No, moje takich problemów nie miały. Z dziećmi trzeba rozmawiać o wszystkim. Jeśli dziecko żali się na nauczyciela, rozmawiasz z innymi mamami i są te same problemy to sorry, ale nie da się zataić braku kompetencji nauczyciela.
Rozmawiać z dzieckiem to nie to samo co rozmawiać z mężem, koleżanką, sąsiadką przy dziecku. Jeśli żali się to trzeba wysłuchać obu stron. 14:17 czy kiedykolwiek słyszałaś, zeby dziecko powiedziało - to maja wina. Nie dziecko mówi, niesprawiedliwość, uwziął się itp.
To chyba twoje tak mówi, moje nie narzeka a jak narzekało to problem dotyczył całej klasy.
Nauczycielowi dzieciak krzywdy nie wyrządzi a odwrotnie już się zdarza.
E tam a kosz na głowie? Dziecko nie wyrządzi, ale już taki gimnazjalista zdołować nawet świetnego pedagoga może. Powiedzcie, czy my sami nie robimy krzywdy naszym dzieciom? Otaczamy je kloszem. Dziecko nie może mieć wyidealizowanego. Jeśli coś robi źle, czegoś nie nauczyło się niech poniesie konsekwencje czy to jedyna czy niższa ocena ze sprawowania. Ja nie mówię o wyjątkach złych nauczycielach, bo wg wpisów tacy są. Jednak nie powinno być tak, że rodzice chodzą za ocenami dla dzieci lub udowadniają, że dziecko jest super, gdy nie jest. Coś wiem na ten temat, bo w klasie córki chodzi taki jeden tatuś i ze wszystkim się nie zgadza. Może i coś wychodził ja nie wiem, ale czy o to nam rodzicom chodzi o pasek, gdy dziecko na pasek nie zasłużyło. Po 15 pasków w klasie, coś nie tak z tym jest.
"Przy dziecku nie rozmawia się ani o pracy ani o nauczycielu ani o problemach." Kupić gadżety do tego!
Dziękuję za zrozumienie moich intencji tym którzy zrozumieli. Ignorantkom doradzam przestać bajki snuć o doświadczeniu pedagogicznym (chyba, że chodzi o bywanie wychowawczynią na koloniach), bo sądząc po pisowni, tooo..... Ale! Jeśli to prawda z tym doświadczeniem, to z przerażeniem krzyczę: strzeż Panie nasze dziatki przed taką kadrą!
Zdarzenie 1. Prof. (zresztą kolega ze studiów mojego ojca) do uczniów: "Pan Bóg umie na piątkę, ja umiem na czwórkę, a wy w najlepszy wypadku na trzy". Czy to obchodziło jakiegoś rodzica?
Zdarzenie 2. Inny prof. do mnie: "nooo ojciec taki matematyk, a ty he he coś słabo." Uwzięła się menda i powtarzałem klasę maturalną hehehe. Czy to obchodziło kogoś że się uwziął, bo znał ojca? Nie. Ja miałem sobie z tym poradzić. Byli różni nauczyciel, bo różni są ludzie, ale z każdym trzeba było sobie dać radę. Ale samemu. To jest rozwijające dla młodego człowieka.
Dziękuję również za wyrazy sympatii. :-)
Uczeń-obniżyć wymagania(pani pedagog).Nie posłuchałam,bo widziałam,że drzemie w nim jakiś potencjał.Z pomocą rodziców zdawał w "normalnym"trybie i..skończył studia.To nie baśń-to prawda:)
Winni są wszyscy. Czasem rodzice, czasem dziecko a i czesto nauczyciel.
To ja wam zacytuję wypowiedż jednej z nich- matki-Stałem w kolejce po mięso a przede mną dwie panie ze swymi pociechami rozmawiały o szkole i nauczycielach.Jedna z n ich powiedziała-''Te nauczyciele to są pie-nięte dać dziecku taka grubą książkę do czytania na wakacje''.No coment..Na marginesie kto z was dorosłych czyta?
Książki oddajesz przed zakończeniem roku, inaczej nie dostaniesz świadectwa. Dziwię ci się, że tak ci się chce kity żenić ludziom.
a ja chętnie oskarżyłabym szkołę za zmarnowanie mi mojego czasu tam spędzonego, nie nauczyli mnie nic co jest potrzebne do życia i do pracy, a zwyczajnie zmarnowali mój cenny czas, dopiero jak wszedł internet to nauczyłem się z zagranicznych stron i języka i zdobyłem potrzebne kwalifikacje, dlatego mam za złe że kazano mi tam chodzić i na siłę przebywać z ludźmi których nie trawiłem (niektórzy nauczyciele) zmuszano mnie do tego, ponieważ ja nie chciałem a był durny obowiązek, dlatego uważam, że nauczyciele powinni być wybierani nie po znajomościach tylko przez uczniów (absolwentów danej szkoły) i rodziców, powinni być kompetentni i przygotować do tego co jest faktycznie potrzebne w danym zawodzie w praktyce, a nie bzdury i sztuczne etaty i przedmioty, które nie są nikomu potrzebne oprócz im samym i ich kasy.
p.s. a nawet jeśli trzeba to po takim głosowaniu przez uczniów absolwentów i rodziców, nauczyciele powinni być wybierani co rok, jak trzeba to co rok zmieniani, moment by się nauczyli po co są w szkole, po co tam pracują, że mają uczyć a nie odwalać zajęcia i wiecznie być zajętymi czym innym, bo to co jest teraz to pomyłka, byłbym za tym jeśli ktoś coś takiego wprowadzi to podpisuję się pod tym dwoma rękami, i wiem komu jest nie na rękę takie rozwiązanie, tylko i wyłącznie nauczycielom nic nie umiejącym i odwalającym robotę, bo Ci kompetentni i mądrzy mogą spać spokojnie
A mnie się bardzo podoba złota myśl gościa o pobudzającym wyobraźnię nicku - nija z morawicy. "Szkoła to tylko lekkie przetarcie przed prawdziwą walką " :)
I to prawda, bardzo prawda. A mnie w liceum mówił wspaniały nauczyciel -"Nikt nie obiecywał, że życie będzie sprawiedliwe. " Dorośli już to wiedzą, ale ci , co są tylko duzi, a nie dorośli, nie rozumieją tego nadal.
Zwolennicy głosowań na nauczyciela - czy w dorosłym życiu zagłosujecie na pracodawcę, zwierzchnika, kierownika? Nie, on "zagłosuje" na was.
sami idioci w postaci rodziców
Zmiana nauczycieli na prośbę ucznia,a to dopiero byłaby paranoja:)Człowieku "cala prawda"nawet czytać nie umiałbyś,ale może o to chodzi?Proponuje w wehikuł czasu i do średniowiecza(ale jazda):)
Demokracja, uważam, że "całą prawda" ma rację, niestety mnóstwo nauczycieli nie nadaje się do pracy.