Wczoraj po godzinie 24-tej nie dało się spać właśnie przez krzyki, piski, szarpaninę nawet nie młodzieży, tylko dzieci. Mieszkam w jednym z dwóch wieżowców na I-szych Pułankach (nr 7) i nawet przy zamkniętych oknach nie dało się zasnąć. Ten plac zabaw, a szczególnie huśtawki długo nie wytrzymają przy takim zachowaniu latorośli. Gdzie są w takich sytuacjach, kiedy dziecka nie ma w domu o tak późnej godzinie - rodzice. Następnym razem zadzwonię na policję in niech tacy rodzice odbierają swoje "pociechy" z izby dziecka, bo przy takim zachowaniu o wypadek nie trudno, a potem będzie lament gdzie były służby, że nie reagowały na taką sytuację. Niewykluczone, że skutkiem właśnie takie zachowania dzisiaj widziałem złamane młode drzewko.
O la Boga, a Ty urodziłaś się stara? Daj żyć, nie wiesz ile mieli lat. Mnie w sobotę pani piwa nie chciała sprzedać a mam 37lat więc wiesz poluzuj rajstopy bo nie wiesz ile kto ma lat. Na stare lata spać nie można podobno więc nie szukaj winnych.
Gościu z 17:14; Cisza nocna obowiązuje od 22 więc jak jesteś dorosły i chcesz się zabawić to są do tego przystosowane miejsca np. restauracje, kluby i inne miejsca gdzie cywilizowani ludzie chodzą i nie zakłócają spokoju innym mieszkańcom.
Do gościa z 17:14 nie miej żadnych skrupułów tylko dzwoń na policję. Ja tak zrobiłem kiedy towarzystwo upodobało sobie miejsce pod drzewem na ławeczce, raz drugi i teraz jest spokój. Na chamstwo trzeba reagować - oczywiście w granicach prawa i z głową.
Było pilnować własnych dzieci, a nie cudzych się czepiać. Mnie jak się chce spać, to śpię, a nie słucham, co się wokół dzieje. Zapomniał wół...
A ja rozumiem i popieram Stefana .. Nie można podchodzić do wszystkiego z taką lekkością i bezkarnością tylko dlatego że to dzieci i że wakacje ..Ludzie wychowanie to proces a nie chwila ..jeśli dziecko nauczy się szacunku jako małe ..będzie szanowało wszystko i wszystkich jako osoba dorosła .
Mieszkanie w blokowisku to duże wyzwanie ..bo własnie spotyka się ludzi którzy sobie wyobrażają że wszystko im wolno bo ...bo są dziećmi ..bo są u siebie ...bo są dorośli ...Otóż Szanowni Państwo to nie do końca tak ...mieszkając w blokowisku uczymy się ..a raczej co niektórzy powinni się uczyć szacunku do ludzi ...do ich potrzeb ..do ich prywatności ...To nie działa tak że mnie i moim dzieciom wszystko wolno -bo jakby wszyscy tak robili to z pewnością i tym pseudo zahartowanym co się wypowiadają że im wszystko jedno zaczęło by przeszkadzać jak było by głośno każdego dnia .
Szkoda że rodzice zapominają o tym że to jak wychowują swoje dzieci wpływa na ich życie dorosłe i na ich stosunek do ludzi ,no ale czego oczekiwać skoro sami jako dorośli nie rozumieją podstawowych zasad współżycia społecznego i pozwalają na to aby ich jeszcze małe dzieci zakłócały spokój innym i mogły być poza domem o późnej porze ?? smutne....
Popierasz Stefana? I na pewno wierzysz mu, że po godzinie 24 to dzieci się tak głośno zachowywały? Szkoda, że nie napisał jeszcze, że to niemowlęta mu po 24 raczkowały pod oknem i ryczały jak słonie...
mnie też się nie podobają głośne krzyki i piski, też przeszkadzają mi spać...tak się składa, że mam prawo do ciszy nocnej na osiedlu...
rozwrzeszczane niedopilnowane dzieci wyrastają na nastolatków, którym wszystko wolno, wszystko im się należy, a jak wyjdzie brak wychowania przez rodziców to wina szkoły...ludzie ogarnijcie się, jeśli sobie sami nie wychowacie dzieci, nie oczekujcie, że ktoś to za Was zrobi
Szkoła od dawna nie wychowuje, nie wiem czy nie przeszkadza w wychowaniu.
Przeczytaj gościu 18:50 jak brak logiki w tym co piszesz. Gdyby każdy zajmował się właściwie swoimi dziećmi to inni nie musieliby się nimi zajmować.
Drogi Stefanie, może kup sobie stopery? Pewnie jesteś upierdliwy jak nasza sąsiadka z dołu, która na stare lata zaczęłą szpiegować dzieciaki. Pewnie też urodziła się jako stara, zrzędliwa kobieta i dziś dokucza dzieciom i uprzykrza życie wszystkim. Albo się wyprowadź na wieś, ale tam też żyją ludzie, więc polecam las, albo kup te stopery i jakieś leki na sen. Pozdrawiam, matka normalnych dzieci.
nie pamięta wół jak cielęciem był i tyle w temacie
po 22-iej dzwon po straz miejska. jaki masz problem? tel. 986.
u nas przy szkole nr 7 bylo podobnie. wystarczylo kilka interwencji strazy miejskiej i jest spokoj.
A co ci biedacy zrobią? Przecież młodzież wróci a sm ma dużo obowiązków na targowisku.
są wakacje a niech tam się drą... u mnie też hałas ... niech się bawią, byle nie by nic nie niszczyli
Moje dzieci wychowywałam bez "darcia". Zwracałam im uwagę kiedy krzyczały, że nie muszą krzyczeć,wszyscy i tak świetnie słyszą. Sąsiedzi nawet nie wiedzieli,że mam dzieci....A im pozostało na całe życie,że można mówić normalnym głosem,nie krzykiem.
Do osoby wyżej,"pamięta wół jak cielęciem był". Mnie rodzice też wychowywali bez krzyków i "darcia" nawet w wakacje. Wszystko zależy głównie od kultury rodziców, wychowanie i zachowanie dzieci również.
Można przyjrzeć się jakiejś bawiącej się grupie dzieci,krzyczą tylko jednostki,te u których rodzice też w domu krzyczą.
Przypomina mi się sytuacja z bazaru. Przy stoisku z ciuchami stoją dwie panienki, które w szokujący dla mnie sposób wymieniają poglądy nie tylko na temat tego co oglądają. Tak "wyrafinowanego" slangu połączonego z równie wyrafinowanymi niecenzuralnymi słowami przy których słowa na "k" i "ch" to pikuś nawet z ust mężczyzn nie słychać. Na zwrócą im uwagę iż jest to miejsce publiczne i takich słów tu nie wolno używać odpowiedziały - MAMY DEMOKRACJĘ po czym odeszły, bluzgając dalej. Ktoś je wychował - właśnie tak.
chamskie wychowanie .Rodzice pewnie byli tacy sami tak jak ci co bronia cho lote