17:57 ale chyba nikt nie pisze o gimnazjum a o podstawówce i zapewne klasach najmłodszych. Czyżbyś to Ty była tym "mądrym" nauczycielem i boisz się, że na wywiadówce będzie nieprzyjemnie? Ja uważam, że dzieci mają prawo mieć cudowne dzieciństwo, z Mikołajem, dniem dziecka, prezentami. I tak dla subwencji sięgnięto po 6latki a później trafiają na takiego mądrego nauczyciela, który z 6latka robi dorosłego. Nie dziwię się, że ludzie nie chca wPL posyłać dzieci wcześniej do szkoły. Niestety, to nie takie szkoły jak w innych krajach.
O ile ma prawo mówić to dzieciom starszym, wiadomo, czasem są fajne, luźne lekcje, o tyle 6-9latce bym nie powiedziała. Nigdy, to sprawa rodziców. Można mieć naprawdę problemy, bo się mamy wkurzą. W zeszłym roku się uśmiałam jak przyszła 9letnia sąsiadka i cieszyła się z odpowiedzi Mikołaja na list i z prezentu. Dlaczego kotoś obcy miałby burzyć dziecku jego świat? Ja sie pośmiałam, bo moja córka już nie wierzyła ale nie pozwoliłam jej mówić, że prezenty od rodziców tak jak i list. Szanujmy innych i ich prywatne życie. Szkoła to szkoła, tam się dzieci idą uczyć.
17"55 6latek czy 9 to młodzież? Nauczyciel nie ma prawa i zdecydowanie zrobiłabym takiemu wykład na ten temat. Swoje dzieci niech uświadamia a obcych niech nie tyka.
Swoją drogą co ma jakiś nauczyciel do mikołaja? na jakiej lekcji ma w programie opowieści o istnieniu mikołaja? zamiast uczyć to woli się nie swoimi sprawami zajmować?
Ja powiedziałam dzieciom, że święty Mikołaj, od czasu kiedy poszedł do nieba - ma swoich pomocników i nawet dzieci mogą komuś ukradkiem podrzucić prezent. Jest fajne hasło: I TY MOŻESZ ZOSTAĆ ŚWIĘTYM MIKOŁAJEM.
Nauczyciele nie mają prawa nic mówić dzieciom. Mają prawo tylko cierpliwie znosić obelgi rodziców, ich pociech i piszących tu forumowiczów (niektórych, oczywiście).
Dziewczynka 10 letnia nie chciała pójść na rocznicę Komunii Św. bo ksiądz powiedział, że nie ma Mikołaja? Nigdy w życiu w to nie uwierzę. Oczywiście to Twoja sprawa i Twoje dzieci gościu z 16:28 ale najpierw zastanów się co piszesz. Ich zachowanie to pokłosie Twojego ich wychowywania a nie księdza w kościele. Ale oczywiści to nie nasz problem jeśli w ogóle....
16:53 to nie tak, że przez to nie poszła na rocznicę komunii, no i miała ją jako niespełna 8latka, ponieważ poszłą o rok wcześniej do 1szej klasy. Nie chciała ogólnie chodzić do kościoła a dzieci w zasadzie w wiekszości były zbulwersowane tym, że ksiądz tak powiedział. Te młodsze wręcz płakały. 10lat a dziś a jest w 5kl. Ksiądz nie ma prawa tak jak i nauczyciel do mówienia obcym dzieciom co jest prawdą a co nie, oczywiście w niektórych kwestiach, tak jak w tej powyższej.
Mikołaj to tylko w Laponii żyje. I jak spadnie śnieg to wtedy może do Polski przyjechać swoimi reniferami na saniach. Tak mówcie swoim dzieciakom. Bo taka prawda w rzeczywistości.
Nieważne jaka jest prawda. Ja żałuję, że moje dzieci za wcześnie zostały uświadomione przez starszych kuzynów. Sama pamiętam, że długo w istnienie Mikołaja wierzyłam i fajne te listy dzieciaków, które przekazują mamie, żeby wysłała. A jak prezenty trafione to dzieciak szczęśliwy. Po co mówić dzieciom, że nie istnieje? Przecież i tak większość z nas robi dzieciom prezenty i podrzuca nocą, więc niech wierzą jak najdłużej.
A skąd się w ogóle wziął Mikołaj?
Święty Mikołaj był biskupem z Miry, który pochodził z zamożnej rodziny. Całe bogactwo, które odziedziczył rozdawał potrzebującym, oczywiście w ten sposób aby nie wiedzieli skąd są prezenty. Ot i cała historia. Ten zaś, którego promuje się dzisiaj to komercyjna podróba tego prawdziwego, stworzona przez koncern Coca Coli.
no już chyba nie zmądrzeje ten ciemny lud.Sam nie wie w co wierzy a co jest prawdą,ja tam wierzę gdy mam pełny brzuch i kasę a nie w to ,że mi manna spadnie z nieba które jest abstrakcją wymyślona dla nazwania przestrzeni wszechświata widocznej z obiektu w kosmosie jakim jest ziemia ,księżyc.
"Ksiądz nie ma prawa tak jak i nauczyciel do mówienia obcym dzieciom co jest prawdą a co nie, oczywiście w niektórych kwestiach (...)."
1. Dziwny przypadek relatywizmu u osoby, jak rozumiem, wierzącej. Dotychczas zawsze słyszałem, że to ateiści są przesiąknięci relatywizmem.
2. Gdzie istnieje lista "niektórych kwestii"? I kto ją ustalił?
3. Dlaczego uważasz, że nauczyciel nie powinien w " niektórych kwestiach" uczyć dzieci prawdy, a znów w innych jest to jego obowiązkiem? Sądziłem, że w szkole nie powinno uczyć się nieprawdy. No chyba, że ksiądz, bo chociaż w szkole pracuje, to "naucza" rzeczy przyjmowanych na wiarę, więc nie zweryfiowanych. Ale to powinien być jedyny wyjątek.
Zgadzam się z Tobą gościu 16:53.
Zgadzasz się sam/a ze sobą? Przecież dopisałam dalej, ale nie ma to jak samemu siebie chwalić. Żal...
Tak czytam te posty i nie wierzę, że tylu ludzi swoje szczęście i radość uzależnia od istnienia Mikołaja... Ja też mam dziecko 11-letnie i od kilku lat (nie pamiętam dokładnie od kiedy) wie że prezenty robią rodzice, rodzina a nie krasnal wchodzący przez komin. Zna historię tego zwyczaju, wie że był kiedyś człowiek, który cały swój majątek oddał biednym, był on potem biskupem i miał na imię Mikołaj. W dniu jego imienin ludzie robią sobie prezenty. Czy naprawdę taka piękna historia może komuś zrujnować dzieciństwo? Moje dziecko mimo iż wie, że to ja podrzucę jej prezent, cieszy się tak samo. Nie ma co rozpaczać i obwiniać nauczycieli czy katechetów. Naprawdę chcielibyście żeby w szkole wmawiali dzieciom że prawdą jest, że Mikołaj w nocy na saniach... itd... Co by sobie pomyślały o nich dzieci, które wiedzą że to nieprawda? A co mówicie dzieciom kiedy widzą wielu Mikołajów na mieście? Każdy jest prawdziwy? Jest to fajna, radosna tradycja więc uśmiechnijcie się i życzę wszystkim udanych prezentów ;)
9:33 chcielibyśmy, żeby nauczyciele uczyli tego co jest w programie a nie uświadamiali dziecko czy Mikołaj jest czy mama robi prezenty. Tak samo ksiądz niech się modli a nie uświadamia z ambony czy jak u nas kiedyś dosłownie w kosciele agitowali przed wyborami. Każdy może mieć swoje zdanie i nic Ci do tego czy mój 10latek wierzy czy nie, ale lepiej żeby wiedział. W życiu by mi nie przyszło do głowy powiedzieć prawdy np chrześniakowi i moje dzieci też wiedzą, że nie mają prawa. Tak samo jak wróżki zębuszki nie istnieją a jednak małe dzieci na nie czekają z zębem pod poduszką. Dzieci maja to do siebie, że są naiwne.