8:32 po prostu teraz ma mądrych nauczycieli i więcej czasu dla siebie a wcześniej siedziała w książkach i nic z tego nie wynikało, bo lekcje były tylko teoretyczne. Akurat mogłabym powiedzieć, że młodsza może nie uważa, ale starsza zawsze się chciała uczyć i uważała na lekcjach. Niestety przychodziła do domu i robiła to co n-l powinien zrobić a efekty marne a teraz wraca zadowolona ze szkoły, choć oczywiście uczyć się musi ale cieszy się, że wreszcie są nauczyciele na poziomie i dają z siebie ile mogą. No i korepetycji nigdy nie miała co jest normą w niektórych szkołach, tzn u niektórych nauczycieli. Nie wmawiaj mi tu głupot. Nauczyciele dzielą się na tych madrych i chcących czegoś nauczyć i na tych drugich.
dodam tylko, że absolutnie nie oceniam tej nauczycielki, ponieważ nigdy moje dziecko nie chodziło do jedynki.
Uczy ta Pani moje dziecko. Nie widzę żadnego problemu. Z tego co sie orientuje wymaga dokładnego nauczenia się. Cieszę się , że ktoś potwierdził, ze Pani wymagająca. Na tym etapie nauki to tylko zaleta.
01:11 ale to świadczy że dziecko nie uważa na lekcji
nauczyć się na pamięć chyba potrafi
9:15 ale piszą w liczbie mnogiej, takich dzieci jest więcej. Czy naprawdę myślisz, że gimnazjaliści nie chcą się uczyć? To często dzieciaki, które mają już jakieś plany. Ja widzę po córce, że jej zależy. Jest wręcz zła czasem, że niektórzy przeszkadzają w lekcji i niejeden nauczyciel sobie z nimi nie radzi, przez co Ci, którzy chcą się uczyć tracą. To nie dzieci w 1-3, że rozkojarzone myślą jeszcze o zabawkach.
ci co się uczą nie mają problemów ze szkołą i nauczycielami ani rodzice
10:31 to po co w ogóle są nauczyciele jesli dzieciom pozostaje tylko samodzielna nauka? Gdyby nauczyciele przykładali się i wykonywali sumiennie swoją pracę zapewne więcej dzieci umiałyby i mniej musiały zakuwać w domu. Pomyśl ile one muszą zrobić, skoro wg ciebie maja się uczyć samodzielnie. Naucz się sama przedmiotów ścisłych.
10:31 myślę, że jest odwrotnie. Ci co się nie uczą majągdzieś zagrożenia i oceny bo i tak jak tylko chemia jest problemem to zda. A Ci, którzy się uczą zwykle oceniają nauczyciela, szczególnie gdy coś jest nie tak. Nie piszę stricte o tej pani ale ogólnie.
ale tu nie mówimy o 1 czy dwojce dzieci. mowimy o kilkunastu dzieciakach w klasie!
10:40 zgłoście problem u dyrektora jeśli macie zastrzeżenia do pracy jakiegoś nauczyciela. Pisanie tu nic nie da. Jak moje dziecko chodziło do poprzedniej szkoły to matematyka bywała tylko w planie lekcji. Pan nic nie uczył, nic nie robił a jak dziecko chciało poprawić jedynkę, to nie chcił pytać tylko poprawiał, stawiał lepszy stopień a nawet nie chciało mu się sprawdzić ile dzieciak umiał. Później poszedł na l4 i zastępowali go różni "specjaliści" ale nie matematycy. I dzieci niestety nic nie umiały a problem narastał. To była ostatnia klasa podstawówki. Później dzieciak nadrabia przez rok, lub dwa i widzi jak wielkie ma braki. No ale cóż, bywa i tak. My nie zgłaszaliśmy, bo nie było sensu, skoro mnóstwo mam z innych klas zgłaszało problem a wg dyrektora nie było problemu. Jednak dyrektorzy bywają różni, często podchodzą poważnie do zaniedbań. Pisanie tu o tej pani nic wam nie da przecież. Jeśli nie naciągacie nic i naprawdę nie jest najlepiej to warto coś z tym zrobić. Później dzieciaki mają ogrom pracy albo kosztowne korepetycje będą konieczne. Tyle, że często ludzie wyolbrzymiają problem i piszą żeby pisać na tym forum.
ale w tym gimnazjum chemii uczy jeszcze jedna inna pani. u niej takich problemow nie ma.
tylko do pani katarzyny trafily akurat dzieciaki co sie nie chca uczyc?
hehe, jak widać problem leży po drugiej stronie ale nauczyciele nie przyznają się nigdy do tego, że nie są dobrzy.
w tak małej szkole 2 nauczycieli chemii?
to po ile oni godzin miesiecznie pracuja? max po 20.
a zarabiaja jak hutnik w celsie, który ciężko pracuje po 180 godzin na miesiąc???
w gimnazjum 3 klasy po 3 oddzialy. niech maja chemie 2 razy w tygodniu to wychodzi 18 godzin tygodniowo na 2 nauczycieli!
pomnożyć to przez 4 tygodnie to daje 72 godziny lekcyjne. (po 45 minut)
72 godziny na 2 nauczycieli to wychodzi ze kazdy z nich pracuje miesiecznie po 36 godzin (po 45 minut) miesiecznie!!!
a hutnik 180 godzin... normalnie brak mi słów...
Od pierwszej klasy do 3 jest w 1 pięć klas w każdym roczniku.
W tym roku szkolnym jest 18 odzialow( 6 klas I, 5 klas II, 7 klas III). W klasie 1 i 3 jest jedna godz tyg chemii, zaś w kl II dwie godziny. Daje to nam 23 godz tygodniowo. Sa dwie nauczycielki: główna bohaterka ma godzin 14( uczy rownież biologii i chemii w szkole w jaworze sołeckim koło sienna), zaś druga pani ma godzin 9( uczy rownież biologii i chemii w thmie. Tam ma 23 godziny, łącznie w dwóch szkołach ma 32 godziny). Troche poszperałam w necie, na stronie pg1 i innych i obliczylam.
O jej, to jakiś słaby n-l, że taki kawał za Sienno jeszcze jedzie uczyć, do szkółki, gdzie zapewne jest z 12 dzieci w klasie i poziom poniżej krytyki.