Uwielbiam Was, drodzy rodzice, za roszczeniowe podejście - to WY zdecydowaliście się na dzieci, nikt Wam ich - za przeproszeniem - nie zrobił bez waszej zgody i wiedzy. Chcemy mieć auto, to tankujemy, naprawiamy i ubezpieczamy. Chcemy mieć dziecko, to karmimy, ubieramy i posyłamy do szkoły. Proste.
To jest bezczelność gościu z 21:15 mówić, że rodzice mają roszczeniowe podejście.
A kto zbiera co roku na przysłowiowe firanki do klasy? Co roku rodzice muszą kupować mnóstwo rzeczy do szkoły.
Druga bezczelność to mówić, że nikt Wam dzieci nie zrobił tylko sami na nie zdecydowaliście się.
Ta wypowiedź pachnie mi mądrością jakiejś ..... nauczycielki. Cóż tu dodać do tej mądrości - jedynie ubolewanie, że czyjeś dzieci trafią pod jej skrzydełka, a raczej móżczek.
I kto ma to roszczeniowe podejście? To jest oszukiwanie rodziców, które trwa od lat. Proponuję obejrzeć dzisiejszą Uwagę!!! Irytujące.
http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/rodzice-sa-wprowadzani-w-blad,177864.html
Najważniejsze jest NIE UBEZPIECZENIE DZIECKA, ALE PROFITY Z TEGO PŁYNĄCE DLA SZKOŁY. O wyborze decydują dyrektorzy szkoły, a nie rodzice. Zobaczcie jaki jest mechanizm działania tego pozornego ubezpieczenia!
http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/kto-zyskuje-na-szkolnych-ubezpieczeniach,177836.html
Można nie płacić? Przecież sama sobie ubezpieczę dziecko. A z tymi książkami też trzeba mieć odwagę i zrobić porządek.
ale to samo jest z pracownikami,gdzie dyrektor na siłę narzuca zmianę bo ma dodatkowe większe profity niż od innych ubezpieczycieli
Kompletnie nietrafiony przykład gościu 21:15. Twój tekst jest po prostu żałosny.
dlaczego macie pretensje do nauczycieli,to nie oni każą tylko dostają polecenie do wykonania i muszą
Kto ma pretensje do nauczycieli? Jeśli naprawdę nie mająwpływu na wybór książek to ok, ale niesprawiedliwe jest to, że jedni się ślizgną a drudzy bulą grubą kasę. A z tym ubezpieczeniem to wiem, że jest dla nas niekorzystne i raczej nie ubezpieczę dziecka w szkole. Nie ma to sensu.
21:53 pretensje mam, ale nie do nauczycieli, choć mogliby wykazać się empatią i nie nakazywać kupować nowych podręczników, jeśli różnica jest niewielka. Podobno obowiązkowe są ćwiczeniówki. No i wczoraj pan w komisie powiedział, że ćwiczenia są też używane, bo dzieciaki piszą ołówkami, ścierają i zamiast 50zł płaci się 25zł. Kupiłam nowe i poprosiłam córkę wczoraj jak to usłyszałam, żeby pisała ołówkiem a ona na to, że tak się nie da, bo n-l każe długopisem. Rzeczywiście zobaczyłam ćwiczeniówkę z zeszłego roku i zniszczona, bo wszystko długopisem. Czy nauczyciele nie przesadzają i nie mają podłego podejścia? Wg mnie to nie powinien n-l się wcinać kto czym pisze, byleby pisał, ale niestety jak widać chyba specjalnie każe długopisem.
To oceny w ćwiczeniówkach też ma nauczyciel pisać długopisem? Przecież przez wiele lat były w szkołach / tam gdzie mój syn chodził zawsze/ giełdy. Wiadomo że podręczników. We wrześniu okazywało się, że spora część rodziców wolała i tak nowe kupić. Ja zawsze używane, a oszczędności dostawał syn. Nie zawsze tak jest jak komuś się z boku wydaje. Ja uważam że ćwiczeniówki są bardzo potrzebne. Jak ja chodziłam, to ćwiczenia były w podręczniku i to wszystko trzeba było pisać do zeszytu. Więc z ćwiczeniówką jest lepiej. Nie rozumiem tylko ćwiczeniówki do religii, historii czy tego typu przedmiotów, gdzie jest wkuwanie pamięciowe.
Upss miało być pisać ołówkiem?
17:18 nie ma ocen w ćwiczeniówkach. Chodzi mi konkretnie tylko o angielski, bo kosztuje ponad 50zł, tyle co książka, więc ponad 100zł za sam angielski a ludzie kupują ćwiczenia, ścierają sobie i tyle. Wiesz, choćby to, że nie kupuję od wydawnictw, które nas robią w balona to już lepsze sampoczucie. Ja akurat na to nie wpadłam a pan miał ćwiczenia używane po 20zł, stan bdb jeśli po 1 dziecku, jednak kupiłam wcześniej nową razem z książką. Swoją drogą kto te ceny mordercze ustala i czemu się zgadzamy na to. Raz niech wszyscy rodzice kupią tylko używane i ceny spadną.
18:44 u mojego dziecka nauczyciel stawia stopnie w ćwiczeniówkach, za samodzielną pracę na zajęciach, za pracę domową.
Tak- urodziłam, karmię, ubieram i posyłam do szkoły, aby w przyszłości miał kto na Twoją emeryturę pracować gościu z 21:15. Po to, aby nasze dzieci mogły być lekarzami, fryzjerami, mechanikami i tak dalej i tak dalej, żebyś mógł z ich wiedzy i usług skorzystać może kiedyś. Widzę, że nie rozumiesz istoty problemu, problemu zbyt dużych kosztów "darmowej" edukacji, przyjaznego rodzinie państwu itd., widać, że nie jesteś rodzicem, a egoistą myślącym tylko o sobie i swoich potrzebach. Żal mi takich ludzi, bo kiedyś zostają sami jak palec.... smutne.
Święta prawda gościu 08:24. Nic dodać, nic ująć.
na twoją emeryturę także będą pracować kobieto
8:24 ona pewnie ma dziecko z 2005 nie posłała wcześniej i wie, że jej dzieciak zawsze już będzie miał to za co my płacimy grubą kasę gratis.