8:51 masz rację. Sami dorośli wyśmiewają i obrzucają tych innych błotem. Popatrzmy na wypowiedzi polityków, którzy powinni być wzorem kultury. Miała przyjechać do Kielc Conchita i co się działo , protesty umoralnianie. Tak w tv krzyczą i krzyczą 16:03. Zobacz zawsze pokazują to co złe. I oczywiście, że trzeba napiętnować to co złe. Jednak nie pokazuje się to co dobre, bo zdecydowanie patologii jest, ale na pewno mniej, niż tego dobra. Patrzcie kamieniem łatwo rzucać i tu jak czytam, że nauczyciele szarpią biją są winni , to utwierdza mnie że jednak winimy wszystkich ale nie bezpośrednich winowajców. Zmowa milczenia była wśród rówieśników. 14 - letnia młodzież, to nie dzieci. Czy to co działo się w tramwaju, bijące się gimnazjalistki, to też wina szkoły? Nie winni jesteśmy wszyscy. Nie pozwolimy, żeby dziecko od najmłodszych lat ponosiło winę za swoje postępowanie. Otacza się dziecko kloszem, tylko chwali, jakie mądre, piękne, zdolne. Psycholodzy pouczają nas w każdym programie i wskazują jak należy działać. Dziecko wie, co by nie zrobiło, że mama i tata, go obronią. Ok, dobrze że ma poczucie bezpieczeństwa, ale rośnie pokolenie roszczeniowe, które gdy na drodze pojawia się problem, nie radzi sobie ze swoją frustracją, emocjami. Najlepiej wtedy znaleźć kozła ofiarnego na którym można się wyżyć. Od zawsze w szkole były wyzwiska, bicie, napiętnowanie, jednak kiedyś można było wyrzucić czy przenieść takiego delikwenta do innej szkoły czy placówki wychowawczej. Teraz nic szkoła nie może zrobić bez zgody rodzica. Było kiedyś w Uwadze, o chłopcu, który został pobity przez kolegę metalową rurką. I okazało się, że oprawca został zawieszony na 2 tygodnie i tylko tyle. Dyrektor wypowiadał się, że nic innego nie może zrobić. Karnie dostał kuratora. Ojciec nie zabrał go ze szkoły, bo inna placówka nie chciała , go przyjąć. I to jest bezstresowe wychowanie. Nie zganiajmy na szkołę, uderzmy się w pierś i zastanówmy się czy też nie patrzymy na swoje dzieci przez różowe okulary? Czy sami nie tolerujemy inności, nie wyśmiewamy się z innych , czy tego nie
najbardziej są za to wszystko odpowiedzialni ludzie uzyję słowa ;rządzący' bo natych ludzi nie ma zadnej kary i dlatego mamy dzis bardzo powazny problem bo ten ktory gdzies się poskarzy to jest juz skonczony - zniszczony.
No, nie przesadzaj, w tramwaju to wina tych dziewczyn. Nie było tam ani mam ani nauczycieli. Myślicie, ze rodzice tych gówniarzy są z nich dumni? Nie i nie jest też ich winą, że dzieciak wychodzi do rówieśników i chce im imponować głupotą i złym traktowaniem innych. Ludzie mają po troje dzieci, wychowują je tak samo i jeden będzie bandytą co nie może być winą rodzica. Ten głupi wiek kiedyś przechodziliśmy inaczej. Ja tylko patrzę na to co się dzieje w szkole jako matka dzieci i boję się tego, że dzieci w szkole są pozostawieni sami sobie i silniejszy wygrywa a między nimi chodzą nauczyciele. Nie jest ich mało, przeciwnie a i tak zakładają, ze nie dadzą rady więc nie ma co się wysilać. Stąd te dramaty.
Dzieci są bezwzględne, bez litości, gdy działają w stadzie. Tak jest terazz, ale i tak było kiedyś, nie podejdziesz do człowieka i nie powiesz mu: nie żryj tyle bo jesteś tłusty. Dzieci nie mają takich oporów, powiedzieć, że ktoś jest głupi, brzydki, biedny, norma.Poobijać, ponaśmiewać się norma. Jeden zniesie to lepiej inny nie. 20 lat temu było tak samo, tylko mniej się o tym mówiło, nagłąsniało. Może dzieciaki były odporniejsze na taką krytykę, nie wiem. Wiem, że łatwo nie było, trzeba było sobie umieć radzić.
Zap, nie było łatwo, ale nie aż tak. Kiedyś ojciec przetrzepał skórę, wyrzucało się do 7 (skoro nie potrafił zachowywać się), nie było aż takiej znieczulicy,
http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/zawsze-bedzie-mi-brak-syna,172772.html
ale w tych dziewczynach z tramwaju byl napewno srodek odurzający taki jaki ;dopalacze,narkotyki czy alkohol; i wystarczy nie mnie to oceniac ale dzis najmniejsze dzieci sięgają po alkochol czy cos innego kiedys tego nie bylo a dzis gdzie pojdziesz na kogo na skargę ;;chyba do psa tylko uwazaj zeby cię nie ugryzl-tak stwierdzila pani G Pigwa w radio Kielce-;
Całkowicie zgadzam się ż wypowiedzią z 9.14. Pracuję w szkole jako nauczyciel i jestem świadkiem jak koleżanki ( szkoła średnia) mobingują jedną z nauczycielek. Jest inna od wielu, sympatyczna, bardzo dobrze przygotowana do zajęć i żyje pracą i tu zaczyna się problem dla tych, które czesto mają wszystko w poważaniu. Najgorsze jest to, że robią wszystko, żeby skonfliktować tą osobę z dyrektorem, skądinąd porządnym człowiekiem. Szkoda gadać, nasze ostrowieckie realia
Tu mowa nie o Ostrowcu a ogólnie o szkołach i samowolce gówniarzy i niemocy nauczycieli. Przykre to i aż strach o dzieci.
Jak rodzic ma pilnować wszystkiego co się dzieje w szkole, skoro nauczyciel nie ma o niczym zielonego pojęcia a bierze pensję za sprawowanie opieki nad naszymi dziećmi? Jeśli w domu jest przemoc to winna szkoła? Nie, winni rodzice, bo dorośli, a jeśli w szkole dzieci giną to też wina rodzica? Parodia jakaś dosłownie. Rodzice muszą pracować i mało kto pracuje do 13 i mają jeszcze obserwować co się dzieje w szkole? Powinniśmy my rodzice mieć możliwość oglądania co się dzieje w czasie lekcji i na przerwach bo łatwo wszystko zrzucić na dom, bo dowodów na nic nie ma.
Jeśli nauczycie wyśmiewał Dominika przy dzieciach to znaczy że było przyzwolenie i dla nich.
To, ze wina nauczycielki to tylko poszlaki. Mam nadzieję, że nie jest tak źle w szkołach.
A kto ci każe pilnować dziecka w szkole? Jednak uderzmy się w pierś i powiedzmy szczerze, czy rozmawiamy z dziećmi, czy dyskutujemy i tłumaczymy? Jeśli dziecko narzeka czy opowiada o nauczycielu same złe rzeczy to czasem nie przytakujemy i jeszcze dokładamy do tego, zamiast pójść do szkoły i pogadać szczerze o problemie. Czy przy dzieciach nie mówimy o "pedałach" i innych "dziwolągach"? Przecież dziecko nie rodzi się z pogardą i nienawiścią do innych. To my rodzice kształtujemy w nich pewne postawy i podejście do świata. Ja bardzo lubię obserwować dzieciaki, gdy przychodzą do moich dzieci. Łatwo zauważyć, które są sympatyczne, koleżeńskie a które zarozumiałe zadufane w sobie, a inne wycofane nieśmiałe. Uwierzcie w większości są odbiciem swoich rodziców.
A kto ich pilnuje? Nikt, stąd takie dramaty. Po co tylu nauczycieli jak nadal takie rzeczy się dzieją w szkołach. O tej szkole piszą nieciekawie i tak jak źle o tych smarkaczach tak i o nauczycielach. Moze, gdyby nauczyciele byli inni nie byłoby takich tragedii. Dlatego mam nadzieję, ze to kwestia czasu kiedy rodzic będzie mógł widzieć zachowania nauczycieli i rówieśników dziecka a też i zauważy wcześniej, gdy jego dzieciak zachowuje się niestosownie. Jak widać bez tego nigdy lepiej nie będzie. A z tym odzwierciedleniem to totalna bzdura. Jakim cudem troje rodzeństwa będzie identyczne? Mam dwie córki i są zupełnie inne, jak ogień i woda a wychowujemy je tak samo.
A jak Ci się wydaje? Skąd dzieci czerpią wzorce? Czy przychodzimy na świat z nienawiścią do jakiejś nacji czy opcji seksualnej? Nie, to dorośli uczą dzieci kogo te mają nienawidzić. Kogo poniżać. To dorośli kształtują nastawienie dzieci do innych. Nikt z nas nie przychodzi na świat z wyssanym z mlekiem matki brakiem szacunku do innych. To nie dzieci są winne a dorośli, którzy tak a nie inaczej przedstawiają im świat, na który przyszły.
Prokurator prowadzący sprawę Dominika.
Jestem prokuratorem od wielu lat, prowadziłam mnóstwo trudnych spraw, ale list Dominika czytałam ze łzami w oczach – mówi Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku. Zanim 14-latek z Bieżunia powiesił się na własnych sznurówkach, napisał do matki, że ją kocha, przeprasza za to, co zrobił. – Wypisał też nazwiska znajomych z gimnazjum, podzielił ich na kolegów, przyjaciół i wrogów – opowiada prokurator.
http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/i-nie-jestem-peda%c5%82em/ar-AAcTTxF
I sami są " najlepszymi wzorcami"
Poczytajcie więcej. Dominik bał się nauczycielki...