uczy w szkole i jeszcze jest dyrektorem
Nie, nie jest. Uczy w wiejskiej szkole. Wcale nie jest tak, że na pedagogikę idą zdolni.
Nauczyciele zatrudniani na nowych umowach szybko zaczną pracować wg. zasady JAKA PŁACA, TAKA PRACA!
Teraz dobrze zarabiają a pracuję marnie, więc nic się nie zmieni. Wolę tych nauczycieli, z krótkim stażem i empatią do dzieciaków niż tych co przychodzą do pracy dlatego, że pensja dobra za kilka godzin pracy.
100% racji. Sam jestem nauczycielem z krótkim stażem ale wiem czego mnie uczyli na studiach i jak wygląda moje przygotowanie merytoryczne i pedagogiczne do zawodu a jak pracują nauczyciele, którzy studia kończyli dawno temu i co roku uczą tak samo i nie potrafią dostosować się do potrzeb dzisiejszej młodzieży.
nauczyciele zatrudnieni na nowych warunkach jak tak będą pracować ,,jaka płaca taka praca' w nowej większej szkole z większą ilością dzieci to szybko stracą pracę to nie wcześniejsza szkoła gdzie była laba
to bardzo zdolni nauczyciele ze stażem pracy i dadzą radę
A czy już jest znana kadra w tej szkole no bo z drugiej strony jak mam zapisać dziecko kiedy nie wiem komu je powierzam obiecać można wszystko tylko czy to jest możliwe
Podobno do końca maja ma być znana kadra.
Nie za późno na podjęcie decyzji przecież zapisy do szkół są wcześniej
Chyba dopiero teraz mogą prowadzić rekrutacje
W zyciu nie dam dziecka do stowarzyszenia. na szczescie mam wolny wybor
pewnie ze będzie tak jak będzie w 11 i 8
widzicie w szkole 8 juz zaczęły się zmiany,już były rozmowy z nauczycielami i pracownikami
Skąd więc tyle dzieciaków chociażby w 14?
Rodzice chcący oddać dzieci do nowo powstających stowarzyszeń, o których coś tam wiadomo, że ktoś coś potrafi, że prawdopodobnie będą pieniądze i dobrzy nauczyciele itp itd. Jeśli kochacie swoje dzieci nie oddajcie ich do eksperymentów na nich, prowadzonych przez tych co nie tylko mówią, że potrafią poprowadzić szkołę i nauczać, ale w to wierzą. Co ciekawe, mimo tego, że nie mają dotąd żadnych osiągnięć w tym względzie. Co innego, gdyby te nowo powstające szkoły byłyby na rynku co najmniej kilka lat i miałyby się czym pochwalić, w tym wynikami skutecznych nauczycieli. Konieczne oszczędności i pensje menagerskie, spowodują, że wielu z nauczycieli będzie tylko po licencjatach, nie będą mieli od kogo się uczyć, bo doświadczonych pedagogów będzie niewielu. Ja swojego dziecka nie oddam na eksperymenty, które pewnie się skończą żalem, łzami, wydatkami i straconym czasem. W końcu i tak przeniesieniem do szkoły państwowej.