- Zatrzymanie wyglądało niezwykle brutalnie – panu Remigiuszowi wykręcono ręce i szarpano tak, że po drodze zgubił buty. Został przewieziony do Komisariatu Policji Toruń Śródmieście przy ul. PCK 2, gdzie jest obecnie przesłuchiwany. Nie wiadomo na razie, jakie postawiono mu zarzuty ani kim byli mężczyźni, którzy użyli wobec niego siły – opisuje Kaja Godek z Fundacji Pro-prawo od życia.
Podczas spotkania słychać było jak ludzie krzyczeli: „Precz z komuną”, „Precz z państwem policyjnym”. Dodatkowo internauci podali, że mężczyzna udający zwolennika PO przerwał spotkanie. Nie wiadomo, czy chodzi o tą samą osobę.
Prawidłowa reakcja ochrony Prezydenta RP. Taka jest ich robota.
Oglądałeś nagranie z tego zajścia? Biegł pomiędzy ochroną do wysiadającego prezydenta z podniesioną ręką w której jak się okazało trzymał reklamówkę ze zdjęciami płodów. Co mieli wg Ciebie zrobić ludzie ochraniający prezydenta? Mieli stać i nic nie robić, bo może nie zaatakuje? Widziałeś to nagranie, czy tylko coś zasłyszałeś i dorobiłeś sobie teorie.
Ja widziałem to nagranie i powiem, że ochrona zareagowała prawidłowo.
Ludzie jak ktoś leci z nie wiadomo czym na prezydenta to trzeba jak najszybciej reagować, jeszcze w tych czasach...
- Stałem w pierwszym rzędzie i miałem sposobność powiedzieć to, co chciałem. To było trochę jak z „Kariery Nikodemy Dyzmy”, podszedł do mnie jakiś człowiek z PO i powiedział, że jest możliwość wejścia. Najpierw byliśmy w biurze poselskim, gdzie ubrano nas w koszulki i zaprowadzono na scenę za prezydentem Komorowskim. Pomyślałem, że najlepiej nie być agresywnym, nie być wulgarnym tylko powiedzieć prawdę. Krzyknąłem: WSI! PRO Civili! Czytajcie książki Sumlińskiego! – relacjonował Radiu Wnet Mikołaj z Torunia, który został zakuty w kajdanki na spotkaniu prezydenta Komorowskiego w Toruniu.
Jaka była reakcja prezydenta Komorowskiego? - To nie był moment debaty politycznej więc nikt się do tego nie odnosił. Prezydent wie co ma na sumieniu i ludzi, których reprezentuje. Pan Tomasz Lenz (poseł na Sejm i szef Regionu Kujawsko-Pomorskiego Platformy Obywatelskiej - red.) zepchnał mnie na bok, panowie z BOR-u wykręcili mi ręce i sprowadzili w ustronne miejsce, tam założyli mi kajdanki. Oddali mnie straży miejskiej, straż miejska oddała mnie policji - mówił Mikołaj.
- Kiedy zatrzymywali Mikołaja funkcjonariusze BOR-u to jeden z nich powiedział na głos i co ku…wa wszyscy sprawdzeni. Na tym spotkaniu byli tylko wybrani ludzie. Tam nie było przypadkowych ludzi z ulicy – podkreślił chłopak.
- Oni mnie spisali, mieli moje dane, to nie byli wysocy funkcjonariusze policji, i ci którzy mnie zatrzymywali nie wiedzieli co ze mną zrobić. Jak prezydenta już nie było to zdjęli mi kajdanki. Bonzo Platformy poszedł do mnie i zapytał czy chociaż umiem rozszyfrować skrót WSI. Powiedziałem mu, że nie, ale mogę spróbować. Rozszyfrowałem to w taki sposób, który dał mu do zrozumienia, że nie chcę z nim rozmawiać. Nie wiem jaki będzie koniec tej historii czy zostanę oskarżony o zamach na prezydenta czy o zakłócanie porządku publicznego - mówi Mikołaj.