Może nadszedł czas, aby przyznać, że obecny rząd na polityce zagranicznej nie zna się wcale lepiej i nie jest na tym polu skuteczniejszy niż PiS. A powtarzanie obraźliwych frazesów o "dyplomatołkach" służy jedynie przykrywaniu własnej niekompetencji.
Jeśli wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas ogłasza nominacje 33 ambasadorów Unii Europejskiej oraz siedmiu zastępców szefów misji (komunikat z 3. czerwca), i na liście tej nie ma ani jednego przedstawiciela Polski, to premier Donald Tusk i wicepremier Radosław Sikorski powinni się głęboko zastanowić, co zrobili źle, albo czego nie zrobili, żeby uniknąć tego blamażu.
Gdyby do podobnej sytuacji doszło za czasów poprzedniego, konserwatywnego rządu Mateusza Morawieckiego, z ust obu wspomnianych dżentelmenów i wielu innych polityków Koalicji Obywatelskiej zapewne usłyszelibyśmy szydercze komentarze o "dyplomatołkach z PiS", o nędznych kadrach Zjednoczonej Prawicy, o ludziach, którzy nie mają żadnego doświadczenia w sprawach zagranicznych, nie znają języków. I dlatego nie tylko "demolują" i "kompromitują" polską służbę dyplomatyczną, lecz również - rzecz jasna - nie są zapraszani na europejskie salony. Bo przecież dyplomatołków nie wysyła się na unijne placówki.
Należy dodać rzecz bardzom istotną, że Polska jest na 5 miejscu pod wzgledem ludności krajem w UE i na 33 ambasadorów unijnych nikt z Polski. Brawo wy, anty polscy ... ?
Zajaczkowska to jeszcze hoduje norki na futra?
Dla Tuska ważne, że w gronie tych unijnych ambasadorów są Niemcy. To skandal!!!
Ukraiński rezerwat banderyzmu
Powiedział Ci to? I co mu wtedy odpowiedziałeś?
Powiedział Ci to? I co mu wtedy odpowiedziałeś??
Tusk mówił naiwnym polskim wyborcom, że go nikt w UE nie ogra. Tymczasem ogrywa go każdy.
No chyba, że jest faktycznie świadomie wystawiony, aby działać przeciw Polsce na rzecz Niemiec.
Jak to Merkel mówiła o Tusku? Jest łatwy w hodowli:)