Chyba założyciel wątku co innego ma na myśli ale nie dziwie się, że nie zrozumiałaś jego wypowiedzi, ten brak znaków interpunkcyjnych powoduje, że ta wypowiedź to jeden zlewający się bełkot... Założycielu wątku - nie martw się, depresja poporodowa to zupełnie co innego i ciesz się że Twoja narzeczona jej nie ma. Może rozmawiasz z nią tak samo niezrozumiale jak piszesz i stąd Wasze problemy. Cudownie pozdrawiam... to jest najlepsze w Twojej wypowiedzi :D
Pamiętaj : to nie są żarty ani humorki. Spróbuj porozmawiać z psychologiem, niech Ci pomoże jakoś dotrzeć do narzeczonej. Kobietą targają mega ogromne emocje związane z urodzeniem dziecka, hormony buzują. A do tego dochodzi jeszcze ból gojących się ran i niewyspanie. Tego co teraz dzieje się w Jej głowie nie da się wyrazić krótkim postem na forum. Są to ciężkie chwile ale do przejścia. Podchodź spokojnie, nie pokazuj złych emocji. Powiedz że czujesz się odrzucony. Dziecko potrzebuje obojga rodziców... Na początek przytul, poproś o próbę przewinięcia dziecka - Waszego dziecka. Cierpliwości życzę!
Miałam to.....dziś zastanawiam się jakim cudem wyszłam z tego cało i nie zrobiłam żadnej głupoty ani sobie ani dziecku,chyba ktoś z góry nade mną czuwał. Bardzo potrzebowałam wtedy pomocy i wsparcia niestety byłam z tym sama,dlatego moja rada jeśli zależy Ci na żonie pomóż jej spróbuj nakłonić na wizytę u psychologa to żaden wstyd
Polecam jej żeby przeczyta sobie książkę K.Michalak "Bezdomna"jest ona o t właśnie problemie
działaj,reaguj nie stoj z boku bo depresja sama nie minie musisz jej pomóc,wizyta u psychologa dobrego lub psychiatry-pomoze zobaczycie a pozniej sie bedziecie z tego smiac.Ale bardzo czesto kobiety maja własnie depresje poporodowe szkoda tylko ze szpital od razu nie ma dla takich osob pomocy,wsparcia i jeszcze raz wsparcia dobrym słowem.
Jak się objawia ta depresja skierowana w twoją stronę?