Dziś koło godziny 13 byłam świadkiem kolizji, stłuczki w którym osoba pokrzywdzona-kierowca bananowego fiata Pandy (chyba) była tak zagadana z pasażerem, ze nawet nie zauważyła, ze jej przerysowali cały prawy bok.
Żółty fiat, prawdopodobnie panda jechał i nie poczuł, że ciężarówka wyjeżdzająca z podporządkowanej zahaczyła o niego. Sprawca się zatrzymał, pytał czy kogoś uderzył, ale poszkodowany nawet nie zwolnił. W aucie jechały chyba 3 osoby i nikt nie zauważył? Stali potem na światłach na przejściu dla pieszych, podeszłam i dawałam znaki, że auto rozbite, ale gdzie tam.....dlatego domyślam się, ze może wszyscy byli pod wpływem, skoro się nie zatrzymali mimo, iż poszkodowani.
Ja nie wiem czy był pod wplywem, tp moje domysly. Bo jak 3 osoby w aucie, osoby dorosłe moga nie zauwazyc, ze wzięli udzial w takiej akcji?Sprawca nie uciekł
Zatrzymal się zdziwiony, ze poszkodowany odjechal. Dziwne to.
Jak to opowiedzialam w domu to nikt nie uwierzył.
Taaa, bo ja nie mam co robic tylko takie historie wypisuywac. W aucie jechaly 3 dorosle osoby. Kierowala chyba kobieta. Nawet jesli nie slyszala to powinna poczuc.