Forum jako mechanizm władzy, nie wspólnota
Nazwijmy rzeczy po imieniu: forum zarządzane centralnie nie jest wspólnotą w sensie politycznym, lecz prywatnym systemem kontroli komunikacji. Administrator posiada władzę absolutną nad widocznością treści. A władza nad widocznością to władza nad rzeczywistością symboliczną.
To on decyduje:
- które głosy istnieją,
- które znikają,
- które są marginalizowane przez zamknięcie wątku lub usunięcie komentarza.
Użytkownicy tworzą treść, lecz nie mają kontroli nad jej trwaniem. To klasyczna asymetria: produkcja oddolna, kontrola odgórna.
Gdy moderacja jest selektywna lub nieprzejrzysta, pojawia się zjawisko, które w socjologii komunikacji nazwalibyśmy zarządzaniem narracją. Wówczas forum przestaje być przestrzenią debaty, a staje się narzędziem filtrowania opinii.
Wspólnota bez realnego wpływu na reguły nie jest wspólnotą – jest publicznością.
A administrator w takim układzie nie jest „opiekunem dyskusji”, lecz strażnikiem dostępu do widzialności.
Są takie media, które nie moderują, ale od razu ustawione sa po jednej ze stron np.: TVP w likwidacji, TVN, Onet, Gazeta Wyborcza, Polityka, TokFM, Newsweek itp.
I po co debilu założyłes dziesiątki takich samych watków?