Witam. Mam 29 letnią córkę, pracujemy z mężem za granicą. Córka nie pracuje, bo wiadomo jak jest w Ostrowcu...nie ma szans... Skończyła prywatne studia, nie chcemy żeby podzieliła nasz los i musiała sprzątać mieszkania ludziom, pracować na taśmie itp. Z drugiej strony nasi rodzice robią nam ciągłą wojnę o to, że jej rówieśniczki są już mężatkami, mają swoje rodziny i rodzice nie dokładają. Co sądzicie o takiej sytuacji, czy wy pomagacie dzieciom? Pozdrawiamy.
Mając 29 lat to raczej studia dawno, oj dawno skończyła. Ciekawe jaki kierunek, skoro przez tyle lat żadnej pracy nie znalazła (a szukała?)
Szukała ale to kierunek pedagogiczny. Może w większym mieście jest możliwość, u nas twierdzi że nie ma. My już od 7 lat pracujemy na zmianę, nie wiem jaka jest dokładnie sytuacja ale z tego co koleżanki mówią to rzeczywiście niewesoło. Szukała ale nie w swoim zawodzie. I cały czas nic.
Pomagajcie ale i mobilizujcie do szukania pracy.
Skoro kierunek pedagogiczny to nic dziwnego, że nie ma pracy. Tylko od skończenia studiów miała już dużo czasu na zdobycie alternatywnego zawodu.
Niestety w Ostrowcu pracy nie znajdzie. Nawet nie ma szans na to. Wszędzie jest wszystko po znajomości, nawet staże. To jest koszmar co się dzieje w tym mieście.
A może dać córce wędkę, a nie rybę np. pieniądze na założenie działalności gospodarczej?
Dobry pomysł gościu 09:40 tylko że na tym trzeba się trochę znać bo co ktoś sobie założy jak nie ma pojęcia o biznesie?
A może niech wyjedzie do Was?
Bo praca powinna być dla każdego, a nie w ofertach piszą ile to ma człowiek mieć lat doświadczenia już w pracy na tym stanowisku. Wychodzi na to, że do pracy potrzebują ludzi, którzy gdzieś już pracowali i to samo robili, jak ma więc ktoś zatem znaleźć pracę kto jej nigdy nie miał? A przecież każdy jakoś zaczynał i się uczył. Te wielkie damy w urzędach i firmach też przyszły zielone do pracy niektóre nic nie umieją i dzień im zlatuje na fejsie :)
Nie chciałabym być niemiła ale pedagogika na prywatnej uczelni to raczej mało ambitnie. Nie jest to papierek, który pozwala nie przebieranie w ofertach. W ogóle podejście, że nie będzie sprzątać czy stać na taśmie jest dziwne. Kobieta ma 29 lat, żadnych zobowiązań typu rodzina, dzieci. Po co siedzi w Ostrowcu? Rodzicie pracują fizycznie a ona nie może? Może natomiast brać od nich kasę? Szok... Według mnie ona nie pracuje bo nie ma takiej potrzeby. Bardzo wygodnie się w życiu ustawiła.
MA chłopaka, który pracuje, zarabia te 3000, mieszkają razem ale mieszkanie, rachunki, jedzenie i jej wydatki płacimy my.
mamo a jak będą (nie daj Boże) mieli dziecko? Co wtedy?
Ale się i ustawiła... ciekawe, czy ktoś ją w ogóle do sprzątania zatrudni i co w cv wpisze. A po pedagogice ludzie pracują w sklepach, nawet w W-wie i o ile się nie mylę to po państwowych uczelniach, bo kończonych w Radomiu. Dziś pracują na kasie w W-wie, zajmują się dziećmi, bądź siedzą w sieciówkach. A dziewczyna też może wyjechać.
A ja wam powiem jedno, że teraz ciężko o pracę bo wszyscy chcą wszędzie z doświadczeniem. Jak je więc ma zdobyć osoba, która nie ma takiej możliwości? koło się zamyka..a już ,,najmądrzejsi"są ci co pracują po 3 lata i zapomnieli jak sami byli ,,zieloni" i uczyli się pracy.
Jest wiele kobiet blisko 40, które nigdy nie pracowały i szans już pewnie nie mają ale ona jeszcze młoda, choćby sklep, piekarnia...
nawet do sklepu czy piekarni wolą z doświadczeniem, a już najlepiej z polecenia także sorry
A co będzie z córką jak Was braknie? Za co będzie żyć? Nie zdobędzie doświadczenia a lata lecą? Oczywiście życzę Wam dużo zdrowia ale taka prawda...