– Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez internet chcą tę powagę odebrać. Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować – stwierdził w jednym z wywiadów Jarosław Kaczyński.
Andrzej Duda dość skutecznie unika odpowiedzi na pytania o jego stosunek do katastrofy smoleńskiej. Kiedy jest o to pytany, stara się zwykle uciekać w inne tematy. Dobrze wie, że poza twardym elektoratem PiS przywoływanie zdania skompromitowanych naukowców i szalejącego od lat nad tragedią z 10 kwietnia 2010 roku Antoniego Macierewicza nie działa. Wśród wyborców o poglądach centrowych "grą Smoleńskiem" mógłby tylko stracić.
Kandydat PiS odpowiedział jej, że według niego, Tu-154M nie uderzył w smoleński las "zwyczajnie". – Konsultowałem się ze znajomym moich rodziców. (...) I on mi to potwierdził – odpowiedział Duda.
kandydat PiS o swojej politycznej przeszłości mówi tylko w kontekście pracy w Kancelarii Prezydenta za czasów Lecha Kaczyńskiego. Zupełnie milczy tymczasem na temat tego, iż wcześniej był jedną z najważniejszych osób, które odpowiadały za machiny IV RP, która opierała się głównie na niezwykłej aktywności organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości kierowanych przez ówczesnego ministra sprawiedliwości i zarazem prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. Andrzej Duda był jego zastępcą.
Dla Andrzeja Dudy tamten okres, w którym PiS ogłosił budowanie nowego ustroju zwanego IV RP, dziś nie istnieje. Na szczęście dla niego, uprzejmie zapominają o nim także najpopularniejsi dziennikarze. Chyba w żadnym z ostatnich wywiadów z Andrzejem Dudą nie padło pytanie o to, czy będzie on chciał pozostać prezydentem III RP, czy jednak wróci do odbudowy tej IV.
Jednym z najczęściej poruszanych przez Andrzeja Dudę postulatów jest zachęcenie Polaków, który wyemigrowali do powrotu do ojczyzny. Biorąc pod uwagę poparcie polskich emigrantów dla kandydata PiS w pierwszej turze wyborów prezydenckich, nadzieje na to, iż dotrzyma on słowa są wielkie. Problem w tym, że ugrupowanie wystawiające Dudę do rywalizacji o fotel prezydenta mając pełny wpływ na władzę w Polsce nie potrafiło zatrzymać rodaków w ojczyźnie.
poprzednik Bronisława Komorowskiego miał jednak na swoim koncie liczne znacznie mniej chlubne zachowania dyplomatyczne. Po tym, gdy jego brat Jarosław Kaczyński przegrał wybory i na fotelu premiera zastąpił go Donald Tusk, prezydent poświęcił wielomiesięczne wysiłki głównie temu, by rywalizować z nowym szefem rządu o... krzesło na unijnych szczytach. Donald Tusk musiał na nie jeździć jako szef rządu i osoba mająca największy wpływ na realną władzę w Polsce. Lech Kaczyński domagał się, by mu jednak ustąpić ze względu na to, iż jest on formalną głową państwa.
I to chyba jedyna z prawdziwych twarzy PiS, której nie ukrywa Andrzej Duda. W niedzielnej debacie wyraźnie zasugerował on, że podobną walkę o krzesło będzie toczył z premier Ewą Kopacz po zwycięstwie w wyborach zarzucając prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, iż nie uczestniczył on we wielu międzynarodowych szczytach.
jakub.noch
Nie strasz, nie strasz pismen bo wiesz... ;)))))) Cha cha cha...
Ale Ty mieszkaniec jesteś gamoń !!!!!!Po prostu tylko współczuć