Badanie na oznaczenie amoniaku - jest to podstawowym badaniem przy takich objawach choroby.
Wypowiedź lekarza z CZD w Uwadze.
bo się nie wykonuje; można odwiedzić str internetowe szpitali, większość ma wymienione, jakie badania są wykonywane. Ale niektórym nie wytłumaczysz, że niezależnie czy to w naszym mieście, czy innym, tak wychwalanym przez niektórych- takiego badania by nie wykonano.
Mówili w uwadze, że próbkę krwi można wysłać gdzie indziej. Tylko komu zależało na tym dziecku? Błąd jest ewidentny i kara być musi, nie wiem czy w Ostrowcu, czy w Kielcach, ale cieszę się, ze nigdy z moimi dziecmi o ten "szpital" ostrowiecki: nie zahaczyłam. Karygodne jest to, że dziewczynka nie żyje... Ojciec mówi co robili lekarze w Ostrowcu. Słyszeli wszyscy? Nic!!!
Niestety w ostrowieckim szpitalu brakuje lekarzy posiadajacych taka wiedzę.
Żeby zlecić "podstawowe badanie" trzeba rozpoznać chorobę, żeby rozpoznać jakąkolwiek chorobę trzeba mieć wiedzę ......
Komentarz dyrektora z ostrowieckiego Szpitala w " Uwadze" : Przecież nie będziemy wykonywać "specjalistycznych badań" każdemu dziecku ?
Jak się ma ta wypowiedź do wypowiedzi lekarza z CZD w Warszawie a propos badania na poziom amoniaku w organizmie ?
Lekarz z CZD powiedział ,że to " powinno" być podstawowe badanie, a nie ,że to "jest" wszędzie podstawowe badanie.I tu jest pies pogrzebany - w naszej służbie zdrowia , nie tylko ostrowieckiej ,wiele rzeczy powinno być zorganizowane inaczej niż jest.Może więc jednak także błąd systemu?Wojewódzki w Kielcach też teraz zaczyna coś kręcić i twierdzi ,że kazał skierować dziecko tylko na konsultację psychiatryczną i w zasadzie nie odmówił przyjęcia(?).
gdyby to tyczyło jego dziecka to by samolot załatwił i nie pozwolił wysłać do morawicy
Pewnie więcej osób chciałoby obejrzeć materiał przedstawiony w Uwadze. Może ktoś ma stronę, gdzie można obejrzeć?
Nic dodać nic ująć gościu z 20:56.
Dr Wojarski zapomniał dodać, żę nie wszystkie dzieci przyjęte do szpitala zachowują się w tak nietypowy jak na ten wiek sposób. To powinno dać do myślenia lekarzowi.
Gdyby lekarz był douczony wiedziałby, że takie objawy zaburzeń świadomości połączone z nadpobudliwością, a często agresją są powodowane konkretnym schorzeniem.
Wystarczyłoby proste badanie krwi za 21 zł. Tyle kosztuje ludzkie życie w polskiej służbie zdrowia.
NIEDOUCZENI LEKARZE + RACHUNEK EKONOMICZNY= ŚMIERĆ CZŁOWIEKA!!! i POMYŚLEĆ ŻE TO WSZYSTKO JEST BEZKARNE. ZA NASZE
http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/realia-szpitala-powiatowego,158364.html
Już dawno powinna być przeprowadzona gruntowna reforma szpitala powiatowego pod kątem empatii i ludzkiego podejścia do pacjenta przez lekarzy i pielęgniarki. Dość już beznadziejnych śmierci i dramatów ludzkich.
Dziękuję Gość 22:37
Ludzie , czy Wam wszystkim rozum odebrało? wylewacie wiadra pomyj na Tych lekarzy jak byście nie wiedzieli co dzieje się w naszym kraju. Z tego co mi jest wiadome , to i rodzice nie byli do końca szczerzy z lekarzami . Doktor R. Stankiewicz jest bardzo dobrym neurologiem , ale nie każdą chorobę musi od razu rozpoznać nie majac w ręce specjalistycznych badań a których nie wykonuje sie w powiatowym szpitalu takim jaki jest w Ostrowcu Św.
, tym bardziej , że było to dalej idące rozpoznanie ., Co
mogła to zrobiła i nie było to Jej złą wolą ani brakiem kompetencji . To , ze przekazała dziecko dalej , więc chciała pomóc i zajęła się sprawą tak jak tylko mogła. Ja rozumię rodziców, rozpacz , ale dlaczego nie leczyli dziecka wcześniej jak tylko były pierwsze objawy choroby kilka lat wcześniej . Wtedy było okj?. teraz dajcie spokój i nie osadzajcie i nie kłapcie jęzorami , bo nigdy nie wiadomo co Was spotka . " nie życz drugiemu , co Tobie nie miłe" . Straszna zajadłość w Was ludziska.
A skad gościu masz takie info, że rodzice nie byli szczerzy z lekarzami? Napisz w czym konkretnie.
Parę lat wcześniej Karina trafiła do szpitala na wyrażne żadanie matki z powodu małego apetytu i chudości - wtedy nie było bólu głowy, wymiotów i omamów.Dziecko przestraszyło się lekarzy i jej apetyt poprawił się
.W " naszym szpitalu" wielu badań się nie wykonuje ale po to sa inne jednostki lecznicze aby wysłać tam próbki na badania albo dziecko - ciągle mówią o szpitalu o większej referencyjności, tylko dlaczego dali nie zdiagnozowane dziecko, z postępującymi objawami na noc do psychiatryka, każdy lekarz powinien wiedzieć,że tam nie ma specjalistów oprócz psychiatrów, nie ma badań itd
Gdyby Karina była dzieckiem kogoś znaczącego zapewne żyła by do dzisiaj, bo z tą choroba można żyć, trzeba tylko brać leki i stosować dietę bezbiałkową.
Dziś rodzicom zostaje tylko walka aby śmierc ich dziecka nie przeszła bez echa, żeby lekarze wreszcie opamiętali się i zaczeli do każdego pacjenta podchodzić z empatią i czynili wszelkie starania aby dobrze go zdiagnozować i wyleczyc. żeby nie było juz niepotrzebnych śmierci.
Rodzice trzy lata temu byli kierowani na badania.Gdyby wtedy pojechali dziecko by żyło.Patrz artykuł w GO.ich zaniedbań nie widzicie?
Przypominam, że lekarz z CZD powiedział wcześniej, że to b. rzadka choroba, z którą zetknęli się w CZD kilka razy (a Centrum istnieje 40 lat). Badanie może i tanie, ale nie jest wykonywane poza ośrodkami akademickimi.
Gdy lekarz dobry i skojarzy fakty to dziecko można ratować. Nie przeinaczaj słów LEKARZA.