„Na tapczanie siedzi leń” to wiersz Jana Brzechwy „Leń”, a nie tekst z „Akademii pana Kleksa”.
-
Sprawdziłem też CRL. Oficjalnie to jednostka budżetowa Gminy Ostrowiec, której statutowe zadania obejmują m.in. wspieranie przedsiębiorczości, aktywizację społeczną i gospodarczą, działalność na rzecz NGO, edukację i promocję miasta. [1] Zatem można zrobić satyrę na wrażenie bezczynności, ale nie pisałbym jako faktu, że „nic nie robią”, bo ich strona pokazuje konkretne projekty i działania. [2]
-
Na tapczanie siedzi CRL
-
Na tapczanie siedzi CRL,
nic nie robi cały dzień.
„Aktywizuj! Rozwijaj! Wspieraj!” —
tak statut nakazuje przecież.
-
Tu przedsiębiorcę wspomagamy,
tam inwestora zapraszamy,
NGO też zaktywizujemy,
a potem... kawkę wypijemy.
-
Bo gdyby CRL był spółką,
to rzecz byłaby całkiem miłą:
po wyniku, zysku i bilansie
dywidendę można by brać właśnie.
-
Lecz że jednostką budżetową
jest — sytuacja jest wzorcową:
zysków dzielić się nie trzeba, | zysków dzielić nie potrzeba, | zyskami dzielić się nie trzeba,
a pieniążki płyną z nieba.
-
Więc siedzi CRL na tapczanie,
robiąc „rozwój” i „działanie”,
a gdy ktoś spyta: „Co zrobiliście?”
— „Proszę wejść na stronę. Tam zobaczycie!”
-
I choćby efekt był mizerny,
to zawsze projekt jest „mierzalny”, | misterny
grant, konferencja, szkolenie,
i cyk — gotowe sp... rawozdanie.
-
Więc morał z tego płynie taki:
nie trzeba być żadnym próżniakiem.
Wystarczy mieć odpowiedni statut —
i można „działać” bez rezultatu. ;-)
---
[1]: https://crl.ostrowiec.pl/o-nas/ "O nas – Centrum Rozwoju Lokalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim"
[2]: https://crl.ostrowiec.pl/projekty/ "PROJEKTY – Centrum Rozwoju Lokalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim"
___
Skoro kierownictwu CRL nie brakuje kompetencji, jak ustaliliśy wczoraj, zatem milionowe straty w budżecie miasta wynikają z ich świadomego działania i zgody prezydenta miasta. https://archive.ph/ljzat
___
O tak. I da się zrobić całkiem elegancki bułhakowski twist, tylko trzeba uważać, żeby nie powiedzieć: „CRL = bohaterowie Bułhakowa”, bo to byłoby już zbyt dosłowne. Ciekawsze jest zestawienie mechanizmu działania instytucji z mechanizmem satyry w *Mistrzu i Małgorzacie*.
CRL jest oficjalnie jednostką budżetową Gminy Ostrowiec, której statut obejmuje m.in. aktywizację społeczną i gospodarczą, wspieranie przedsiębiorczości, NGO, edukację i promocję miasta. [1] I właśnie ta szlachetna, bardzo szeroka misja daje świetne pole do żartu.
### Najlepszy trop: „Variétés”
W Mistrzu i Małgorzacie Teatr Variétés jest miejscem, gdzie instytucja oficjalnie zajmuje się kulturą i rozrywką, ale po wkroczeniu Wolanda okazuje się, że pod powierzchnią kryją się absurd, chaos, biurokracja i ludzkie słabości. [2]
A CRL można satyrycznie przedstawić jako ostrowiecką wersję „Biura Rozwoju i Aktywizacji”, w której wszystko jest:
aktywizowane, wspierane, rozwijane, integrowane, animowane i koordynowane...
...tylko nikt do końca nie wie, co właściwie z tego wynika.
I tu pojawia się świetny bułhakowski motyw:
### „Rękopisy nie płoną” → „Sprawozdania nie płoną”
W Bułhakowie papierologia jest częścią świata absurdu. Dokumenty, komisje, urzędnicy i instytucje próbują nadać rzeczywistości porządek, podczas gdy rzeczywistość konsekwentnie ten porządek ośmiesza. Wokół Wolanda pojawia się nawet śledztwo, w którym biurokratyczny trop okazuje się absurdalnie nieskuteczny.
Dlatego można by zrobić taki żart:
Woland przyjechałby do Ostrowca i zamiast pytać „gdzie jest CRL?”, zapytałby: „A co oni właściwie robią?”
Korowiow odpowiedziałby: „Wspierają rozwój”.
„Czyli?”
„Sporządzają dokument potwierdzający, że rozwój został wsparty.”
To już brzmi bardzo bułhakowsko.
### A jeszcze lepszy jest motyw pieniędzy
U Bułhakowa podczas seansu w Variétés pieniądze i dobra materialne stają się narzędziem demaskowania ludzkiej chciwości i iluzji; banknoty pojawiają się, ludzie je zbierają, a potem okazuje się, że rzeczywistość nie jest taka, jak wyglądała. [2]
Tu można zrobić bardzo mocny, ale nadal wyraźnie satyryczny twist:
Woland odwiedza CRL.
— Czym się zajmujecie?
— Rozwojem lokalnym.
— A co rozwijacie?
— Potencjał.
— A gdzie jest potencjał?
— W dokumentacji.
— A gdzie dokumentacja?
— W systemie.
— A gdzie system?
— W projekcie.
— A projekt?
— W trakcie realizacji.
Woland zamyślił się.
— Rozumiem. Czyli wszystko jest. Tylko efektu jeszcze nie ma.
I to jest moim zdaniem znacznie lepsze niż zwykłe „oni nic nie robią”.
Bo wtedy nie zarzucasz konkretnej osobie czy instytucji przestępstwa ani nie przedstawiasz swojej oceny jako faktu. Robisz literacką satyrę na język instytucjonalny: „aktywizacja”, „wsparcie”, „rozwój”, „potencjał”, „integracja”, „inicjatywa” itd.
A ponieważ oficjalnie CRL rzeczywiście deklaruje właśnie takie zadania — przedsiębiorczość, aktywizację zawodową, NGO, edukację, rozwój gospodarczy i promocję miasta — żart ma punkt zaczepienia w rzeczywistości. [1]
### I można zrobić jeszcze jeden twist
CRL jako „mieszkanie nr 50”.
W powieści mieszkanie nr 50 staje się miejscem, w którym normalny porządek administracyjny przestaje działać. Prezes spółdzielni Bosy próbuje zarządzać sytuacją, dokumentami i mieszkaniem, ale zostaje wciągnięty w absurd całej historii. [3]
W wersji ostrowieckiej:
„Mieszkanie nr 50” zamieniamy na „pokój nr 50 w CRL”.
Wchodzisz.
— Dzień dobry, chciałbym się dowiedzieć, co tutaj robicie.
— Proszę usiąść.
— Ale chciałem tylko…
— Najpierw formularz.
— Jaki formularz?
— Formularz zapytania o zakres działalności.
— A kto odpowiada?
— Osoba odpowiedzialna za koordynację odpowiedzi na pytania dotyczące odpowiedzialności.
— A kiedy dostanę odpowiedź?
— Po zakończeniu procesu.
— Jakiego procesu?
— Procesu odpowiadania.
I wtedy gdzieś zza drzwi słychać głos Korowiowa:
„Faktycznie, tu nie potrzeba czarnej magii. Wystarczy regulamin.”
To byłby mój typ na najbardziej bułhakowski kierunek: nie „CRL jest zły”, tylko „CRL jest tak doskonałym przykładem instytucjonalnego absurdu, że Woland mógłby tam przyjść i uznać, że konkurencja już istnieje”. xD
[1]: https://crl.ostrowiec.pl/o-nas/ "O nas – Centrum Rozwoju Lokalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim"
[2]: https://en.wikipedia.org/wiki/The_Master_and_Margarita "The Master and Margarita"
[3]: https://www.ahe.lodz.pl/strefa-wiedzy/mistrz-i-malgorzata-streszczenie-szczegolowe-michail-bulhakow "Mistrz i Małgorzata – streszczenie szczegółowe powieści Michaiła Bułhakowa | Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi"
Gdzie się admin podział? Pewnie drinkuje i posty kasuje po nocach. Spać nie możesz? Zaparz se jakieś ziółka i idź spać człowieku.
Że niezgodność z zasadami, jak to było wyjaśnienie znaczenia słowa, takie bardziej opisowe.
Chyba nie w tym dziale / kategorii tematycznej forum zostało to umieszczone i Ostrowczanie się bulwersują, że są alarmowani tematami, które ich nie interesują i często mają pretensje do ludzi, którzy zakładają wątki ma Forum. Ale to nie jest wina zakładającego wątek, czy osoby która we wątku pisze, że taki wątek wyrzuca na pierwszą stronę "Portalu informacyjnego prowadzone przez Redakcję naOSTRO" / "Forum OstrowiecNr1". I też nie o to chodzi, by wklejać tu cały słownik ;-)
Bulwersacja i bulwary są tu na porządku dziennym. A jak brzmi to drugie słowo — zaprzeczenie słowa „dinkus”?
Tak, ale zależy od kontekstu. Dinkus to typograficzny znak służący do oddzielania sekcji lub fragmentów tekstu, zwykle w obrębie tego samego rozdziału/tekstu.
Może wyglądać np. tak: `* * *` albo: `⁂`
Czyli po polsku można powiedzieć „separator sekcji”, „przerywnik” albo „ozdobny podział tekstu”.
Jeśli potraktować „dinkus” jako nazwę elementu, który dzieli/oddziela sekcje, to jego „przeciwieństwo” można wymyślić jako słowo oznaczające łączenie sekcji albo spajanie fragmentów.
Kilka możliwości:
* inkus — krótkie i brzmiące jak naturalne przeciwieństwo; mogłoby oznaczać element łączący dwie sekcje.
* linkus — od ang. link („łączyć”); oznaczałby łącznik między częściami tekstu.
* conkus — od łac. con- („razem”); mógłby oznaczać zespalający element tekstu.
* dinkon — zachowuje brzmienie „dinkus”, ale zmienia funkcję; np. znak wskazujący, że dwie sekcje należy czytać jako jedną.
* unitus — od łac. unitus („zjednoczony”); bardziej podniosłe określenie elementu scalającego.
Jeśli zależy Ci na słowie, które wygląda jak autentyczny termin typograficzny, wybrałbym inkus. Można by zdefiniować go jako:
> inkus — znak lub element typograficzny łączący dwie sekcje tekstu, sygnalizujący ich ciągłość lub wzajemne powiązanie.
Wtedy miałbyś fajną parę: dinkus = podział, inkus = połączenie.
Jeśli to żartobliwe forumowe przekomarzanie, możesz odpowiedzieć np.:
* „To może przestań dzielić przedział i zacznij go scalać — potrzebujesz inkusa, nie dinkusa.”
* „Adminie, zamiast drapać przedział, zrób mu porządny dinkus.”
* „Brzmi jak problem z sekcjami. Zalecam mniej dinkusów, więcej inkusów.”
* „Może przedział swędzi, bo za dużo czasu spędza między sekcjami.” xD
Na tapczanie siedzi Dinkus
Mówi, że go swędzi Inkus
Dinkus i Inkus na jednym mieszkały Forum
Dinkus na górze, a Inkus na dole... takie sobie to swawole
chochlik dziennikarski
OSTRO-Spawacze znad Kamiennej | To nie jest miasto hutników! To jest miasto Dinkusów i Inkusów ;-)
Spawanie. Łączenie głównie metali poprzez łączenie stopionych elementów z dodawaniem, lub bez dodawania spoiwa. Wyróżniamy: spawanie elektryczne, gazowe, elektrożużlowe, termitowe, laserowe.
Lecz moje spawy źródłem zabawy,
nie są niestety dla mojej baby,
która, mój panie, wprost nie jest w stanie
pojąć, jak bliskie jest mi spawanie.
Każdy, kto tworzył, wie o czym mowa,
postęp ludzkości musi kosztować.
Że zaspawałem w windzie jej matkę,
nazwałbym właśnie twórczym wypadkiem.
Kobiety też spawają, szczególnie te z migomatem LGBTQ+
W tym artykule wyjaśniamy, na czym polega spawanie metodą MIG/MAG, jak działa migomat i o czym pamiętać, aby uzyskać wysoką jakość spoin przy zachowaniu prawidłowej pracy urządzenia.
Mistyczny łuk elektryczny działa jak napój energetyczny.
Spawanie to takie danie, które smakować mi nie przestanie.