REGULAMIN
Rankingu Powiatów o wielkości od 60 tys. do 120 tys. mieszkańców na rok 2015
§1. CELE
Celem Rankingu Powiatów o wielkości od 60 tys. do 120 tys. mieszkańców na rok 2015 [zwanego dalej Rankingiem] jest wyłonienie i nagrodzenie najlepszych powiatów w kraju, promowanie ich w skali kraju, a także integracja mieszkańców i środowisk samorządowych.
miejsce 7 Powiat Jędrzejowski
miejsce 11 Powiat Konecki
miejsce 18 Powiat Stalowowolski
a Ostrowiec?
miejsce 108 Powiat Ostrowiecki
na 122 miejsca.
http://ranking.zpp.pl/index.php?action=ranking&ctl=ranking\Main&id=2
Ranking najbogatszych i najbiedniejszych gmin
Miejsce GMINA Dochód z podatków
per capita
miejsce 1 KLESZCZÓW 33560,89
miejsce 594 OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI 1248,98
Wybory już we wrześniu i trzeba mądrze oddać głos bo po wyborach troszczą się o siebie,a przed wyborami ogłupiają ludzi, niech sami żyją za 1200 a nie jeszcze likwidują ,zwalniają i sami zasiadają w państwowe-wstyd władze Ostrowca.
Oczywiście te wszystkie samochody jeżdżą na wodę z Kamiennej i ich utrzymanie nie kosztuje ani grosza. Dopiero te nowe, znacznie droższe potrzebują paliwa, ubezpieczenia, napraw itp.
Przedwyborcza gorączka skłania do pochylenia się nad przyczynami masowej emigracji Polaków. Oddajmy więc głos Polakowi, który wyjechał do Anglii i w swoim liście sfrustrowany pisze o swoim kraju.
„Mieszkałem w Polsce wiele lat, w dużym mieście, gdzie udało mi się studiować na państwowej uczelni. Nigdy nie oczekiwałem wiele od kraju. Do pracy poszedłem już w trakcie studiów i za swoje studia uczciwie płaciłem (częściowo płatne). Studia, w kontekście znajomych, wspominam jako dobry, ciekawy czas wielu historii i masy ludzi. Mimo to żałuję, że nie wyjechałem wcześniej. Moje studia, jako nauka rzeczy przydatnych, to czas stracony. Konfrontacja z prehistorycznym urzędniczym molochem, który obdarza pokornych studentów swoimi łaskami, nie była wysiłkiem koniecznym w moim życiu. Ponieważ jestem człowiekiem wielkiej cierpliwości, ze spokojem znosiłem kapryśnych starców tracących kontakt z rzeczywistością, formalne absurdy, prywatne animozje, polityczne uczelniane romanse. Nie, nie jestem studentem, który bruździ na uczelnię, bo studiował 10 lat po 5 kierunków na raz. Przebrnąłem płynnie i za pierwszym razem. Straciłem masę czasu na kontakty z profesorami – urzędnikami, którzy głównie uczyli mnie tego, jak mało jestem wart.
Po tym kilkuletnim doświadczeniu, za które dodatkowo sowicie zapłaciłem swoją pracą, przyszedł czas na plany dorosłego człowieka. Pomyślałem… może mieszkanie, bo dobrze byłoby się ustatkować. Jako inżynier pracujący w informatyce, nie mogłem nigdy narzekać na brak ofert pracy. Ogólnie zadowolony z mojej pensji, odwiedziłem jeden z banków, by sprawdzić, jaka przyszłość czeka mnie w mojej ojczyźnie. Dowiedziałem się, że ze względu na przestępstwo urodzenia się w złym kraju, czeka mnie oddawanie połowy mojej pensji, do czasów emerytury, za małe mieszkanie w dużym mieście. Oczywiście musiałbym utrzymać swój zarobek na podobnym poziomie przez następnych 30-40 lat, przy założeniu, że nie będą nękały mnie jakiekolwiek choroby lub zdarzenia losowe. Pieniędzy wystarczyłoby na 30-40 m2. Reszta to najpewniej jedzenie i rachunki, utrzymanie ewentualnej przyszłej rodziny. Jeśli chodzi o moje przyszłe dzieci… musiałyby nauczyć się minimalizmu i radości z ciasnoty w małych przestrzeniach. O posiadaniu ich normalnej ilości, jak w czasach naszych rodziców, 2-4, nie mogło być mowy, ze względu na rozmiary mieszkania i wydatki. Ta wizja mnie nie satysfakcjonowała. W końcu jeśli siedziałem parę lat na studiach, byłoby miło stworzyć coś więcej niż cygańską komunę na kredytach.
Jeśli chodzi o pracodawców, to też niestety nie ułatwiają oni sprawy. Ze względu na to, że każdy próbuje oszukać własny kraj, który łapami różnych urzędników zabiera to, co zostawił kredyt, nikt nie pracuje na pełnej umowie o pracę. Moja niezwykle wysoka informatyczna pensja była finansową manufakturą umów dziełowo-pracowych po to, by jak najwięcej oszukać system emerytalno-podatkowy. A tak na marginesie: nawet uczciwie i w pełni go opłacając, to, co dostałbym w obfitości, będzie głównie gestem Kozakiewicza mojej drogiej ojczyzny. Jeśli nie ukradną lub znacjonalizują, to pewnie zgubią, jak to się ostatnio przydarzyło 3 mln moich rodaków. Nie było dla mnie nadziei jako spokojnego obywatela. Mój bank, kraj, uczelnia, urzędy dały mi prosty wybór: musiałem stanąć w szranki odwiecznej wojny polsko-polskiej. Zaradni kontra frajerzy.
Po studiach w końcu dotarło do mnie, że moje relacje z ojczyzną może opisać jedynie wulgarny język pijanej bramy. Jako człowiek raczej spokojny nie lubię wchodzić oknem, kiedy wyrzucają mnie drzwiami. Z lekkim smutkiem pożegnałem kolegów i pojechałem ku zachodzącemu słońcu do miejsca, gdzie jest zagranica, a wszystko smakuje lepiej. Jak się z czasem okazało, do lepszego smaku szybko się przyzwyczaiłem. Jedyne zaskoczenie to to, że nie czuję się lepszym człowiekiem. Jestem natomiast bardzo szczęśliwy z faktu, że nie czuję się gorszy. Niebo, piwo i samochody są prawie takie same, ale jako rezydent jestem tutaj lepszy niż obywatel w swojej Polsce.
Jeżdżę do kraju, gdy muszę i tylko do rodziny. Wiem, że nie pracuję tylko dla siebie, bo być może kiedyś będę musiał pomóc tym, co tam zostali. Moja mama za to, że mnie wychowała, dostała wyrok od państwa: dogorywanie do jak najszybszej śmierci za pieniądze-śmiecie. Co to za ojczyzna, przed którą muszę ratować swoją mamę? Dzieci, rodziców i kraju się nie wybiera, ale można wybrać czy być szczęśliwym.
Siedzę sobie tutaj na zielonej trawie i nikt nie pluje mi w twarz. To miło, ciekawe czy dlatego, że tutaj tak wypada, czy musieli ludzi zmusić do tego jakimś prawem? W Polsce na pewno zaradni by je obeszli i dostałbym w mordę bez podatku. Do widzenia mój kraju, mam nadzieję, że wkrótce już cię nie będzie takim jak teraz. Wole cię pamiętać z historii poprzednich pokoleń. Dobrze jest być Polakiem i będę nim razem z innymi Polakami już zawsze. III Rzeczpospolita jest dla mnie tworem, który okupuje ludzi i ziemię, z której wyrosłem, i krzywdzi, tak jak mnie skrzywdziła.”
do gościa z 13:02
Dziękuję za wyjaśnienie wcześniej piszącym jaki to DOBROBYT w naszym kraju i mieście.
I jeszcze należy dodać,że osoba ta wyjechała jakiś czas temu,kiedy nie było takiego marazmu i biedy.
Odczucie moje jest jeszcze jedno: ta osoba nie oczekiwała bogactwa tylko normalności.
zdecydowana wiekszosc jezdzi na gazie. na szczescie to niedrogie paliwo.
po co ten sarkazm Dziś, 06:14 ? spac nie mozesz z nadmiaru pracy?
Nie masz na życie a na paliwo masz, gościu za gaz też się płaci, nie zauważyłeś.?
Gościu 08:01 a za co się nie płaci? To, że ktoś jest biedny nie znaczy że ma żyć jak jaskiniowiec, nie przesadzaj.
Gościu 06:14 idąc Twoim tokiem rozumowania należałoby ludziom odłączyć prąd i wodę w domach gdyż to też kosztuje a skoro uważają się za biednych to nie powinni mieć w domu takich luksusów.
Jesli nie płacą za cokolwiek to dlaczego mają mieć?
Jeśli ich stać na posiadanie i utrzymanie samochodu to znaczy, że na chleb im nie brakuje i biedni nie są.
Samochód już dawno przestał być luksusem, a ten kto twierdzi że jest inaczej musi być niespełna rozumu. Jakiegoś rupiecia z gazem można kupić tysiąc-dwa i jeździć, a to ciągle będzie się bardziej kalkulowało niż kupowanie biletów na komunikację miejską, a przy dziecku/dzieciach samochód to jest mus, a nie fanaberia. Samochód to jest towar pierwszej potrzeby w dzisiejszych czasach i nie ma go tylko ten kto go mieć nie potrzebuje, a kto musi go posiadać to nawet nie warto tego kwestionować.
Nie mówię o takich co nie płacą. Gość 06:14 uważa, że jeśli kogoś stać na płacenie rachunków czy paliwo do samochodu to już nie ma biedy.
To co jest wg. ciebie przejawem tej biedy, której podobno tak wiele w Ostrowcu?
Ranking gmin- Ostrowiec na "szarym końcu"
Bieda rodzi frustracje. I co z tego ze widac samochody i koszyki z zakupami? To jest przymus. Bez auta w obecnych czasach to jak bez pradu. A jesc trzeba. Problem w tym ze dochody wiekszosci wystarczaja tylko na pokrycie podstawowych potrzeb. Na troche luksusu lub chociaz jego namiastke niewielu jest w stanie sobie pozwolic ale duzo widzi tych co moga sobie pozwolic. To rodzi zazdrosc i znowu frustracje.
Podziele sie tym co mnie spotkalo. Poszedlem do Kauflanda kupic przyprawy - maja tam najwiekszy wybor. Mialem pol koszyka samych przypraw. Cala tasma przy kasie zawalona przyprawami. Ludzie (wliczajac w to kasjerki i innych pracownikow) patrzyli na mnie i moja byla dziewczyne jak na zlodziei, jak na jakis przekretow, jak na jakies wynaturzenie ktore nie powinno miec miejsca. A gdy pani kasjerka jeszcze dodatkowo, chyba specjalnie glosno by trzy kasy dalej dokladnie bylo slychac, odczytala rachunek na ponad 400zl to tylko bylo szeptanie slychac i te spojrzenia ludzi. Ta zlosc, zawisc wypisana na twarzach...
To jest cały obraz Ostrowca - jedni drugim zaglądają w portfel i wyliczają co, jak gdzie, kiedy i za ile, zamiast zająć się sobą i własnym nosem. To są uroki małego miasta, gdzie jeden o drugim wie prawie wszystko, a jak nie wie to jego znajomy wie albo znajomy znajomego i mu powie. To są uroki małego miasta, w którym nie ma co robić, więc ludzie szukają sobie sensacji żeby mieć zajęcie.