Jim Jones, charyzmatyczny amerykański kaznodzieja, prowadził dom opieki dla osób starszych, organizował bezpłatne badania lekarskie i pomagał ubogim zdobyć zasiłek. Głosił miłość, pokój i walkę z rasizmem, a tłumy zwolenników oddawały mu swoje pieniądze i tańczyły oraz kołysały się w rytm muzyki. Sielanka skończyła się 18 listopada 1978 r., gdy 909 wyznawców Jonesa popełniło zbiorowe samobójstwo - pisze Piotr Lisiewicz w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.
Pytanie:
Jakie znaczenie dla Sądu miała dokumentacja księgowa, której Jerzy Owsiak wbrew deklaracjom i zarządzeniom Sądu nie dostarczył?
Odpowiedz Sądu:
Dokumentacja ta miała ogromne znaczenie dla oceny zasadniczego, w ocenie sądu, zarzutu Piotra Wielguckiego, sprowadzającego się do, pisząc w uproszeniu, twierdzenia, iż przy .wykorzystaniu firmy ,,Mrówka Cała” i ,,Złoty Melon”, przez transakcje tych podmiotów z fundacją, środki pieniężne pozyskiwane ze zbiórek publicznych trafiają w pewnej części do Jerzego Owsiaka.
A co ma Jimi Jones do Owsiaka, to brat czy swat?
Kiedy do cholery przestaniecie szargać jego opinię? szukacie na niego ''haka'' aby tylko zniechęcić ludzi do wrzucania do puszek, bo wolicie aby poszło na Wasze tace na Caritas.
Ludzie będą wrzucać a wy będziecie jeździć maybachami, przegrywać fortuny w karty, budować plebanie na 3 piętra z garażami i molestować dzieci.
Bierzcie przykład z księdza Popiela, który do śmierci jeździł do chorego rowerem z ostatnim namaszczeniem, albo z Papieża, który jeździ tramwajami. Jakoś nie widać książy w komunikacji miejskiej.....
Czemu od razu czepiasz się ksieży. Chcesz daj na tacę , chciej daj Owsiakowi. Twoja wola i koniec, a nie czepiaj się ich.