Ale super wątek! Zwłaszcza jak ktoś pisze tak jak Gość_A. Uwielbiam takie opowieści a'la Sheherezada. Trzymają w niepewności i nie wiesz czy będzie kontynuacja. Czekam na więcej :)
Ja wierzę, że jest coś pomiędzy nami niewidzialnego, co czasem daje o sobie znać. Przykład przesuwająca się wolno szklanka po blacie kredensu ( żadnej nierówności nie było), zrzucony obrazek ze ściany Czarnej Madonny taki zakopiański wyryty z drzewie, przy czym huk jego upadku był taki jak by cała półka z garnkami w sklepie spadła, kroki słyszane w domu gdy nikt nie szedł, słyszane przez dwie osoby w tym samym momencie przesuwane meble w pokoju w którym nikogo nie było, otwierająca się sama furtka w bramie i sama zamykająca, wysuwająca się sama poduszka spod głowy jakby ją ktoś wyciągał.
Co było tej nocy(oprócz sexu)?
No dobrze, jesli chcecie posluchac to opowiem wiecej o t a m t e j nocy. Od razu zasmuce jednego z Gosci... Spolkowania nie bylo ;)
Dochodzila 22:00 jak poszlam na gore domu by chwile pooddychac chlodniejszym powietrzem. Na dole kominek dawal do wiwatu. Suszylismy grzyby :)
Zamknelam drzwi pokoju by nie dostawalo sie gorace powietrze. Nie omieszkalam zabrac ze soba czegos slodkiego, na pocieszenie. Dlugo udawalam, ze interesuje mnie mecz koszykowki w tv ;) Wzielam ze soba takze telefon, co by popatrzec w ekran bowiem w okolicy nie bylo zasiegu, co do tamtej nocy bardzo nam odpowiadalo...
Usiadlam na lozku tak, ze przyciagnelam do siebie nogi zgiete w kolanach. To za chwile okaze sie istotne...
Bawilam sie telefonem skutecznie rozladowujac baterie. Przelykalam ostatni kes batona gdy... Swiatlo w pokoju jakby zaczelo... sie poruszac... Jeszcze nie podnioslam wzroku. Pomyslalam, ze wiatr wpada przez uchylone od gory okno... ze poruszyl zyrandolem, ktory wisial na haku... Wiedzialam to doskonale bowiem dzien wczesniej przygladalam mu sie, tak po prostu... Jego azurowej, drewnianej konstrukcji.
Spojrzalam na zegarek. 22:01. Swiatlo zaczelo tanczyc po pokoju... najpierw powoli, a pozniej coraz szybciej! Balam sie podniesc wzrok... Zrobilam to jednak... Azurowy, drewniany zyrandol poruszal sie wokol wlasnej osi!!! Jakby ktos go wykrecal!!! Przyznaje, zaniemowilam, ale... Kiedy widzialam jak spada zaczelam potwornie krzyczec glosem jakiego nigdy u siebie nie slyszalam! Zgaslo swiatlo! Krzyczalam i ... dobrze, powiem to, lzy laly mi sie jak groch... Nie to jednak bylo najgorsze! Zyrandol trafil mnie w kolana! Pokoj nagle zrobil sie duszny, ciasny a przed twarza czulam czyjas obecnosc! Moj partnerem po omackku biegl po schodach krzyczac do mnie - Co sie dzieje?! Co sie stalo?! Wlaczylam latarke w telefonie, ale... nie mialam odwagi skierowac ja przed siebie! Nagle otworzyly sie drzwi! To moj partner wpadl przestraszony, ze cos mi sie stalo, ze najpewniej kopnal mnie prad! Krzyczalam tylko - Zabierz mnie stad natychmiast! Tu cos jest! Rzucilo we mnie zyrandolem! Chwycilam go za reke i zwyczajnie wybieglam z tego pokoju! Malo nie polamalismy sie na schodach gdy... zaczal pikac alarm co poprzedzalo jego wlaczenie sie! Trzesaca sie reka, w ostatniej chwili wylaczylam go. Kiedy poswiecilam latarka w telefonie na drzwi by natychmiast je otworzyc i wydostac sie stamtad... malo nie dostalam zawalu kiedy... ujrzalam przed soba ciemna noc gdyz drzwi byly juz otwarte! Moj partner krzyknal - Zlodziej! Na pewno zlodziej! Wiedzialam, ze nie... Wybieglismy przed dom! Cisza jak makiem zasial, nie liczac mego serca walacego jak oszalale... Probowalismy sie uspokoic, myslec logicznie... - Musimy wrocic do domu, znalezc bezpieczniki, zobaczyc czy nic nie zginelo... Znalezlismy bezpieczniki, ale nie zalaczyly sie. Znalezlismy kluczyki od auta. Reflektorami oswietlilismy podworko w poszukiwaniu skrzynki z glownymi bezpiecznikami. Znalezlismy. Odpalily. Z podworka patrzylam na dom, ktory nagle rozjasnial w srodku i myslami lokalizowalam nasze rzeczy i torby podrozne... Chcialam zadzwonic do wlasciciela, ale nie bylo zasiegu. Najblizsze miejsce z ktorego mozna bylo dzwonic, na gorce, jakies 200 m dalej. Nie, dziekuje...
Partner doszukiwal sie racjonalnego wyjasnienia... w jaki sposob zyrandol sie zrotowal o okolo 2 m i trafil w moje kolana, a nastepnie jakby nigdy nic lezal tuz pod moimi stopami... Zadalam mu pytanie czy zauwazyl, ze zaczelam krzyczec zanim zgaslo swiatlo? -Tak. Widzialam jak zyrandol sie obraca i spada... A drzwi? Otwarte?! Moze ich nie domknelismy? Byly zamkniete na zamek! A alarm?!
Wizja powrotu do domu by spakowac swoje rzeczy byla straszna... Dla mnie. Moj partner jeszcze nie do konca wierzyl...
To, co zobaczylismy po wejsciu z powrotem do srodka... Mielismy okolo 10 sznurow grzybow, ktore wisialy nad kominkiem... Wszystkie lezaly na podlodze! Krzesla rozstawione kazde w inna strone!!! To byla masakra! Nigdy w zyciu czegos takiego nie widzialam!!! Czulam, ze sie dusze!!! Powiedzialam tylko - To ten fotel. Bo tak czulam! Spakowalismy sie w 5 minut! Mknelismy autem byle jak najdalej! Dochodzila polnoc. Zadzwonilam do wlasciciela domku. Opowiedzialam co sie stalo. Nie uwierzyl. Dodalam tylko - Czy uwaza pan, ze uciekalibysmy stamtad w srodku nocy, w takim pospiechu i mieli gdzies pieniadze za polowe pobytu?! Ukrylismy klucze do tego strasznego acz pieknego domu chociaz pewnosci nie bylo czy wlasciciel nie zastanie drzwi otwartch na oscierz...
Ha,niepotrzebnie zamówiłam książki na alegro.:)
Czasem są dziwne trzaski w domu, bo osunie się np. naczynie w kuchennej szafce,albo rzeczy stoją w innym miejscu, niż ZAPAMIĘTALIŚMY, gdzie je stawiamy. Wszystko da się wytłumaczyć, także niepokojące sny.
Bardziej boję się życia.
Gościu 22:16 typowe gadanie osób, które nie wierzą w takie historie.
Mimo wszystko troche mi schlebiles ;) Jakbym mogla, wkleilabym zdjecia fotela zrobione tuz po drugim przyjezdzie do rzeczonego domku. Pisze z telefonu i troche to utrudnione. PS.Nie jestem grafomanka. Ide spac. Jeszcze z gesia skorka na mysl o tamtych wydarzeniach. PS.1 Moj partner takze nie wierzyl w takie historie...
Wiesz co? Przezylam to naprawde. Nie musze nikogo przekonywac. Jesli chcesz, traktuj to jako fikcje literacka. Nie obraze sie. Na Twoim miejscu pewnie tak samo bym to potraktowala... Masz prawo nie wierzyc, dopoki nie przezyjesz... Czego w sumie Ci nie zycze, zwlaszcza jesli masz slabe serce. Ten dom to nie wymysl mej fantazji. On stoi pod lasem, na Suwalszczyznie. W promieniu 500-600 mertow nie ma zywej duszy. Noca slyszysz sowy, ktore gniazduja w lesie za domem. Piekne, choc dosc upiorne dzwieki. Gdybys zobaczyl sam fotel... Wielki, dostojny, welurowy, z podnozkiem... Musial zasiadac w nim ktos nobliwy, najpewniej czytajac lub sniac...
Bardzo ładnie to opisujesz,wierzę w takie rzeczy,ale nie umiała bym tak ładnie tego opisać,napisz proszę ile masz lat,ja jestem po 40-stce i też sporo przeżyłam niewytłumaczonych zjawisk.Pozdrawiam.
Ja natomiast nigdy nie chciałabym widziec rzeczy paranormalnych i mam nadzieję, ze nie będę.
Ciesze sie że udalo mi się niejako wyciągnąć rozwinięcie tej historii Gościu_A :) super sie czyta przed snem. Cudnie by było jeszcze mieć namiar na taki domek i fotel. Myśle że nie jedna odważniejsza grupka Ostrowiaków chętnie by się wybrała na takie wakacje, by zrobić rzeczonemu duchowi małe trololo lolo lo
Ja często na swej drodze spotykam duchy,szczególnie kiedy wracam do Ostrowca w godzinach wieczornych,jawi mi się sznur duchów,tłumnie wracający z pracy Aleją,duchy OZMO,starego zakładu,Wólczanki,Modeksu,pałacyku na Kilińskiego,arkadowego wejścia na KSZO,duch prężnego MPK,oraz szczególnie napastliwe duchy byłych notabli miejskich,którzy nie potrafią zrozumieć jak prężny ośrodek przemysłowy przekształcono w upiorną fabrykę bezrobotnych.