Witam, czy są tu mamy, które mają 2 dzieci lub myślą o drugim dziecku? Co przemówiło za tym, że chcecie/chcieliście miec 2 dzieci.
Mam 4 letniego synka, chciałabym drugie, ale waham się, boję, ale jednocześnie chce. Maż także chce. Czy damy rade? Czy podołamy finansowo?
Mam 2 dzieci. Zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko ze względu na to pierwsze. Nie chcemy by kiedyś zostało samo... Po pojawieniu się rodzeństwa starszy syn się zmienił. Stał się grzeczniejszy, bardziej obowiazkowy, umie dzielić się zabawkami, chętnie uczy młodszą siostrę, przypilnuje ją. Nie wyobrażam sobie mieć jedynaka. Z całym szacunkiem do rodzicó jedynaków, ale są to dziwne dzieci..
Autorko wątku, nie ma się czego bać, nie ma co się wahać, tylko trzeba przestać być wygodnym egoistą i brać się do roboty :)
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Dzieci powinno być troje,my mamy 2 i chyba już jesteśmy za starzy na trzecie ale jakby się trafiło to nic by się nie stało.
Dacie radę,im dłużej będziecie się wahać tym trudniej będzie się Wam zdecydować.
Nie zgodzę sie z tym, ze jedynak to dziwne dziecko, to jest kwestia wychowania czy ktos wychowa na samoluba czy normalnego dzieciaka
Nie wahaj się bo później będziesz żałować. Największy błąd życiowy jaki można popełnić to jedno dziecko.
Hahahahaha, może lepiej sobie nastukać od razu pięcioro i czekać co miesiąc z wypiekami na twarzy na zapomogę z mopsu? Największy życiowy błąd to raczej machnięcie kilkorga dzieci dla sztuki, żeby jedno nie było, śmieszni jesteście, "błąd jaki można popełnić to jedno dziecko", wybaczcie ale dławię się z beki z autora, hahahaha, stuknij się w czółko specjalisto od wychowywania dzieci.
Jeśli ktoś sądzi, że nie podoła finansowo po co kolejne dziecko? żeby mu na wszystko żałować? ahh śmiesznie.
największy życiowy błąd proszę pani to oddanie dzieci do domu dziecka
Nikt nie mówił od razu o pięciorgu gościu hahahaha. Z takim podejściem jak Twoje to najlepiej nie mieć żadnego. Sam się stuknij w czółko. Kiedyś będziesz się śmiał baranim głosem. A wracając do tematu. Autorka nie napisała że nie podoła finansowo lecz że ma pewne obawy. Takowe istnieją zawsze. Jednak nie ma się co nimi sugerować. Jako mama dwójki dzieci piszę że warto, szczególnie jeśli czuje się taką potrzebę.
gościu hahahaha to próżniak i egoista co mu się nie chce chować dzieci, i dlatego zostanie sam na starość
Dokładnie! a najlepiej mieć trójkę. Super rodzinka
Ja mam dwoje i żałuję, że nie troje. Problem tylko z finansami, zwłaszcza w wieku szkolnym na wszystko brakuje.
Ja mam trójkę dzieci i jest super tylko finansowo juz nie jest super ;) ale mimo tego nie załuje
Nawet się nie zastanawiajcie. Dwójka to minimum. Jedyna to bardzo nieszczęśliwe dzieci. Nic i nikt nie zastąpi rodzeństwa. Sama mam troje i uważam, że nie ma nic piękniejszego, niż duża rodzina. Jak jest dziecko, to pieniądze zawsze się na nie znajdą.
Ja jestem jedynakiem i wcale nie czuję się nieszczęśliwym człowiekiem, nie wiem skąd czerpiecie te brednie. Jeśli całe życie się jest jedynakiem, to nie odczuwa się nieszczęścia z powodu braku rodzeństwa. Czyli albo się rozmnażać oporowo i hurtowo, albo wcale. Znam kilka rodzin mających po siedmioro dzieci, gdzie pierwsze urodziło się gdy matka miała na przykład 18 lat i widzę tylko szerzącą się z pokolenia na pokolenia patologię i czerpania przykładu rozmnażania się bez skończenia jakiejkolwiek szkoły i przysłowiowego klepania biedy. Jeśli kogoś stać w tym momencie na kilkoro dzieci, w porządku, niech sobie je ma, jednak nie pojmuję komentarzy o tym, że jedynak jest nieszczęśliwy, i trzeba mieć ogromną rodzinę, żeby to szczęście mieć, i gadanie ze pieniądze zawsze sie znajdą jest bardzo durne, i tutaj właśnie zaczynają się roszczenia w kierunku państwa o darmowe książki, zapomogi, stypendia socjalne, jeśli to przez rodziny wielodzietne nazywane jest "znajdowaniem pieniędzy zawsze", to gratuluję honoru i zdrowego myślenia.
Też byłam jedynaczką i nie odczuwałam braku rodzeństwa jakoś. Ale sama mam dwoje dzieci , tylko jest spora różnica- 6 lat. W takim wieku starsze dziecko czuje się"zepchnięte z piedestału" bo nie skupia już na sobie uwagi, bo jest to młodsze. Trzeba starać się zajmować po równo obojgiem,żeby nie czuło się pokrzywdzone. Oczywiście wiele zależy też od charakteru dziecka.
Życie w dużej rodzinie jest wspaniałe.
To prawda, że niektórzy myślą tylko o dobrobycie i finansach, ale jak ma się rodzeństwo człowiek nie czuje się samotny na tym świecie.
I nie mówię tu o jakichś patologiach, tylko o zwykłych rodzinach z dwójką, trójką dzieci.
Pamiętajmy o takim powiedzeniu, że: "każde dziecko przychodzi na świat z bochenkiem chleba"...
Nie ma się co zastanawiać: dwójka to rozwiązanie idealne.
Gościu 19:09 a jednak jesteś nieszczęśliwy skoro wielodzietne rodziny uważasz za patologie. Ja też znam takie rodziny i są one normalne. Żyją skromnie ale szczęśliwie. Na dziecko nigdy nie patrzy się pod kontem tego, czy Cię stać, czy nie bo to nie jest towar. Z takim myśleniem to w ogóle dzieci by się nie rodziły, bo większość ludzi doszłoby do wniosku że ich nie stać. Sama mam dwójkę dzieci i nie narzekam. Nie przeliczam też ich na pieniądze bo to bez sensu. Kasa raz jest a raz jej nie ma. Tak było, jest i będzie a na dzieci pieniądze zawsze się znajdą - to prawda. I wcale nie piszę tu o zapomogach bo nawet nie miałam okazji nigdy z nich korzystać. Egoistom jednak tak prostych rzeczy się nie wytłumaczy. Oni sami kiedyś to zrozumieją, wtedy jednak będzie już za późno.
Nic i nikt nie zastąpi rodzeństwa?No bez żartów,ale większość moich znajomych łącznie ze mną,albo ma złe relacje z rodzeństwem,albo nie utrzymuje kontaktów.Tak,fajnie jest jak dzieci są małe,ale potem mają własne problemy,często dochodzi między nimi do kłótni z różnych powodów.Ot,same uroki rodzeństwa.
Jacy wy wszyscy jesteście rodzinni, kochający i w przeciwieństwie do mnie mało egoistyczni, pozazdrościć wam tylko. Po to mamy wolną wolę, rozum i przewagę najpierw myślową nad tym co robimy, żeby móc jednak z pełną świadomością stwierdzić czy stać kogoś na dziecko, brzmi to kolokwialnie, jednak sądzę, prawdziwa odpowiedzialność jest wtedy gdy, żyje się na jakimś, dosyć dobrym poziomie, ma jakieś zabezpieczenie finansowe i przede wszystkim jest się gotowym mentalnie na dziecko, a nie żeby mieć kilkoro, z powodu tego, że później będzie im przykro, ohhh. Jednak kwestia odpowiedzialności i zamysłu dobrego wychowania dziecka/dzieci ma się nijak do waszych mądrości ludowych "dziecko się rodzi z bochenkiem chleba ", bardziej w dzisiejszych czasach powinno to brzmieć "dziecko rodząc się związane jest z wieloma obowiązkami, i kosztami również, a bezmyślnym jest myślenie -będzie jak będzie".