Ewę Kopacz można ostatnio spotkać w pociągach. W miniony weekend premier wybrała się koleją na Pomorze. Za nią – jak twierdzi „Fakt” – poleciał wynajęty przez rząd embraer. Z Gdańska zarezerwowany dla szefowej rządu samolot wrócił jednak pusty, ponieważ Kopacz drogę powrotną również pokonała pociągiem.
„Fakt” ustalił, że loty z Warszawy do Gdańska i z Gdańska do Warszawy kosztowały do 100 tys. złotych. Tabloid twierdzi, że embraer wyleciał ze stolicy w chwili, gdy Kopacz znajdowała się w Gdańsku. Lot powrotny rozpoczął się, gdy premier wracała do Trójmiasta z Cetniewa.
dajcie spokój z tą panią Ewą Kopacz,robi wszystko przed wyborami i myśli że się wybieli i swoją partię
No to się wybieliła wydając po 100 tys. zł na "podróż pociągiem"... Jak trzeba będzie spłacać te przeloty, to nam pewnie też ceny biletów podniosą do 100 tys...
Premier jest drugą osobą po prezydencie w kraju i w razie nieprzewidzianej sytuacji kryzysowej musi szybko wrócić do stolicy.No chyba że ma wracać rowerem,bo to najtaniej.Zabezpieczenie szybkiego powrotu jest tak oczywiste że aż mnie dziwią komentarze na ten temat.Każdy inny premier w tym i innych krajach będą robić tak samo.A jak skomentujecie przyjazd premiera na miejsce jakiejś klęski np. żywiołowej po tygodniu,bo tyle by jechała rowerem?
Robi wszystko pod publiczkę ale i tak to nic nie da. Szkoda tylko tych pieniędzy wyrzuconych w błoto.
A po co premier na miejscu klęski żywiołowej? Będzie łatać przerwane wały, czy gasić pożar lasu? A może po prostu będzie wyglądać i się lansować? Inna sprawa, w jaki sposób ten samolot zabrałby ją z miejsc gdzie lotnisk nie ma? Wciągnęli by ją na linie? Do szybkiego transportu w razie nagłej sytuacji i znacznie tańszego służą śmigłowce, a nie duże samoloty...
I jeszcze dodam, że Polska nie jest dużym krajem i w ciągu kilku godzin można się przemieścić z jednego końca kraju na drugi nie używając samolotów. I wcale nie musi być to rower, bo jesteśmy na tyle rozwiniętym krajem, że mamy także samochody, a w końcu rząd ma więcej limuzyn niż cały kraj karetek...
Nie wiem czy śmiać się czy płakać z tego co w linku piszą.
Czyli cały czas robią nas wyborców w ..... . Już niedługo
a kaczor ile wydaje z naszych podatków na limuzyny i ochronę?, a przecież to tylko niedomyty prezesina pislamu
I jeszcze jedno muszę dodać - nawet jakby używać w takich sytuacjach dużych samolotów, to znacznie bardziej logiczne jest szybkie wyczarterowanie takowego na najbliższym lotnisku, niż wysyłanie jednego, żeby sobie latał pusty z lotniska na lotnisko, bez pewności czy w ogóle zostanie użyty...
Pokaż mi jakikolwiek inny kraj, w którym rząd wysyła w trasę pusty samolot, żeby sobie polatał... Tylko użyj dowodów bo na słowo ci nie uwierzę.
Ja Już znam odpowiedz na te zarzuty.Będzie jak w tym kawale kiedy majster pyta się robotnika czemu jeździ pustą taczką? -Taki zapieprz panie majster ze nie ma czasu załadować!!
Zdając sobie sprawę z tego, że pojawią się komentarze, które będą się dziwić mojemu nieuzasadnionemu współczuciu, którego nie zamierzam okazać, zacznę od wyjaśnienia. Przemysł pogardy polegał dokładnie na takim odczłowieczaniu, jakie widzimy na załączonym obrazku. Pamiętam słynną scenę ze śp. Gosiewskim. Poseł PiS, jak wiadomo, miał poważne problemy zdrowotne o czym doskonale widzieli wykonawcy goebelsowskich zleceń i z pełną premedytacją pokazali „spacer pingwina” po sejmowym korytarzu. Nie był to ani pierwszy ani ostatni przejaw zezwierzęcenia medialnego. Nikt nie policzy zdjęć Lecha i Jarosława Kaczyńskiego z wykrzywionymi twarzami, przykrótkimi płaszczykami i legendarnymi mokasynami. Sportretowanie Ewy Kopacz w pokracznej pozie jest dokładnie tą samą techniką upodlania człowieka i co do samego faktu nie można mieć wątpliwości. Gorzej z emocjami, dlatego też zdecydowałem się na małe wyjaśnienie. Napiszę wprost, że po mimo wiedzy i świadomości, w jaki sposób została potraktowana Kopacz, nie umiem w sobie wydobyć pokładów empatii i w ogóle nie jest mi jej żal, z powodów, które wszyscy znamy. Jednak co innego wrażliwość lub jej brak, a co innego wizerunkowe szmacenie, które bez dwóch zdań miało miejsce i to w kilku mediach naraz, bo załączone zdjęcie jest jednym z wielu. Dziwne, prawda? Niezwykle interesujący są też autorzy zdjęć i pomyli się srodze każdy oglądający, jeśli pomyśli, że to Gazeta Polska albo inne „oszołomy” zamieszczają takie wynaturzone portrety. Nic z tych rzeczy, to są fotografie, które pojawiają się w oficjalnych komunikatach PAP, oraz na takich stronach, jak RMF FM, Onet.pl itp. Dodatkowo w TVN24 poszedł materiał z „narodem śląskim” i złapaną przez kamerę miną Rafalali Kamińskiego, co po kilku dniach próbowano odkręcić i usunąć z YouTube, ale każdy roztropny człowiek wie, że podobnymi akcjami tylko podkręca się zainteresowanie.
Tyle przypadków to wystarczający pakiet, aby o przypadku przestać myśleć i nie pochyliłbym się na tą pozorną błahostką, gdyby nie drugie dno, które „kampanii wizerunkowej” Ewki Kopacz. Podstawowe pytanie brzmi: „Kto pozwolił sportretować Kopacz w taki sposób, jak niegdyś pokazywano braci Kaczyńskich i Gosiewskiego?” Pierwszy lepszy kamerzysta, czy fotoreporter może sobie pozwolić na wydobycie rozmaitych smaczków, ale przecież wiadomo, że o publikacji decyduje kolegium, a najczęściej naczelny. Nagle większość naczelnych postanowiła narazić się władzy ukochanej? Nie dość, że się narazili, to jeszcze rozwiali wszelkie wątpliwości, jak bardzo pani premier jest: brzydka, głupia, napompowana botoxem i do tego ma krzywe nogi. Podobne obrazki kieruje się do mas, bo wiadomo, że przeciętny człowiek wręcz odruchowo ocenia innego człowieka po wyglądzie. A skoro dominujące media pastwią się nad Kopacz i jednocześnie pokazują masom pokraczny portret sztucznej liderki PO, to cel tych zabiegów może być tylko jeden. Komuś bardzo zależy, aby PO przerżnęło wybory i zaliczyło zdecydowanie większą kompromitację niż Bronek Komorowski?
Komu? Pierwsze podejrzenia padają na Grześka Schetynę, ale coś mi się nie chce wierzyć, żeby Grzesiek w tej chwili miał siłę potrzebną do uruchomienia takiej akcji. Niemal pewne jest, że to za wysokie progi dla Schetyny. Pozostają jeszcze dwa ślady – reklamy i właściciele mediów. Głównymi dostarczycielami reklam są spółki skarbu państwa i korporacje zachodnie. Pierwsze się nie wychylą, drugie musiałby się dogadać, ale śmiem wątpić, żeby miały w tym jakikolwiek interes. Pozostają właściciele mediów, czyli krótko mówiąc Niemcy i Amerykanie i tą redukcją podejrzeń wracam do starej tezy. W cuda nie wierzę, a za takie należałoby uznać nawrócenie wydawców TVN i nowe linie redakcyjne kilku innych mediów. Ktoś poważny na zachodzie podpowiada zachodnim właścicielom mediów, jakie widzenie polskiego rządu powinno w tym sezonie obowiązywać. Amerykanie po zmianie polityki względem Moskwy mają interes, żeby wyeliminować z polskiego rządu wszystkich szantażowanych polityków.
Niemcy wydają się sporym zaskoczenie, jednak z drugiej strony coraz więcej sygnałów płynie i z tamtej strony, choćby list Merkel do Andrzeja Dudy, czy publikacje w Wyborczej, która się zamartwia, że nasz zachodni sąsiad wiąże nadzieje ze zmianą sytuacji politycznej w Polsce. Wygląda na to, że poważne służby poważnych krajów postanowiły zamkną warszawska delegatura kremla, która przestaje być zabawnym dziwolągiem w geopolitycznej grze z Putinem. Innego przyczyny prawdę mówiąc nie widzę, również z tego powodu, że Amerykanom, Niemcom i wszystkim innym bogatym krajom dotychczasowy układ z bandą złodziei zdecydowanie odpowiadał. Za marne łapówki amerykański, niemiecki, czy francuski koncern mógł sobie zrobić wielomilionowy, a nierzadko wielomiliardowy biznes. Sytuacja się zmieniła wraz z kryzysem ukraińskim i dogorywaniem Unii Europejskiej. Z Polski już się wiele wydoić nie da, a Putinowi do zadka nawet Chińczycy zaczęli się dobierać. W interesie zachodu jest, aby w Warszawie powstał rząd zdecydowanie antyradziecki i takie gwarancje daje tylko PiS. Nie wiem, czy szokuję, czy marudzę, czy trafiam w sedno, po prostu tak to widzę.
Odczepcie się od prezesa-bede glosowal na szydlo
Każdy kraj wysyła pusty samolot rządowy żeby sobie polatał bo jest to stały element szkolenia załóg które obsługują władze.
Głupoty piszesz... Każdy pilot odbywa loty szkoleniowe, jednak zdecydowana tych lotów to loty załogowe (w roli drugiego pilota, w przypadku małej ilości godzin). Loty bezzałogowe wykonują jedynie piloci, którzy nie osiągnęli limitu godzin uprawniającego ich do lotów załogowych maszynami cywilnymi. Piloci odbywający loty na maszynach rządowych przechodzą dodatkowe godziny szkoleń na symulatorach i muszą spełniać rygorystyczne limity co do ilości godzin wylatanych podczas lotów ZAŁOGOWYCH maszynami cywilnymi w roli pierwszego pilota...
drugą to jest marszałek sejmu :)