Może normalna kwota dla Ciebie, dla mnie była za duża więc znalazłem taniej. Za 500 zł mam zdjęcia ze ślubu i plener. Jestem z nich zadowolony więc wszystko gra.
Jak gra to spoko, tylko nie mów przypadkiem że ten co chciał zrobić 6x drożej jest podłym zdziercą itp. bo takie zarzuty padają często.
Swoją droga to niezły biznes ktoś zrobił - ulatać się kilkanaście godzin na reportażu, pojechać na plener i zarobić "pińcet". Sprzęt pewnie dostał pod choinkę od rodziców albo wujka z Hameryki, a oprogramowanie ściągnął z torrentów. Jaka cena - takie zdjęcia. Nikt kto robi to zawodowo nie podjąłby się zlecenia za taką stawkę.
Dla mnie był to ździerca. Dla kogoś innego być może nie. Nie wnikam w to. To, jaki ktoś zrobił biznes to jego sprawa. Wcale nie było tak źle jak piszesz. Może są jeszcze ludzie, którzy to po prostu lubią a pieniądze są tylko dodatkiem. Twój ironiczny ton o sprzęcie tego człowieka świadczy tylko o Twoich megalomańskich zapędach. W życiu bym nie zatrudnił człowieka takiego jak Ty, wyczuwam i omijam szerokim łukiem takich ludzi. Jeszcze raz zapytam co to znaczy robić zawodowo? Nie powiesz mi że fotografowanie imprez okolicznościowych to zawodowstwo... No chyba, że dla Ciebie. Buahahaha.
Nie ma znaczenia co się fotografuje, zależy jak się to robi, jak często, jak profesjonalnie do tematu podchodzi i czy traktuje się te działania jako swój ZAWÓD z którego się żyje, a nie jedynie jako dodatek do przybijania pieczątek w biurze czy pracy w fabryce, a w weekend zamienia się w " profesjonalnego fotografa ślubnego". Umiem operować lutownicą i czytać schematy elektroniczne - czy to czyni ze mnie zawodowego elektronika? Masz tak niski poziom rozumowania świata że nawet trudno z tym dyskutować, bo na podane przykłady mega zawodowych fotografów ślubnych odpowiedziałeś pogardą i wyśmiewaniem ich pracy. Nie wiem z czego się śmiejesz, bo chyba sam z siebie. Dlatego właśnie wybrałeś fotografa "zapińcet" - bo masz tak znikome potrzeby.
To albo "...dla profesjonalisty nie jest trudno uzyskać czyste, naturalne zdjęcie..." albo "...Nie przyjdzie bo i nie musi.Nikt zresztą tego od niego nie wymaga. Czy ktoś pisał tutaj że poszukuje profesjonalisty?..."
Niejako jedno wyklucza drugie...
Nic nie wyklucza. Dla mnie profesjonalista nie zajmuje się chałturami na imprezach okolicznościowych. To po pierwsze. Ktoś kto robi zdjęcia na co dzień wie, że wcale nie potrzebne są przeróbki w programach graficznych. To tylko taki bajer żeby podrasować zdjęcie. Niektórym to się podoba, mnie nie. Nie lubię sztuczności.
No tak, Trzcionka, 5 czwartych, DR5000 to nie są profesjonaliści, bo robią "chałtury na imprezach okolicznościowych". Profesjonalista to robi zdjęcia do dowodów i laski w plenerze :D Napisz jeszcze coś śmiesznego.
Śmieszny to jesteś Ty gościu 13:19 ze swoimi poglądami i manią wyższości ;) Jak dla Ciebie profesjonalizm oznacza chałturę ślubną to gratuluję ;) Bądź profesjonalistą w swoim mniemaniu ;))))))
Ciekawe co dla Ciebie znaczy byś zawodowym fotografem. Pewnie sam nawet nie wiesz albo zaraz napiszesz że ten co ma studio i laboratorium co robi odbitki to jest profesjonalistą, a wszyscy którego nie mają to nie.
Proponuję czytanie ze zrozumieniem, nikt nie mówił to o obróbce w programie.
Uzyskanie takich zdjęć szczególnie w trudnych warunkach jakimi są śluby niestety zależy od sprzętu a nie wyłącznie od kunsztu, i to sprzętu idącego w dziesiątki tysięcy.
Obrabianiem i cukierkowaniem niedorobionych zdjęć zajmują się głównie ci co robią za przysłowiowe "pińcet" by ukryć wady sprzętu i warsztatu.
Pozwolę się z Tobą nie zgodzić Maths.
Maths
Wczoraj, 23:20
moze nie 100 tys. ale kilkadziesiat to na pewno.
Fotoreporterzy mogą się jawić jako "bogowie fotografii". Życie jest jednak prozaiczne- poza Warszawą w Polsce to bardzo kiepska płaca bo media padają. Większość fotoreporterów robi też chałtury, bo powołanie powołaniem, ale z czegoś trzeba żyć.
Drogi wcale nie znaczy że dobry. Znam bardzo wielu fachowców którzy bardzo wysoko się cenią a w gruncie rzeczy okazuje się że to partacze. Popatrzeć na usterkę.
Nie rozumiem, jaki masz problem z weryfikacją kwalifikacji fotografa? Oglądasz jego portfolio w internecie, idziesz na spotkanie, oglądasz materiały pokazowe i wtedy oceniasz czy to co robi i za ile Ci odpowiada czy nie. To nie wynajmowanie hydraulika czy elektryka, gdzie umiejętności fachowca nie da się ocenić zanim nie weźmie się u nas za robotę.
jak chcecie tanio to kupcie sobie "głupiego jasia" - za 300 zl i dajcie komus z rodziny i napstryka wam zdjec ile chcecie.
taniej nie bedzie.