Co z takimi łobuzami robić, gdzie zgłaszać?
Rodzice pracują. Dziecko lub rodzeństwo zostają same w domu na pół dnia. Wychodzą pod blok, gdzie nie mają żadnych zasad i reguł. Biją młodsze dzieciaki, wyzywają dorosłych, czują się bezkarnie. Rodzice nie przyjmują do wiadomości,że ich potomek jest niegrzeczny ( delikatnie mówiąc), wszyscy są winni, tylko nie ich dzieci.
Jest jakiś sposób na takie elementy? Trzeba ratować te dzieciaki, bo patologia rośnie.., a zainteresowania ze strony, która powinna pierwsza reagować- brak
Prawda jest taka, że czy rodzice pracują, czy nie- nie ma to większego znaczenia. Liczy się do dziecka podejście i faktyczne interesowanie się tym czym się zajmuje i w jaki sposób. Faktem jest też to, że mnóstwo rodziców dzieci w wieku 12+ ma głęboko w poważaniu co ich pociechy robią i są puszczane samopas od rana do wieczora pod blok. A ja z przerażeniem obserwuje pijane, naćpane, półnagie DZIECI wałęsające się po osiedlu albo łące. I nie ma reguły czy rodzic pracuje, czy nie, bo Ci nie pracujący ( co mają mnóstwo czasu na interesowanie się) również często mają w poważaniu i niech się dzieje co chce. A z tym czekaniem na "przelewy, wiadomo skąd" to nie szalejcie, bo co za taki przelew ( jeżeli oczywiście chodzi o MOPS) można faktycznie kupić :-)??? Nie żyjemy w kraju benefitów, więc nie szalejmy z tymi "pieniędzmi prosto z nieba". Jeżeli problem z takim "trudnym" dzieciakiem jest duży i faktycznie uciążliwy ( jeżeli rozmowa z rodzicami nie pomaga) to trzeba powiadomić o sytuacji najlepiej dzielnicowego, który "wybada" sytuację. Zazwyczaj życie samo weryfikuje i prędzej, czy później owe "dzieciaki" a nawet całe rodziny dostają kuratora a za występki odpowiadają przed Sądem Rodzinnym. Samemu nic więcej nie można zdziałać, nie będziesz przecież wychowywać czyjegoś dziecka, jeśli rodzina nie widzi i nie chce pomocy to głową muru nie przebijesz. Pozdrawiam forumowiczów !!!
Co za bzdura. O pokoleniu "JP" słyszeli? Roczniki od 1990 r. wzwyż są zarażone tą ideologią. W skrócie polega to na byciu "ziomem" wychowanym na ulicy - coś jak mieszkańcy slamsów pod Paryżem, czy Detroit. Dzieciaki słuchają niskiej jakości "gówno-rapu" (sam słucham tego gatunku muzycznego, ale to czego słuchają nastolatki prosi się o pomstę do Boga). Zwykle robią to słuchając z "głośniczka", uprzykrzając dzień całej reszcie. Śmiesznie wygląda jak nastolatek z dobrego domu, niejednokrotnie ubrany w ciuchy za średnią ostrowiecką, puszcza z telefoniku jakiś chłam. Na modzie zarabiają: https://pl.wikipedia.org/wiki/Firma_%28zesp%C3%B3%C5%82_muzyczny%29 i wielu innych. Sugeruję też poczytać o tym: http://natemat.pl/148387,oburzyl-cie-karol-ktory-chce-byc-jak-popek-byli-juz-lepsi