10:39 wcale nie jest tak wszędzie, nawet w pl są nauczyciele, którzy chcą przyjśc do pracy, zapewnić dzieciom ciekawe zajęcia przez całe wakacje. Ewentualnie mają dyżury, tzn lipiec jedna szkoła, sierpień druga szkoła. To jest tak, ze dziecko wyjedzie na tg, dwa i wraca, nie każdy ma babcię, do której pośle dziecko na resztę wakacji a rzeczywiscie pracujemy na smieciówkach w większosci i urlopu nie ma wcale albo jest kilka dni. Co zrobić z resztą wakacji? Dziecko do pracy? Nie da rady. Opiekunka kosztuje. Wiadomo, raz zostawisz dziecko u koleżanki, drugi raz u innej ale na litość boską nie da się tak przez 1,5mc. Półkolonie są w miastach, a na wsiach, czy małych miasteczkach nie ma nic takiego. Jeśli nauczyciel musi odpoczywać od uczniów całę dwa mc tzn, że nie trawi dzieciaków i niech zmieni pracę. Wszyscy by chcieli odpoczywać i dostawać pensję, móc przygotować święta bo się ma 5dni wolnego przed i jeszcze tydzień po nich odpocząć. A do gościa 10:39 nie każdy ma dziadka, sąsiadkę, która ma ochotę doglądać czyjegoś dziecka. Skoro w Krakowie mogą, pewnie jeszcze w wielu innych miastach to czemu nie wszędzie tak jest? No i powiedz mi kto dziś pracuje od 7 do 15 i czy wtedy było gorzej? Nie, babcie były do dyspozycji i dzieciaki wyjeżdżały na wieś. Ja założyłam ten wątek, jednak lepiej nie ruszać nauczycieli...
Ale mamo, ja cię rozumiem bardzo dobrze i przecież przyznałam rację i napisałam, że kij ma dwa końce. Piszesz o Krakowie. Akurat u nas w O-cu dzieci też mają półkolonie np.Malwa, świetlice środowiskowe też organizują (widziałam w lipcu w psp14). Wiem o znajomej, że w psp 9 też były. Trzeba się rozejrzeć. Wiem też, że było dużo krzyku przed dniami wolnymi, dzieci zapisywano i przychodziło po 2-4, więc o co biega?
Wcale nikt by nie zostawiał na całe dnie, nie żądał posiłków ale fajnie by było, gdyby taka alternatywa była ale przecież nauczyciele uważają, że tak ciężko pracują... Inni mogą pracować codziennie po 8h i nikt im płatnych 2mc wolnego nie da a nauczyciele pracują po kilka godzin, czasem nawet tylko 3, czy są inni od wszystkich? Temat wczoraj rzucił mi się na innym forum. Nie wymyśliłabym go sama, ale rzeczywiscie uważam, że do tej 15 powinna być świetlica czynna i jakieś dyżury. Nie przepracowalibyście się bo jest Was bardzo dużo w każdej szkole, więc może wypadłoby to 2-3razy w ciągu tych 2mc. A o klasach 28-30 nieczęsto się słyszy. Co mają w takim razie powiedzieć panie w żłobkach, gdzie nie krzykną na dzieci bo maleńkie, siedzą całe dnie w hałąsie a nie do 13?
Ale pani w żłobku odpowiada za co innego, a w szkole za co innego. Ja nie rozumiem tych porównań. Każdy z nas stanął lub stanie przed wyborem zawodu. Skoro nauczanie to taki miód, może pchnąć własne dzieci, niech pracują w tym elitarnym zawodzie. Śmiać mi się chce z tego. Ja co prawda nie chciałabym być nauczycielką, ale hmm aktorką czy pogodynką. I stukać dziennie od 2 do ileś tam tysięcy za dzień zdjęciowy. Ktoś tam wcześniej napisał o 15 latach pracy i emeryturze policjanta, więc idź i zostań policjantem. Zostań politykiem, prawnikiem czy prokuratorem. Każdy podobno jest kowalem swojego losu, a w o-cu coraz starsi nauczyciele i lada moment masowe emerytury.
I co w związku z emeryturami? Nie chcę żeby moje dziecko poszło na pedagogikę, choć córka chciała wcześniej iść bo widzi po cioci, że to takie łatwe, jednak mamy niż i co będzie robić? Jest zdolna, więc da radę i na trudnych studiach i wspieramy ją, żeby mądrze po LO wybrała. Pogodynką nie będzie każdy z nas, bo raz znajomości, dwa aparycja i jakiś talent, a nauczycielką w przedszkolu może być każdy jeśli tylko dzieci się będą rodzić.
Tez jestem za! Proszę bardzo, niech się dzieci rodzą, wtedy twoja córka będzie miała pracę!!!
A powiedz, ile sama masz dzieci??? Takie jest myślenie: Najlepiej jak ktoś ma więcej dzieci, bo ja to tylko jedno lub dwoje. Bo najwygodniej.
A półkolonie i kolonie też są organizowane w Ostrowcu, ale to też źle, bo na drugim końcu miasta, bo kto ma wozić dzieci.... itd, itp.
Wieczne niezadowolenie.
Droga matko, mam aż dwoje i czasem problem z kim je zostawić w wakacje. Dzisiejsze babcie albo pracują albo też chcą odpocząć a nie gotować obiadki 2mc dla wnuków. Kogo dziś stać na więcej dzieci? Kto ma czasu dla nich nadmiar, jak pracować trzeba? Nie wiem czy wieczne niezadowolenie, jednak jak urzędniczka wychodzi po 7 i wraca po 15 a mąż jeszcze więcej pracuje to jest problem z dowiezieniem. Wcale się nie dziwię, że ludzie są źli na całą tą sytuację i zazdroszczą nauczycielom, ze mają tyle wolnego i nigdy problemu z dzieckiem, bo są zawsze w domu i nawet w roku szkolnym nie mają zadnego problemu z dowozem i odbiorem dzieciaka.
Przepraszam, a kiedyś urzędniczki mniej pracowały? Też 8 godzin. Gdybym była złośliwa, to zapytałabym ile naprawdę czynnie pracują, a ile przegadają? Dlaczego ostatnimi czasy tak Polacy narzekają? Roszczeniowe i zazdrosne społeczeństwo. Takie podejście nie doprowadzi do niczego dobrego. Widzimy wszystko u innych a sami jesteśmy cacy, albo bardzo pokrzywdzeni. I o dziwno nie pisze tego nauczycielka.
Nauczyciel to też urzędnik...
Też urzędnik? Jakie to porównanie? Nawet jeśli to uprzywilejowany, bo normalni urzędnicy nie mają wolnego i pracują po 8h a i w sobotę raz w mc idą do pracy. I nie piszcie o jakiejś nienawiści. Każde pytanie można zadać na tym forum, troszkę kultury i mniej wyzwisk, drodzy nauczyciele. Nikt was nie atakuje, tylko wy atakujecie.
Życzę tej twojej zdolnej córce 12:31 wszystkiego dobrego i żeby nie musiała pracować jako przedszkolanka., bo nie jest łatwy kawałek chleba i nie jest łatwo dostać pracę , nawet w większym mieście. Wiem takie zdolne często pracują jako asystentki. Jak to lepiej brzmi asystentka niż sekretarka.
Nie rozumiem dlaczego najwięcej do powiedzenia mają bezrobotne mamusie wysiadujące na tym forum i mające nadzieję na to, że szkoła wychowa za nie dzieci. Wiem z doświadczenia, że na dyżury przed świętami przychodzą dzieci z rodzin, gdzie rodzice nie pracują. I jak widać pracujący potrafią zapewnić swoim piciechom opiekę. Kochani rodzice, zajmijcie się swoimi dziećmi, poświęćcie im trochę czasu, bo nikt za Was tego nie zrobi!!!
Zaintrygowal mnie temat wiec ja tez sie wypowiem i przedstawie swoj punkt widzenia.
20lat temu zycie inaczej wygladalo. Czlowiek pracowal 8-16 i do domu. Wiekszosc to bezstresowe prace. Zaklady pracy sponsorowaly kolonie, obozy, wycieczki etc. (czesto za grosze). Teraz jest juz troche inaczej. Tez nie wiem dlaczego tu jest tylko mowa o 8h dniu pracy. Czesto jest tak, ze wiele osob pracuje wiecej mimo, ze w umowie ma kodeksowy czas pracy. Nawet jak pracujesz w biurze to i tak psychicznie jestes wykonczony (kto pracowal ten zrozumie - oczywiscie zalezy od charakteru pracy), to tez zbytniej roznicy miedzy taka praca, a praca nauczyciele w sferze wymeczenia umyslowego nie widze.
Kiedys babcie i dziadkowie wczesniej przestawali pracowac oraz o wiele wiecej z nas mialo rodzicow na wsi, co przekladalo sie na to, ze dzieci bylo z kims zostawic. Ludzie byli bardziej spoleczni niz teraz, wiec szczegolnego problemu z opieka sasiadki nad naszym potomstwem nie bylo. Teraz wszyscy sie zamykaja i odgradzaja przez co sadze, ze malo prawdopodobne zeby ktokolwiek przystal na taka prosbe.
To jest jedna strona medalu.
Druga jest tak, ze wg mnie szkoly powinny zapewnic mozliwosc pozostawienia tam dziecka. Powinny tez organizowac wolny dostep do hali sportowej, swietlicy itd. Jednak chce zaznaczyc, ze nie wszystkie szkoly, tylko wybrane. Az tylu dzieci w naszym miescie na pewno nie potrzebuje opieki.
Odnosnie nauczycieli. Nie wszyscy powinni pracowac w tym czasie (chociaz z tego co widze duzo by od nich tego wymagalo.. no ale system jest jakis jest i poki co nie zanosi sie na zmiany), powinny byc dyzury. Malo tego niech nauczyciel za te dodatkowe dyzury dostanie premie, nagrode czy cos podobnego (i tak wiecej nasz kosztuja urzedasy) - mysle, ze wiele ludzi by sie na to zgodzilo. Tym bardziej, ze nauczyciel moglby sobie dorobic, a takie premie dla 10 nauczycieli na cale wakacje to naprawde nie jest duzo (jesli porownany to z marnotrawieniem pieniedzy urzednikow) nawet jakby kazdy z nich mial dostac po 4tys netto.
A czemu się czepiasz urzędników? Myślę, że urzędnik bardziej się zmęczy w pracy 8h niż nauczyciel, który ma np 1 czy 3klasę. To w sumie zabawa, z niczego się go nie rozliczy, umiejętności wielkich mieć nie trzeba, tylko empatii trochę i trzeba kochać dzieci.
Uderz w stół - urzędnika. Masz prawo tak myśleć. W klasach 1-3 nauczyciel nic nie robi. Siedzi za biurkiem i patrzy na bawiące się dzieci, a dzieci całą wiedzę i umiejętności pozyskują z podwórka. ;-) A ty biedny urzedniku ile tak naprawdę wydajnie pracujesz. Uderz się uczciwie w piersi i nie oczerniaj innych. Oj nieładnie.
jesli nauczyciel 1-3 cos tam robi.. urzednik cos tam robi.. to gdzie jestesmy my? przezarci stresem pracownicy, ktorzy sa odpowiedzialni za kazda swoja decyzje.. gdzie jeden nasz wybor moze nas pozbawic pracy z dnia na dzien?? widze, ze ktos tutaj w ogole nie "liznal" kapitalizmu..
13:15 przedszkolanka to nie nauczyciel, a w W-wie ogrom pracy na tym stanowisku ale w prywatnym przedszkolu, więc do wieczora. A praca na pewno jest ciężka, tym bardziej z dziećmi najmłodszymi a już 2,5latki idą do przedszkola często.
Wyobraź sobie, że nauczycielką w przedszkolu nie każdy może być. Oprócz wykształcenia, wiedzy z pedagogiki, psychologii itp. trzeba mieć cierpliwość i tzw. "podejście do dzieci". Wyobraź sobie, że Ty (skoro każdy) zostajesz nauczycielką w przedszkolu i opowiadasz dzieciom o swoim zawodzie, wpajając im, że to takie łatwe...Po latach nie cieszyłabyś się szacunkiem wśród swoich byłych podopiecznych, bo kłamstwa są niewybaczalne!