła być kontynuowana w dotychczasowej spółce. Powstaje naturalne pytanie, dlaczego zamiast ratować istniejące przedsiębiorstwo i regulować jego zobowiązania, tworzono kolejne podmioty prowadzące identyczną działalność.
Z perspektywy zwykłego obserwatora wygląda to tak, jakby majątek, doświadczenie pracowników, relacje z klientami oraz wypracowany rynek zostały wykorzystane do kontynuowania tego samego biznesu, podczas gdy zobowiązania pozostały w poprzednich spółkach. Tym bardziej trudno zrozumieć sytuację, w której nowo utworzone firmy mają tak dużo zleceń, że nie są w stanie realizować ich na bieżąco, podczas gdy wierzyciele wcześniejszych podmiotów nadal czekają na zaspokojenie swoich należności.
Nie twierdzę, że każde utworzenie nowej spółki jest nieprawidłowe, ponieważ mogą istnieć ku temu uzasadnione przyczyny biznesowe lub prawne. Jednak w sytuacji, gdy działalność jest prowadzona w tym samym miejscu, przez tych samych ludzi, z wykorzystaniem tych samych zasobów, przy obsłudze podobnych klientów i w tym samym zakresie produkcji, trudno nie zadawać pytań o rzeczywiste powody takiego sposobu działania.
Mam wrażenie, że zamiast skoncentrować się na naprawieniu sytuacji poprzednich przedsiębiorstw i uczciwym uregulowaniu ich zobowiązań, wybrano rozwiązanie polegające na kontynuowaniu działalności w nowych podmiotach. Dla wierzycieli i osób obserwujących tę sytuację z zewnątrz może to sprawiać wrażenie, że problemy finansowe pozostały w starych spółkach, natomiast działalność gospodarcza została przeniesiona do nowych.
Dlatego trudno mi zrozumieć logikę takiego postępowania. Jeżeli istnieją zamówienia, klienci, pracownicy i możliwości produkcyjne, to naturalne wydaje się pytanie, dlaczego potencjał ten nie został wykorzystany do kontynuowania działalności i stopniowego regulowania zobowiązań poprzednich spółek, zamiast rozpoczynania działalności pod kolejnymi nazwami. Taki sposób działania rodzi pytania i wątpliwości, które z punktu widzenia wierzycieli oraz osób postronnych wydają się całkowicie zrozumiałe.