Na szczęście już nie obrażają, lecz się przymilają, zwłaszcza we Wpolityce, które dokleiło zdjęcie Dudy do relacji z meczu Radwańskiej, że niby był tam i kibicował...
"Być albo nie być? – to już nie problem prezydenta Andrzeja Dudy, który mimo że zwycięstwa Agnieszki Radwańskiej w Singapurze nie oglądał, jednak zaliczył tę historyczną imprezę.
– Tylko ogrom obowiązków w kraju nie pozwolił Andrzejowi Dudzie oglądać meczu Isi na żywo. Ale duchem tam był i postanowiliśmy to oddać na naszych zdjęciach – poinformowała naczelna serwisu wPolityce Marzena Nykiel.
Rzeczywiście na zdjęciach z Singapuru opublikowanych na łamach serwisu na trybunach widnieje fetujący Agnieszkę Radwańską prezydent Polski.
– To nie przypadek, że właśnie po zwycięstwie Andrzeja Dudy nasza najwybitniejsza tenisistka nareszcie poprawiła bekhend i zaczęła wygrywać na szczycie. Za Bronisława Komorowskiego wyglądała na przygaszoną, jakby wstydziła się swojego potencjału – pisze Nykiel i zapowiada, że prezydent pojawi się od teraz przy każdym "sukcesie tego formatu".
– Gdy wiwatował na cześć naszych piłkarzy telewizje prawie go nie pokazały śmiejąc się nam w twarz. Nie przewidzieli jednak, że strefa wolnego słowa zawsze wygrywa."