Powiem szczerze, że po rozmowie z ta panią oraz ilości zagrożonych uczniów z chemii zapaliło mi się czerwone światełko. Odniosłem wrażenie, że ta Pani albo ma jakieś własne problemy albo niespełnione ambicje.
Możecie coś o niej napisać? Aktualnie uczy chemii w gimnazjum nr 1.
pani jest bardzo dobrą ,wymagającą nauczycielką,jak syn nie daje sobie rady w tym gimnazjum to niech przeniesie się do o niższym poziomie , najlepiej zgonić na nauczyciela, niech się weźmie do nauki, po prostu nie dorównuje wymaganiom tego gimnazjum tatusiu,albo do szkoły podstawowej niech się cofnie,popracuj nad synem i zainteresuj się nim a nie ganisz nauczycielkę
Kilkanaście ocen niedostatecznie o czymś świadczy Chyba?
tak o tym, ze dzieci się nie uczą. Li tylko o tym.
Tak że bardzo dużo jest tam "inteligentnych" uczniów jak w gimnazjum na Focha. Ha ha ha
Gość
Dziś, 18:09
"jak syn nie daje sobie rady w tym gimnazjum to niech przeniesie się do o niższym poziomie"
a kto napisał, że nie daje sobie rady?
a odnosnie tej pani to nie tylko moje zdanie jest takie.
Ale Pan nie napisał że ma syna. Czyżby pani nauczycielka się odezwała
tyle ocen niedostatecznych swiadczy ze ta pani nie potrafi przekazac wiedzy i nie nadaje sie do tej pracy. kto ja zatrudnil?
18:09 bezczelnie to napisałeś/aś. Nieładnie, a swoją drogą, gdzie ktoś pisze o synu? Pisze ogólnie o dużej ilości uczniów zagrożonych a to niepokojące i chyba raczej jakiś problem jest.
czy to pisze koleżanka pani ,która bierze jej uczniów na korepetycje? Pani np.pyta osobe która sama zgłosiła się do odpowiedzi i jej ocena brzmi-bardzo ładnie dostateczny
17:51 a są paragony za te korepetycje? Jak mieszkałam w innym mieście to ludzie zgłaszali, to oszustwo, nic w szkole nie naucza a podsyłają na korepetycje i 3pensje za 8h lecą. Zgłaszajcie do US. Oni naprawdę robią z tym porządek.
Światełko potrzebne w spojrzeniu na własne dziecko. Bez powodu ocen ndst się nie stawia. Trzeba przysiąść i zabrać się do nauki a nie do biadolenia.
Oj, bywają i bez powodu często a skoro jest ich tak dużo... Cóż, zmieniłabym szkołę i nauczyciela. Moje dziecko miało problemy z przedmiotami ścisłymi, po przeprowadzce i zmianie szkoły dziecko ma wreszcie dobrych nauczycieli i w zasadzie jakieś jednostki są z czegoś zagrożone. Przez dwa lata dziecko naprawdę dużo nadrobiło. Dużo zależy od nauczycieli, gdyby tak nie było ludzie nie płaciliby za korepetycje.
Zastanawiający jest tylko jeden fakt,w zeszłych latach uczyła inna pani i oceny były bardzo dobre.To daje do myślenia?
teraz nie patrzy się czy nauczyciel jest dobry i umie przekazać wiedzę,tylko do jakiej partii należy ,albo jak szerokie ma plecy,i tak naprawdę nie wiadomo gdzie posłać dziecko do szkoły
17:54 nauczyciele powinni być bezpartyjni i jako taki przykład dawać dzieciom. Jest coraz gorzej. żal w ogóle pisać.
Oczywiście że daje do myślenia, wniosek nasuwa mi się tylko jeden -poprzednia nauczycielka była mało wymagająca. Znam osobiście tą Panią, ponieważ pracuje jeszcze w dwóch innych szkołach i jest bardzo dobrym nauczycielem, nauczycielem jakich teraz mało ( obecni nauczyciele nie odróżniają bezstresowego wychowania od pozwolenia na chamstwo i nic nie robienie) oczywiście najfajniejszy dla uczniów jest nauczyciel, który nie sprawdza prac domowych, nie zwraca uwagi na chamstwo. Pani Katarzyna jest inna jest nauczycielem takim jacy byli dawniej czyli wymagający. Również jestem nauczycielką i pracuje z tą Panią w jednej ze szkół (oprócz PG1 ta Pani pracuje w dwóch innych)i i dla mnie jako początkującego nauczyciela jest ona wzorem.
Żaden nauczyciel nie stawia jedynki bezpodstawnie.Dziecko ma się uczyć-wysiłek intelektualny jest wskazany, ale trzeba chcieć.Sama się przekonałaś-zmieniłaś miejsce zamieszkania,a tym samym dziecko zmieniło otoczenie i ma więcej czasu na naukę, więc są efekty. Gdyby dzieci uważały na lekcjach, to nie byłoby korepetycji.Cóż, trzeba się uczyć, uczyć, uczyć, ...ale do tego trzeba dojrzeć. Może właśnie Twoja córka dojrzała.