Jak w takiej sytuacji wasze zachowanie by wyglądało?Wyobrazcie sobie-świętujecie pełną gębą ,a tu nagle ktoś puka do drzwi.Otwieracie ,a tam stoi ktoś zupełnie nieznajomy i pyta ,czy go przyjmiecie?Pomimo pustego nakrycia na stole (wg wierzeń),nie podejrzewam ,że ktokolwiek wpuściłby brudnego nieznajomego ,by ten usiadł przy stole nakrytym białym obrusem i wśród pachnących osób.Do tego doszłaby obawa ,że taki gość ,może coś ukraść.Udajecie tylko ,że jesteście miłosierni i otwarci na innych ludzi.Najmodniejszym słowem ,wśród was ,jest empatia .Sami nie wiecie ,co to oznacza.Tak właśnie przebiegły święta BN.
Chyba piszesz tutaj o sobie. Osobiście nie byłam w takiej sytuacji, ale jestem pewna, że przyjelabym wedrowca", zresztą nacodzien staram się takim ludziom pomagać. Pozdrawiam
Wedrowiec zapuka juz niebawem. Nie zwazajac na wszechobecna bide zbierze biale koperty i odjedzie swoim wypasionym audi.
Dlatego ,że wielu osobom wydaje się ,że są wierzącymi ,bo odwiedzają odpowiednie budynki co niedziela ,i sądzą ,że jeśli sypną groszem w przepastną ,czarną sakwę,będą zbawieni na wieki wieków ,amen.
tacy ludzie przeważnie się wstydzą .bardziej po bogatych się można spodziewać cwaniactwa i wyrafinowania.w biedzie się się ludzie szanują jak mało kto.Matka Boska mieszkała w ubogiej chatce .Pan Jezus urodził się w stajni.
Gość 14:09.Skąd masz tak sensacyjne dane?Bogusław Wołoszański płonie ze wstydu.
Najpierw pytasz co by ludzie zrobili w takiej sytuacji a potem z góry oceniasz, odpowiadając sobie na swoje pytanie w imieniu wszystkich. A Ty zalozycielu wątku kogo udajesz, jaki jestes? Czy aby na pewno lepszy od reszty? I wcale nie od wiary zalezy jaki kto jest i jak postępuje w życiu, a od tego jak został wychowany i jaki ma charakter.