Zamien sie kolezanko z kasy w biedronce na prace w szkole, a pozniej dopiero porownaj obie profesje. Ja doswiadczylam pracy za kasa oraz w szkole. Stad zadne stowarzyszenie nie bedzie mi straszne. Zaluje, ze nie zostalam lekarzem, ginekologiem naprzyklad. Moze wtedy stac byloby mnie na swoj domek. Twoje rozgoryczenie wzielo sie pewnie z niewiedzy.
23:31 lekarzem nie każdy zostanie a kasjerką i nauczycielem w 1-3 każdy. A na przykład pisze się rozdzielnie, więc marzenia o medycynie są troszkę smieszne. Nie jestem rozgoryczona a wiedzę mam, ponieważ połowę życia mieszkałam z beztroskim nauczycielem, który miał więcej wolnego niż był w pracy i w życiu nie powiedział, że jest ciężko.
Znam zasady pisowni I wiem, jak pisze sie "na przyklad". To, ze nie rozdzielilam spacja, jest bledem wynikajacym z ciasnej klawiatury na telefonie. Nie zgadzam sie z Twoimi uwagami o mnie I pracy nauczyciela. Medycyny nie studiowalam tylko dlatego, ze nie bylo w domu pieniedzy I jak najszybciej musialam sie usamodzielnic. Marzylam o byciu lekarzem. W kazdym zawodzie sa ludzie, ktorzy maja lekki stosunek do pracy. Byc moze z powodow osobistych, o ktorych tu wspomnialas, masz negatywne zdanie o nauczycielach. Wobec mojej osoby I wielu innych, ktore znam, jest to zwyczajnie niesprawiedliwe. W swoja prace inwestuje prywatne pieniadze I sile robocza meza I tescia. W wakacje wyremontowalismy klase, spolecznie. Obok pracowaly inne kolezanki, tez spolecznie. Ja tam nie widzialam, aby ktokolwiek z pracownikow supermarketu albo jakiegokolwiek urzedu malowal sobie sam sciany. Zreszta rodzice moga wystapic o nauczanie dziecka w domu przez siebie samych, moga zrobic nauczycielom psikusa, bo ci beda zmuszeni poszukac innej pracy.
14:35 bo nie ma co się oszukiwać, Ci źli rzucają cień na tych dobrych. Zawód jak każdy inny jednak przepraszam ale nie porównuj pracy w kl. najmłodszych, gdzie wystarczą lekkie studia do zapier..olu jaki ma kasjerka. Dziś w kauflandzie kolejki jak nie wiem, kasjerki dwoją się i troją, w tym jedna, która sobie nie radzi, oczywiście już ludzie szczególnie starsi pouczają, ze szybciej itd, że jak to ona sobie nie radzi a ona mówi, ze 2dzień dziś w pracy, szkolić musi się sama. Ja bym chyba padła po takiej pracy. Nie dość, ze stres, bo co chwila jakiś kod nie wejdzie, wiadomo, ze jak jej inna kasjerka nie podpowie to nie ruszy dalej. Oj, niejedna nauczycielka po jednym dniu by uciekła. W szkole jest przerwa, praca kilka godzin i jeśli się lubi dzieci to może to być przyjemność.
Dodam, że w gimnazjum wg mnie już co innego. Tam mają zagwozdki różne i mogą sobie nie radzić z młodzieżą, czasem naprawdę trudną. No i studia ciut inne... Powiem tak, lubię nauczycieli ale tych, których lubię, zasługują naprawdę na szacunek, jednak im wyżej tym lepsi i madrzejsi nauczyciele, a im młodsze dzieci tym zwykle maja gorzej, bo te studia pedagogiczne kończy wielu z braku laku, bo się nie dostali gdzie indziej i uczeń jest złem koniecznym. Nie uogólniam, bo na wsi moja młodsza córka miała szczęście przez rok a później same koszmary.
Dodam, że nie miałam okazji pracować na żadnej kasie, ale widzę zmęczenie tych ludzi i ciężką harówkę zarówno fizyczną jak i umysłową. A kasa pewnie najniższa. Często dziś są to wykształceni ludzie, czasem lepiej niż niejeden nauczyciel. Takie mamy realia niestety. I najlepsze, ze siedzą, z czoła pot ścierają a po pracy uśmiech i nie ma narzekania choć kręgosłup siada od dźwigania i zmęczenie daje znać o sobie.
Ale o co chodzi ?
Z tego co wiem w każdej szkole w lipcu lub sierpniu -zamiennie, działają świetlice środowiskowe, które zapewniają opiekę dzieciom i to nie musi być dziecko z tej konkretnej placówki. Wystarczyło się tylko zainteresować
Hm,,, Dlaczego szkoła ma zapewniać opiekę nad dziećmi w wakacje ? Ja rozumiem że pracujemy ,ale to są wakacje . znam rodziców którzy po pracy odpoczywają a dzieciak siedzi na świetlicy ,ja tego nie kumam !!!
Nauczyciele mają urlop w w wakacje i wysyłają swoje dzieci na darmowe półkolonie i jak to o nich świadczy.
Nauczyciele mają też możliwość zarobku jadąć na kolonie jako opiekunowie, i pensja leci, zarabiają i jeszcze dziecko własne mogą zabrać ze sobą. Nie dziwota, że wszyscy chcą pracować w szkole i pedagogika wciąż najbardziej oblegana. Jednak cóż, każdy mógł nim zostać. Teraz tylko zazdrość pozostaje i pretensje do samego siebie. A co do tych półkolonii 7:22 to skąd wiesz, że za darmo mają dzieci nauczycieli? To już chyba nie te czasy. Kiedyś na wycieczki mogli zabierać swoje bezpłatnie ale już chyba nie ma takiej możliwości.
Nie dajmy się zwariować:)temat o nauczycielach wraca wraca jak bumerang,szczególnie w małych i średnich miastach.Niech sobie ludzie piszą;dorośli lub może mniej "dorośli".
Temat o nauczycielach jest wszędzie. Wpisz w google wakacje nauczycieli, pensja nauczycieli, nauczyciele żądają podwyzek , nauczyciele żądają prezentów itd itp i non stop ludzie piszą i wcale nie w małych miastach, oj nie. Najwięcej piszą w dużych, tyle, że tam już kwiatów nauczyciele nie dostają a na wsiach i w małych miastach prezenty, no i w małych społecznosciach nauczyciel i ksiądz to szychy. Sama jak wpisałam o wakacjach nauczycieli to się naczytałam tyle bluzg i to czy Kraków, czy W-wa niewielka różnica. Ale najlepsze jest to, że nauczyciele, niby inteligentni zamiast ignorować głupszych, bo tak przecież piszą pokazują, że to ich trzeba ignorować gdy wyzywają od de..ili, czy nieuków. Skończmy wątek i do następnego. Zaraz wrzesień więc się zacznie o strojach nauczycieli, dniu nauczyciela itd.
Kiedys spotkalam pewna mloda pania o dowiedzialam sie, ze jej zawod to gospodyni domowa. Zdziwilam sie mocno, bo to zapomniany zawod, wiec dopytalam o szczegoly. Pani wychowuje dwojke dzieci, zajmuje sie domem I ogrodkiem, robi zakupy, oplaca rachunki. Maz ciagle w pracy, utrzymuje rodzine. Zyja skromnie. Ta pani opowiedziala, ze bycie gospodynia to ciezka praca od rana do nocy. Na dwa tygodnie wakacji nad morzem czeka z tesknota. Rozumialam o czym mowi. Gdy po macierzynskim wrocilam do pracy, zrobilo mi sie lzej. Czesc obowiazkow przejal maz, a w pracy byl oddech od domu. Ktos powiedzialby, ze byc gospodynia domowa lub nauczycielem, to wygrac los na loterii. Czy rzeczywiscie?
Co to za porównanie? Troszkę chore dzisiaj. Dziś każda pracująca kobieta musi zrobić to co i gospodyni, choć tak się już nie mówi. Mamy pralki, zmywarki i dwoje dzieci maksymalnie, więc żadna to ciężka praca. Oczywiście znam wiele niepracujących ale one gotują obiadki na dwa dania, deserki itd, w domu błyski, ogród wypielęgnowany i ok jeśli stać ich na to. Zazdroszczą takim pracujace kobiety. Swojądrogą o co ci chodzi 15:52? Nie ma takiego zawodu.
i nauczycielka ma czas na obiadki, deserki, bo wraca razem z dziećmi do domu, czyli czasem 11:35, a najpóźniej 13:30 te w 1-3, choć pewnie wcześniej, albo przychodzą nie na ósmą, więc co jak co nauczycielka ma czas na wszystko, a te wykształcone mają jeszcze mnóstwo czasu na korepetycje.
Dodam jeszcze, ze mam dwoje malych dzieci, ktore tak absorbuja moja uwage, ze nie mam czasu dla siebie, czesto nawet na lyk kawy. Wy pewnie tez tak macie. Zapanowac nad nimi nierzadko jest sztuka. Pomnozmy teraz ta dwojke przez trzynascie. Nie lada sztuki trzeba, by ogarnac grupe zywych, ciekawych wszystkiego wokol dzieci, do tego nauczyc. Moje dzieci nie uczy byle kto, tylko nauczyciele. Nie kazdy moze nim byc, co wiecej, nie chcialabym, aby nauczycielem zostawal kazdy, ktoremu gdzies nie wyjdzie. Ci wszyscy, ktorzy krytykuja tutaj ten zawod, nie maja o nim pojecia I tak juz zostanie.
Nauczycielami dziś niestety geniusze nie zostają a wręcz przeciwnie. Mam pojęcie, bo widzę po koleżankach, jak nie zdała w LO, przeniosła się warunkowo, później LO zaoczne, pedagogika i uczy w 1-3. No i dzieciakami małymi zajmują się przedszkolanki a nie nauczyciele. Zresztą wychował mnie nauczyciel, który pracą się nie zhańbił nigdy i nie udawał, że to ciężka praca. Ciężko mu było w domu cokolwiek zrobić bo w pracy nicnierobienie wybiło go z rytmu i wszystko mama albo my robiliśmy. A tata intelektem niestety był poniżej mamy i to była przepaść. Tylko nie mówcie tacie, że źle o nim pisze ale on moim dzieciom w 4kl. już w pracy domowej nie pomógł, zresztą moja znajoma już wcześniej miałą problemy z pomocą w lekcjach włąsnemu dziecku a nauczycielka.
Ty po takim geniuszu też inteligencją nie grzeszysz 16:11. Nie wierzę ci jak obcemu psu;)