A ja się ZGADZAM, żeby Kościół był dotowany z MOICH podatków. Za to się NIE ZGADZAM, żeby palikot albo grodzka dostawali moje pieniądze.
Popieram kościół umacnia wiare i kulturę a także okresla kim jestesmy tu i teraz, i ja też się niezgadzam żeby z moich podatków dotowani byli różni kolorowi a także różnej maści smoluchy i zboczeńcy
Nie muszę słuchać Radia Maryja. Doskonale wiem na czym polega szerzenie dobra gościu 07:42.
Szerzenie wiary a szerzenie dobra to dwie zupełnie różne sprawy.
Chcesz powiedzieć, że konkwista która wymordowała Indian Ameryki Południowej szerzyła dobro?
A za czyje budują? Kto to finansuje?
Finansują wierni z tacy, domyślam się, że Ty nim nie jesteś 13:58.
Gdybyś był ateistą wiedziałbyś, że ateizm to niewiara w Boga. A nie wiara w cokolwiek innego. A w naukę się nie wierzy. Bo nauka opiera się na wiedzy a nie na wierze.
"W nauce najlepsze jest to, że jest prawdziwa bez względu na to czy się w nią wierzy czy nie"
Ateizm to odrzucenie teizmu, czyli inaczej pogląd lub doktryna mówiąca, że nie ma bogów. Nie oznacza to, że nie wierzy się w cokolwiek innego...
W naukę jak najbardziej można wierzyć lub nie wierzyć, czego przykładem był okres średniowiecza...
Nauka w wielu wypadkach opiera się na wierze, a ten cytat to nie wiem skąd wziąłeś, bo nauka nie zawsze jest prawdziwa i nie zawsze wszystko w niej jest pewne. O dziwo zasady fizyki zmieniały się mnóstwo razy na przestrzeni lat, nie zawsze mieliśmy dowody na jakieś fakty historyczne i do tej pory nie na wszystko mamy dowody. Einstein WIERZYŁ w słuszność swojej teorii względności ale do tej pory nikt nie potrafi jej udowodnić, mimo że jest to podstawa wszelkiej fizyki. Jeszcze niedawno ludzie spierali się czy światło ma charakter cząsteczkowy czy falowy - okazało się, że nikt z nich nie miał do końca racji, ale każdy z nich troszkę jej miał...
A najlepszym dowodem, że naukę można oprzeć na wierze jest nauka zwana teologią... :)
Dla mnie Twoje postępowanie jest bez sensu - czym się różni modlitwa i wiara w kościele od tej w domu, na polu czy w lesie? Ano właśnie obecnością kapłana, zgromadzenia wiernych i całą tą otoczką z pierdółkami typu świece, kielichy, obrazy itp. Jeśli więc piszesz, że nie chodzisz do kościoła dla otoczki, nie dla księdza a na innych wiernych nie patrzysz, bo postępowanie ich Cię nie obchodzi...to właściwie po co tam jesteś? Równie dobrze możesz modlić się wszędzie.
Ja Ci odpowiem - chodzisz z przyzwyczajenia, dla uspokojenia sumienia, że niby coś " dobrego" zrobiłeś no i dlatego, że w dzieciństwie ktoś Ci wmówił, że Bozia mieszka pod postacią opłatka zamknięta w złotym domku w kościele i trzeba ją co niedzielę odwiedzać.
Czym się różni? Może tym, że aby iść do Kościoła trzeba włożyć w to trochę wysiłku, poświęcić czas itd. Modląc się tylko w domu idzie się na łatwiznę. No ale nie tylko o to chodzi. Jako wierzący katolik wierzę w to, że w tabernakulum, pod postacią Hostii znajduje się Najświętszy Sakrament i to przed nim się modlę, wraz z innymi ludźmi. Siła modlitwy jest tym większa, im więcej osób się modli. Oczywiście że modlić mogę się wszędzie i w miarę możliwości to robię. Staram się jednak uczestniczyć regularnie uczestniczyć we Mszach Świętych i daje mi to dużo radości i spokoju. Wiesz dlaczego? Bo wierzę! Nie robię nic dla uspokojenia sumienia czy przyzwyczajenia! Kimże Ty jesteś człowieku by wiedzieć lepiej ode mnie co robię i po co? Nie wierzysz? Twoja sprawa. Daj jednak wierzyć innym i nie wyśmiewaj tej wiary, tak jak to właśnie zrobiłeś.
"Siła modlitwy jest tym większa, im więcej osób się modli." - a jesli wszyscy sie modla o rozne rzeczy? Wtedy ten power tez sie sumuje?
Czy sila modlitwy bedzie wieksza, jesli wszyscy w jednym czasie sie beda modlili w swoich domach?
Tak tylko pytam.