Dlaczego dzieci nie tolerują inności?
Dlaczego rodzice nie reagują? Dlaczego uczą dzieci homofobii?
Ale dzieci wiele zachowań wynoszą z domu, jednak to rodzice bywają większymi "autorytetami" pod tym względem niż nauczyciele, niestety.
Tak, masz rację. Nauczyciel autorytetem na pewno nie jeste, jednak nie zwraca uwagi na takie rzeczy. Takie rzeczy widzą wszyscy poza nauczycielami. A zaniechanie jakichkolwiek czynności też powinno być karane. Dzieci to dzieci, ale nauczyciel w szkole powienien coś robić i zwracać uwagę na patologię.
To fakt. Nauczyciele bagatelizują wiele rzeczy, choć na szczęście nie wszyscy.
Kiedy w klasie mojej córki zaczęły tworzyć się grupki wrogo nastawione do siebie, zwróciliśmy uwagę wychowawczyni na ten proceder i zaczęła rozmawiać z klasą no i udało się pogodzić wszystkich. Teraz są bardzo zgrani;)
Mojej córce dokuczali to n-lka sugerowała, że powinna się znimi zaprzyjaźnić, że to dobre dziewczynki. Córkę przeniosłam a tamte co dręczyły ( nie tylko mojącórkę) dziś zmądrzały i stać ich na słowo "przepraszam". Bierność nauczycieli jest powalajaca, aby odbębnić te kilka h i do domciu.
Zawsze byli nauczyciele, którzy szarpali i ci cudowni. Ja myślę, że to wina rodziców, którzy albo wcale nie interesują się tym, co robią ich dzieci, albo na wszystko dzieciom pozwalają i za nic ich nie karzą, w myśl zasady: moje dziecko jest najcudowniejsze, wspaniałe, nie mogłoby zrobić niczego złego i nie wolno mu zwracać uwagi. I wyrastają mali oprawcy, bez żadnych wartości moralnych, nie odróżniający dobra od zła, dzieci konsumpcjonizmu, mali egoiści. Bo jeśli mama z tatą na wszystko pozwalają, to przecież wszystko mi wolno, granic nie ma. Mam wrażenie, że większość współczesnych rodziców jest wychowawczo niewydolna, a rolę socjalizacyjną spełnia tv, komputer, smartphone, iphone, konsola, fb, twitter itp. Rodzice, jak im nauczyciel zwróci uwagę, że ich dziecko zachowuje się niewłaściwie, dostaje ochrzan od rodzica. Moje dzieciństwo przypadało na lata 80-te, 90-te - do nauczyciela miało się szacunek. Nawet jak nauczyciel źle się zachowywał, rodzice załatwiali sprawę z nauczycielem czy dyrektorem, ale dzieciom nie wolno było źle się wypowiadać o nauczycielu. Jak jeden dzieciak napiętnował drugiego w szkole, to brało się sprawy w swoje ręce i zawstydzało takiego delikwenta, albo sprawę załatwiał nauczyciel z rodzicami i się więcej to nie powtarzało. Teraz rodzice nie chcą współpracować ze szkołą, a nauczyciel nie ma autorytetu. Szkoła jest drugim po rodzinie środowiskiem wychowawczym. Nie może właściwie spełniać swojej funkcji, jeśli rodzice traktują nauczycieli jak debili. Dzieci trzeba kochać mądrze.
Nie bronię rodziców ani tych małych zwyrodnialców, jednak rodzic nie może wiedzieć jak dzieciak zachowuje się w szkole skoro nie widzi tego dyżurujący nauczyciel. Mnie żal dziś tylko matki, a nie chcę nawet myśleć co przeżył ten chłopiec i nie wierzę, że nauczyciele niedowidzą i niedosłyszą a bardziej w to, że nie chce im się nic. Jakoś niespecjalnie dziś wzywają rodziców, jak już to rodzic sam musi zgłaszać problemy i sam szukać wyjścia a przecież jest coś takiego jak pedagog szkoly (po co?), lekcje wychowawcze i podobno dyżury na przerwach.
Dzieci są bezwzględne, bez litości, gdy działają w stadzie. Tak jest terazz, ale i tak było kiedyś, nie podejdziesz do człowieka i nie powiesz mu: nie żryj tyle bo jesteś tłusty. Dzieci nie mają takich oporów, powiedzieć, że ktoś jest głupi, brzydki, biedny, norma.Poobijać, ponaśmiewać się norma. Jeden zniesie to lepiej inny nie. 20 lat temu było tak samo, tylko mniej się o tym mówiło, nagłąsniało. Może dzieciaki były odporniejsze na taką krytykę, nie wiem. Wiem, że łatwo nie było, trzeba było sobie umieć radzić.
LUDZIE! DYSKRYMINACJA DZIECI PRZEZ INNE DZIECI JEST CORAZ CZĘSTSZA NIESTETY-WINA LEŻY PO STRONIE PRZEDE WSZYSTKIM RODZICÓW-PÓŹNIEJ NAUCZYCIELI, KTÓRZY NIERAZ NIE WIEDZĄ, ŻE JEST PROBLEM, BO DZIECKO BOI SIĘ NP. ,,DONOSIĆ. PAMIĘTAJCIE REAGUJCIE DUŻO ROZMAWIAJCIE Z DZIECKIEM O PROBLEMIE, WSPIERAJCIE GO. NIE PRZEPISUJCIE DO INNEJ KLASY CZY SZKOŁY BO TO UCIECZKA OD PROBLEMU I KARA DLA WASZEGO DZIECKA-KTOŚ INNY POWINIEN CHYBA ZMIENIĆ KLASĘ, PRAWDA>?. ZAMIAST TEGO PISZCIE LIST DO DYREKTORA SZKOŁY Z ŻĄDANIEM, BY ZAJĄŁ SIĘ PROBLEMEM I UKARAŁ OSOBĘ, KTÓRA JEST FAKTYCZNYM WINOWAJCĄ !!!
Dlaczego napisałeś, że wina leży przede wszystkim rodziców a później nauczycieli? Czyż nie jest w takich wypadkach odwrotnie? To nie matka była w nim w szkole. Zauważmy też ile wart nauczyciel, który nie widzi co się dzieje i któremu uczeń nie opowie o tym co się dzieje w szkole? Co może matka? Pisze tu utożsamiając się z ofiarą. Ktoś powinien wziąć pod lupę tą szkolną przemoc. Pamiętajmy, że w ostatnich kilku mc były wypadki, gdy to n-l doprowadził do tragedii. Ostatnia nagłośniona w zeszłym tg. Otwórzmy szerzej oczy i róbmy co do nas należy bo mamy wpływ na te nieszczęscia. Tzn, teraz już za późno, ale nauczyciele i rodzice powinni poczytać komentarze i zastanowić się czy nie ma w nich racji. Nie mówię o moim ale o otoczeniu tego chłopca czy dziewczynki, która rzuciła się pod tira.
Mieszkam w bloku i o złej młodzieży mówią nauczyciele i starsi ludzie. Wcale nie widzę w nich tego zła a mam córkę nastolatkę. Nie włóczy się po dyskotekach, dobrze się uczy (poświęca mnóstwo czasu na naukę bo w szkole z niektórych przedmiotów nie wynoszą nic) i ma naprawdę normalnych, wrażliwych znajomych. Nie róbcie potworów z dzieci bo to już nudne.
Całkowicie zgadzam się ż wypowiedzią z 9.14. Pracuję w szkole jako nauczyciel i jestem świadkiem jak koleżanki ( szkoła średnia) mobingują jedną z nauczycielek. Jest inna od wielu, sympatyczna, bardzo dobrze przygotowana do zajęć i żyje pracą i tu zaczyna się problem dla tych, które czesto mają wszystko w poważaniu. Najgorsze jest to, że robią wszystko, żeby skonfliktować tą osobę z dyrektorem, skądinąd porządnym człowiekiem. Szkoda gadać, nasze ostrowieckie realia
Jeśli nauczycie wyśmiewał Dominika przy dzieciach to znaczy że było przyzwolenie i dla nich.
A kto ci każe pilnować dziecka w szkole? Jednak uderzmy się w pierś i powiedzmy szczerze, czy rozmawiamy z dziećmi, czy dyskutujemy i tłumaczymy? Jeśli dziecko narzeka czy opowiada o nauczycielu same złe rzeczy to czasem nie przytakujemy i jeszcze dokładamy do tego, zamiast pójść do szkoły i pogadać szczerze o problemie. Czy przy dzieciach nie mówimy o "pedałach" i innych "dziwolągach"? Przecież dziecko nie rodzi się z pogardą i nienawiścią do innych. To my rodzice kształtujemy w nich pewne postawy i podejście do świata. Ja bardzo lubię obserwować dzieciaki, gdy przychodzą do moich dzieci. Łatwo zauważyć, które są sympatyczne, koleżeńskie a które zarozumiałe zadufane w sobie, a inne wycofane nieśmiałe. Uwierzcie w większości są odbiciem swoich rodziców.
A poczytałeś dalej ? Jak po śmierci pojawiły się wpisy? Wpisy młodych ludzi, którzy nic nie przemyśleli.
Te wpisy były ujawniane w mediach ale o nauczycielce też piszą, ze podobno przyzwalała na gnębienie ucznia a matka nie raz była w szkole. Dziś już za późno na ratowanie Dominika, ale ratujmy inne wrażliwe dziećmi przed nauczycielami i rówieśnikami.
Bierze się od wspaniałych mam i babć. Moje dziecko wpadło w konflikt z prymuskiem na specjalnych warunkach houbionym w szkole. Gdy on wszystkim dokucz to nawet ma nie zwracaną uwagę. Lecz kiedy on w końcu dostaje to afera na pół miasta. Życzył mojemu dziecku śmierci, teksty po co Ty żyjesz itd. a najlepsze jest w tym to, że jeszcze mamuska z babunią nastawiają go w tak negatywny sposób i sczują na mojego syna. On biega po osiedlu i jest nasączony zemstą, usiłuje nastawić inne dzieci przeciwko mojemu itd. Na szczęście moje dziecko ma charakter zwiewno, olewający i kolegów którzy też mają już dość takiego cwaniaczka. Dlatego dochodzi do takich sytuacji, bo rodzice mylą chowanie z wychowaniem dzieci. Jeśli rodzic ma ciągle pretensje do całego świata o swoje porażki życiowe i jest przy tym agresywne dziecko będzie tak samo nieszczęśliwe i będzie dokuczać innym. Tak zostało nauczone, ono nie zna innego rozwiązania sprawy: zemsta, wyzywanie, bicie, wyśmiewanie.... nie wie co to przebaczenie, zgoda, słowo przepraszam,..
08:07 przepraszam, masz racje źle sformułowałam wypowiedź. Wiem, że jest wiele wspaniałych babć i mam i rodzin.