Nic się nie kruszy. Dzisiaj w Kościele widziałem mnóstwo młodych ludzi z małymi dziećmi i tak jest co niedzielę. Takie farmazony możesz opowiadać w swoim ateistycznym kółku gościu 13:39.
Dla mnie zadna roznica - jestescie tacy sami.
nie mam nic do kościoła każdy z nas ma prawo wyboru religii.i nigdy nic nie powiem żle na wiarę rzymsko katolicką ale jesteśmy państwem i religia ma swoje miejsce w kościele i tam wszystko powinno się odbywać na czele z lekcjami religii i tym podobne
to lepiej wpuścic islamistów? o to chodzi zacnym tego świata i tak będzie a kościół zostanie zepchnięty na margines
Czy moj przedmowca napisal "lepiej wpuścic islamistów"? Chlopie, zostaw na troche modly i poczytaj ze zrozumieniem. Jako ateista w pelni sie z nim zgadzam. Napisalem pierdyliardy razy: wierzcie sobie w co chcecie, modlcie sie ile chcecie, ale trzymajcie to dla siebie.
A ty jak nie chcesz wierzyć to nie wierz, tylko też trzymaj to dla siebie... Przecież to działa w obie strony.
To wez ten krzyzyk od mamy jakiegos klechy, wsadz sobie go w kieszen i trzymaj wiare dla siebie. Proste?
Póki co to więcej tutaj ty podkreślasz swój ateizm niż ja swoją wiarę... A o dziwo nie jestem osobą wierzącą i nawet o tym nie wiedziałeś... :)
Może lepiej więc ty zachowaj swoje rady dla siebie samego, bo najbardziej ze wszystkim na tym forum to obnoszą się właśnie osoby takie jak ty - mające jakiś niewyjaśniony problem z religią. Możesz sobie nie wierzyć, ale musisz zrozumieć osoby wierzące i uszanować to, że nasza kultura jest kulturą chrześcijańską, mimo iż państwem wyznaniowym nie jesteśmy. To jest nasza kultura, tradycja i historia...
Ciekaw jestem, czy swojej rodzinie też radzisz nie obnosić się ze swoją religią gdy siadacie do wigilijnego stołu albo dzielicie się jajeczkiem... Bo o dziwo mam pewność, że akurat te tradycje w twojej rodzinie są czymś zupełnie naturalnym... :) Ciekaw jestem czy jak ktoś ci w rodzinie umiera, to mówisz wszystkim na pogrzebie żeby sie nie obnosili ze swoją religią i żeby krzyża na grobie nie stawiali. Ciekaw jestem czy jak cię ktoś zaprosi na ślub kościelny to na niego pójdziesz. A jeśli pójdziesz, to składając życzenia każesz im się nie obnosić ze swoją religią?
:) konkretnie. Mnie tylko jeszcze ciekawi ilu ateistów w coś wierzy. Mimo, że sam jestem jednym z nich to często odnoszę wrażenie, że większość zapytana czy w coś wierzy odpowiada, że w naukę. Tylko jak się zacznie taka dyskusję to okazuję się, że raczej o nauce pojęcie marne.
21:30. Pozdrawiam. Podoba mi się ta odpowiedź.
Ci ludzie to nie ateiści tylko lewactwo - ani o religii, ani o nauce zielonego pojęcia nie ma, tylko wszystko im się należy z urzędu i ich racja jest najważniejsza.
Gdybyś był ateistą wiedziałbyś, że ateizm to niewiara w Boga. A nie wiara w cokolwiek innego. A w naukę się nie wierzy. Bo nauka opiera się na wiedzy a nie na wierze.
"W nauce najlepsze jest to, że jest prawdziwa bez względu na to czy się w nią wierzy czy nie"
Sama wiara, a wiara w Boga to zupełnie inne rzeczy.
Rozwinięcie każdej teorii zaczyna się od wiary, że coś istnieje więcej niż to co znamy w danym momencie. Bez wiary nie miałoby miejsca żadne odkrycie, a tym samym jego udowodnienie. Także wiara jest częścią nauki i oba te składniki nie wykluczają swojego istnienia nawzajem.
Np. Czy wiara w istnienie pozaziemskiej cywilizacji nie jest częścią nauki? Jest! bo rachunek prawdopodobieństwa jest częścią nauki, a z niego właśnie wynika, że cywilizacja taka istnieje.
W takim razie jestem innym ateista niż podaje Wikipedia (i być może nie powinienem używać tego terminu), bo mimo, że nie wierze w Boga jako takiego. Wierze w siły nadprzyrodzone (nie mając tu na myśli bożków, zjaw czy duchów... a jedynie różne typy energii). I chociaż w tym momencie uznaje je za nadprzyrodzone w dalekiej przyszłości może się okazać, że są po prostu naturalne, niczym fale dźwiękowe bądź elektromagnetyzm. To, że ich nie wyczuwam jako tako, to jestem podatny na ich oddziaływanie.
PS> Każda udowodniona teoria ma racje bytu do czasu kiedy inna teoria udowodni, że ta pierwsza jest błędna.
Ateizm to odrzucenie teizmu, czyli inaczej pogląd lub doktryna mówiąca, że nie ma bogów. Nie oznacza to, że nie wierzy się w cokolwiek innego...
W naukę jak najbardziej można wierzyć lub nie wierzyć, czego przykładem był okres średniowiecza...
Nauka w wielu wypadkach opiera się na wierze, a ten cytat to nie wiem skąd wziąłeś, bo nauka nie zawsze jest prawdziwa i nie zawsze wszystko w niej jest pewne. O dziwo zasady fizyki zmieniały się mnóstwo razy na przestrzeni lat, nie zawsze mieliśmy dowody na jakieś fakty historyczne i do tej pory nie na wszystko mamy dowody. Einstein WIERZYŁ w słuszność swojej teorii względności ale do tej pory nikt nie potrafi jej udowodnić, mimo że jest to podstawa wszelkiej fizyki. Jeszcze niedawno ludzie spierali się czy światło ma charakter cząsteczkowy czy falowy - okazało się, że nikt z nich nie miał do końca racji, ale każdy z nich troszkę jej miał...
A najlepszym dowodem, że naukę można oprzeć na wierze jest nauka zwana teologią... :)
Niewiara w Boga też jest wiarą. Jest wiarą w to, że go nie ma ;) Jedni wierzą, że Bóg istnieje a ateiści wierzą że go nie ma. Tak to działa.
Błąd w założeniu. Ateizm nie jest wiarą w to, że Boga nie ma. Jest niewiarą w to że jest. To nie jest tożsame. Ateizm nie jest wiarą, bo nie ma obiektu wiary.
To tak jak z narkomanii i resztą ludzi. Narkoman jest uzależniony od brania i musi brać. Reszta nie bierze i nie musi ale to nie znaczy, że reszta jest uzależniona od "nie brania".
Czemu uważasz, że ateizm nie ma obiektu wiary? Takim obiektem wiary jest założenie, że nie ma żadnego boga... To już jest obiekt wiary, ponieważ człowiek wierzy, że założenie to jest prawdziwe...
Wg mnie mimo, że to co napisałeś jest jak najbardziej logiczne, pozostaje pytanie: czy można wierzyć w niewiarę?
Z drugiej strony powołując się na definicje psychologiczną wiary (np. tą z Wikipedii), a w szczególności fragment, który stwierdza że udowodniona wiara staje się wiedzą. To, aby brak Boga okazał się prawdziwy trzeba by udowodnić jego brak. Co daje dodatkowe zaplątanie, gdyż niewiara zostaje nieudowodniona, czyli jest nadal wiarą (bo nie ma 100% dowodu, aby to odrzucić).
Pozostaje natomiast problem czy założenie negujące, spełnia kryteria definicji wiary.