Nie ma tępego potomstwa, są dzieci rozpieszczone i niedopilnowane.
Dokładnie gościu z 04:24 to samo chciałam napisać - aż się ciśnie na usta "ludzie głąby".
Oczywiście! Niestety mamy teraz zupełne załamanie skali normalności. 13 lat szkoły plus przedszkole i studia i jakoś nigdy nie zrzucano winy za moje stopnie na nauczyciela. W innym wątku ktoś napisał, że nauczyciele wyładowują swoje niespełnione ambicje na dzieciach...jest odwrotnie. To rodzice są rozgoryczeni sobą i na siłę robią wszystko, żeby "dziecko miało lepiej". Stąd też kłócenie się z nauczycielami o oceny swoich dzieci - "moje dziecko nie może mieć 4", " nauczyciel jest idiotą i nie rozumie mojego dziecka dlatego stawia mu 1".
Coś w tym jest.
Znasz to z autopsji?:-)
Czyli jesteś dzieckiem gląbem?? No to wspolczuje bywają i tacy
widać ze post założyła jakaś nieszcześliwa zapracowana = zarobiona nauczycielka, zła na cały świat, a szczególnie na dzieci, których rodzicom się udało...
Nie! Ja założyłem. Pan od grzebania w uszach i dobierania aparatów słuchowych i nagłaśniania imprez.
Do 17:16 co to ma za znaczenie czy jestem dzieckiem głąbem czy nie? Chodzi o to że, nie miałem nigdy pretensji do nauczycieli. I mimo, że jestem dzieckiem głąbem, to posiadam zdolność rozumienia czytanego txtu, a nawet sensu wątka na forum. Nie tak jak Ty.
Mam już spore doświadczenie pedagogiczne i uważam, że piszesz totalne głupoty.
Chociaż myślę, że założycielem jest jakiś podrostek i prowokuje, ale niech będzie.
Dla innych dzieci obecnie są zdolne i inteligentne tylko bardzo często zaniedbane. Ich inteligencja czasami jest wręcz ich zgubą bo jak mądre dziecko ciągle w domu od niemowlęcia jest karmione codzienną dawką seriali to nabiera trochę innych wzorców a rozwój dzieci do 4 roku ma podstawowe znaczenie. A szkoła no cóż nawet najzdolniejsze dziecko ma pokusę aby iść prostszą drogą :) I tu rola mądrego rodzica aby umiał przekazać wartości. Inną bolączką naszych czasów jest niestety nadmierna ambicja i oczekiwania wobec pociech, ciągłe porównywanie i gonitwa za ocenami. Ale dzieci są mądre tylko uważajcie czego się uczą.
00:37 napisałaś/eś tylko innymi słowami, to samo co SCZ. To jakie jest dziecko zależy przede wszystkim od rodziców. Szkoła wspiera, nadaje kierunek, ale nie spowoduje, że dziecko zostanie geniuszem. Przeczytaj dokładnie co napisał i nie czytaj dosłownie tytułu, tylko w przenośni.
SCZ jak ja ciebie lubię mimo, że nie znam. Jesteś błyskotliwym obserwatorem wśród sfrustrowanego społeczeństwa. Zobacz 20:42 nawet nie wyobraża sobie, że jest ktoś wśród społeczeństwa co nie pluje jadem na nauczycieli. A jest, ja również uważam, że to co dzieje się z dzieciakami i młodzieżą, to wina rodziców. Nie uważam, żeby nauczyciele 20lat temu byli mądrzejsi i lepsi od obecnych. Ba wręcz uważam, że obecni bardziej szanują rodzica(wiadomo dlaczego) i ucznia. Tyle ile pomocy obecni uczniowie otrzymują(dysleksje itp , nie ma drugoroczności) nie da się porównać z moimi czasami w szkole. Moje dziecko wyrosło (3 lata temu) z wywiadówek, ale nie znosiłam tego. Wolałam iść do nauczyciela indywidualnie niż wysłuchiwać mamusiek czasem i tatusiów, jakie to zdolne dzieci mają a jaki to jeden czy drugi nauczyciel beeee. Oczywiście nie przy wychowawcy, bo gdzieżby tam. Ja wiem tyle jacy rodzice takie dziecko.
głąby czy nie, większość osób z którymi chodziłem do podstawówki nic nie dał na świadectwie czerwony pasek, nie są nikim wyjątkowym raczej żyją przeciętnie lub wyjechali z polski bo tu się nie odnaleźli, niektórym głąbom się udało :D Szkoła jest tylko leciutkim przetarciem przed prawdziwą walką :)
Potomstwo tępym się nie rodzi,potomstwo tępym się staje, dzięki zadufanym rodzicom,którzy uważają że ich dziecko jest niesamowicie zdolne a nauczyciel tego nie docenia,którzy uważają że mają omnibusa w domu,a po latach okazuje się że wyrósł głąb,dodam,że nie jestem nauczycielem, ani żadnym innym pracownikiem oświaty.
Troszkę to dziwne co piszesz. Jestem matką dwojga dzieci, jedno za rok skończy gimnazjum. Szkołę zmienialiśmy 3x ze względu na przeprowadzki i nigdy nie słyszałam jakichś wielkich żali i obgadywania nauczycieli. Przeciwnie, na wsi, gdzie mieszkaliśmy rodzice olewali temat dzieci, a nauczyciele często robili to samo z tematem uczeń. Matka albo przyszła na wywiadówkę raz w roku albo i nie. Nauczyciel albo coś na lekcji zrobił albo i nie. Teraz w Ostrowieckiej szkole jestem zadowolona z nauczania i tego, że n-le coś robią zamiast stawiać 5 i 6 jak w wiejskiej szkole. Dla mnie ocena nie ma znaczenia zadnego. Dzieciak ma się uczyć dla siebie a nie dla nauczycielki czy dla mnie. Dodam, ze zmorą dzisiejszych szkół są niestety niezbyt mądrzy nauczyciele, szczególnie mam na myśli w kl 1-3, bo wyżej już jest ok. Nauczyciele na tym forum często pokazali brak klasy a to niedobrze. Moje dzieci szanująnauczycieli, ale niestety była pani, na którą i ja i maż mówiliśmy przy dziecku czasem coś złego, bo dobrego się nie dało.
Przy dziecku nie rozmawia się ani o pracy ani o nauczycielu ani o problemach. To, że tobie ktoś się nie podoba, nie znaczy że innym też nie. Ja o paniach z klas młodszych mam całkiem inne zdanie. Empatyczne, takie panie kwoki. Zresztą sam fakt, że podobno rodzice sami zapisują do konkretnych pań swoje dzieci i nie ma tak, że jakaś zostaje bez dzieciaków. Najważniejsze jest to żeby rodzic słuchał co do niego mówi nauczyciel, a nauczyciel słuchał co mówi rodzic i wspólnie szukali rozwiązań. Wszystkie zaległości i braki można zniwelować systematycznością. Sama coś na ten temat wiem. Moje dziecko miało problem z czytaniem. Nie oglądałąm się na nauczycielkę, ale codziennie świątek piątek ćwiczyłam z dzieckiem. Krótkie teksty z różnych książek. I?Sukces pięknie czyta. Nikt mi nie wmówi, że to powinna wyćwiczyć nauczycielka. Jak? 25 dzieci. Czytanie z każdym to cały dzień. Nie przeceniajmy roli szkoły. To my rodzice mamy ogromny wpływ na dziecko. Czym skorupka....