ja mam takie auto od handlarza o którym nie słyszałem i który mieszka niemal w lesie. Kupiłem auto, sprawuje się świetnie i jedyne do tej pory koszta jakie miałem w tym samochodzie to wyrobienie dowodu, zarejestrowanie i ubezpieczenie. Mam go ponad rok i nic do tej pory się nie popsuło. Auto obecnie ma 10 lat.
Kupić tanio i dobrze i szybko to tak jak trafić piątkę w dużego lotka.Za piątkę płacą od około 3 do iluś tysięcy złotych.Każdy chce tak kupić a handlarz szczególnie bo z tego żyje.Prawda jest taka ,że najmniej kłamią niemieccy sprzedawcy (nie mylić tureckich handlarzy z niemieckim obywatelstwem).Tam trzeba jechać ,znając język,poszukać,obejrzeć ,zapłacić ,wrócić,oclić,zarejestrować czyli droga dość długa ale...opłaca się.Albo... siup do handlarza i jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami czterech kółek z przebiegiem od 120 do 150 tysięcy wraz z książkę serwisową z pieczątkami.O faktycznym przebiegu wie tylko ten co licznik cofnął,cofnięcie o minimum 50 % to chyba norma ,książek serwisowych z pieczątkami lub bez aż roi się w internecie chyba po 50 złotych bo nikt nie będzie wydzwaniał do nieistniejącej firmy w Niemczech ,która pieczęć wbiła.Nie będę więcej zniechęcał bo i tak założyciel wątku poleci do handlarza i trafi na najgorsze, najbardziej wypicowane
autko
rozumiem, że kupowałeś tego nissana 4-5 lat temu?
Chyba od księcia ;) z Magdeburgii