Społeczeństwo w 80 proc. aprobujące procedurę in vitro na prezydenta wybiera polityka, który za jej stosowanie chciał karać więzieniem. Obywatele w 70 proc. niechętni wpływaniu przez Kościół katolicki na życie polityczne za najbardziej zdatną do rządzenia uważają partię, której czołowy ideolog chciałby ulokować biskupów w Senacie, a jeden z senatorów zapowiedział przygotowywanie ustaw w porozumieniu z Episkopatem.
Naród należący do najbardziej euroentuzjastycznych otwiera drogę do władzy politykom postulującym opuszczenie głównego nurtu Unii Europejskiej. Wyborcy największego poparcia udzielają partii kierowanej przez polityka należącego do obdarzanych przez nich największą nieufnością. Dezorientacja czy polityczna głupota?
Największą furorę w wyborach prezydenckich zrobił Paweł Kukiz, pozbawiony jakichkolwiek cech wymaganych przez obywateli od prezydenta. Badania jego elektoratu ujawniły poglądy i oczekiwania tworzące absurdalny miszmasz, pełen sprzeczności i niekonsekwencji.
Ale tym popisują się także osobistości wpływowe i aspirujące. Ciemnoskóry działacz LGBT potępia rządzącą partię liberalną za niedostatek empatii dla homoseksualistów, sprzyjając w ten sposób zdobyciu władzy przez homofobów, niewolnych od wpływów rasistowskich ("zwycięstwo Obamy to koniec cywilizacji białego człowieka").
Błyskotliwy i zdolny ekonomista atakuje rządzącą partię liberalną za niedostatek liberalizmu, zakłada własne ugrupowanie mające jej podebrać wyborców i tym samym przybliża zwycięstwo partii zaciekle antyliberalnej.
Czołowy publicysta neosocjalistyczny składa hołd ("chapeau bas, Panie Prezesie!") liderowi narodowo-katolickiej partii, której propagandyści oszkalowali go jako "resortowe dziecko" i nie kryją, co zamierzają zrobić z takimi jak on, gdy opanują instytucje do tego pomocne.
Znany pisarz i felietonista, były heroinista, który dokonał konwersji na protestantyzm i został antyklerykałem, opisuje Polskę jako krainę nędzy, wyzysku i niesprawiedliwości, basując propagandzie ("Polska w ruinie") prących do władzy pod hasłami prawa i sprawiedliwości klerykałów, którzy konwertytów z katolicyzmu uważają za renegatów, narkomanów za degeneratów, a pisarzy mają swoich i ich będą promować.
Dziennikarka TVP perorująca, że nie dostrzega różnicy między PiS a PO, będzie mogła się boleśnie przekonać o tej różnicy, gdy PiS wygra wybory i naśle do mediów publicznych komisarzy politycznych, którzy wyrzucą ją stamtąd wraz z jej koleżankami i kolegami. Itd. itd.
Pod tym względem prosta babuszka z Podlasia wykazuje więcej rozumu od rozmaitych mądrali, bo zdaje sobie sprawę, że jako prawosławna Białorusinka nie może wspierać narodowo-katolickich fanatyków. Nie chodzi w tym przykładzie o to, by wychwalać rozum czy instynkt polityczny prostego ludu, lecz zobrazować, że ów rozum czy instynkt polityczny to co innego niż wiedza, inteligencja czy erudycja. Tu często pasuje gombrowiczowskie "im mądrzej, tym głupiej".
Jest taka sztuka teatralna polskiego dramaturga używającego artystycznego pseudonimu Ingmar Villqist zatytułowana "Noc Helvera". Jej bohaterem jest nierozgarnięty i zakompleksiony chłopak, który z entuzjazmem i nadzieją przyłącza się do politycznej bojówki głoszącej i urzeczywistniającej ekskluzywistyczny kult siły, bo sam chce tej siły i elitaryzmu zakosztować. W swej prostodusznej naiwności nie zdaje sobie sprawy, że on sam - zakompleksiony odmieniec - będzie jednym z pierwszych, przeciwko którym ta ekskluzywistyczna siła zostanie skierowana, co też się dzieje.
Niektórzy krytycy III RP i entuzjastyczni apologeci zapowiadanych zmian nie rozumieją, że to oni jako jedni z pierwszych zostaną poddani opresjom, restrykcjom i czystkom, które zaprowadzą propagatorzy i animatorzy tych zmian, gdy dostaną do dyspozycji umożliwiające to narzędzia instytucjonalne.
Dzieje głupoty politycznej w Polsce są długie i burzliwe (choć niekoniecznie obejmują wszystkie przypadki wymienione przez Aleksandra Bocheńskiego w książce tak zatytułowanej). Obrażanie się na rządzącą partię za to, że zrobiła coś zbyt późno, zbyt opieszale czy zbyt niekonsekwentnie i karanie jej za to oddaniem władzy jej przeciwnikom, którzy szybko i konsekwentnie zrobią coś całkiem przeciwnego, byłoby dopisaniem do tych dziejów kolejnego rozdziału.
Janusz A. Majcherek
Boli Cię założycielu wątku, oj boli to, że ludzie przejrzeli na oczy i nie głosują już na peło.
Ci co na oczy widzą samodzielnie głosują właśnie na takie partie jak po
Doskonała i trafna analiza.