@kościelnik - popieram
No tak jest od wiekow gdzie w grę wchodzi wiara to są wojny.Co za obłuda chodzic do kościoła i oceniać innych. Gdzie tu jest miejsce w tym wątku na miłość do drugiego człowieka?
Gorilla zalozmy temat o chodzeniu do synagogi czy meczetu ...... a zaraz u nas nie ma ani jednego ani drugiego ;p ale fakt faktem pierwsza czesc postu trafna.
Święta prawda ilu katolików przyzna się że mają Biblię znam takich co to w kościele przesiedzą ale o Biblii słyszeli tyko w kościele w domu na pewno jej nie posiadają a powinni ponieważ w kościele czyta się tyko wersety nie studiuje się tak jak to czynią wiary Jehowy .
Ja nie chodzę. Jakoś nigdy nie odczuwałam takiej potrzeby i nadal nie odczuwam.Może to zasługa rodziców, nigdy mi nie zabraniali chodzić ale i nie ciągnęli od małego na mszę.
To kwestia wiary gościu 13:31. Są tacy co ich rodzice ciągnęli a teraz nie chodzą a bywa też odwrotnie. Ja odnalazłem Boga w Kościele i bardzo się z tego cieszę. Chodzę i robię to dla NIEGO a nie dla księży czy innych ludzi.
Poczułeś patos, którego Ci w życiu brakowało. Tyle. To prawdziwe życie pozwala wierzyć lub nie, a nie to zamknięte w jakimś muzeum świętych obrazów i klepiących regułki ludzi.
Dla katolików, w budynku kaplicy, kościoła, katedry czy bazyliki, Pan Bóg jest obecny w sposób szczególny. Obecność i bliskość Przenajświętszego Sakramentu stwarza tam niepowtarzalny klimat do Jego adoracji i uwielbienia, składania Bogu podziękowań czy próśb. Słowem do wielowymiarowego obcowania z Bogiem (także pod postacią chleba).
Zatem trudno zrozumieć tych zdeklarowanych katolików, którzy nie czują potrzeby i radości bycia, choćby przez kilkadziesiąt minut z Bogiem obecnym w sposób szczególny - bo także „fizyczny” - w Jego Świątyniach na tym ‘ziemskim łez padole’ w sytuacji, gdy liczą (nie powiem - marzą) na radość bytowania z tym samym Panem Bogiem na ‘tamtym świecie’ - wieczność całą.
Ale przecież hostia to i tak tylko symbol. A nie żadna fizyczna obecność Boga. Równie dobrze ludzie mogliby się zbierać i modlić na łące, w lesie czy jaskini - tak jak pierwsi chrześcijanie zresztą. Bóg jest wszędzie.
Mylisz się gościu 13:23. Hostia to nie tylko symbol. My katolicy wierzymy w to, iż podczas sprawowania Eucharystii Hostia zamienia się w ciało i krew Pana Jezusa. Zdarzały się nawet cuda eucharystyczne aby pokazać wątpiącym że tak jest naprawdę. Co do zbierania się na łące, owszem, można i tak, są przecież msze polowe. Chodzi jednak o to, żeby się zebrać i modlić. Jakoś jednak nie widzę tych rozmodlonych ludzi na łąkach. Gorilla bardzo ładnie to wszystko wytłumaczył, prościej już się chyba nie da.
Wierzymy ale nie wiemy na pewno. Więc nie możesz mówić, że gość z 13.23 się myli.
@Gość z 13:23, nikt nie zaprzecza, że „ludzie mogliby się zbierać i modlić na łące, w lesie czy jaskini - tak jak pierwsi chrześcijanie zresztą. Bóg jest wszędzie.”.
Jednakże twierdząc, że „Ale przecież hostia to i tak tylko symbol. A nie żadna fizyczna obecność Boga.”, świadomie lub nieświadomie publicznie błądzisz.
Ponieważ możesz nie posiadać Katechizmu Kościoła Katolickiego (KKK) i ponieważ nie czuję się uprawniony do luźnej interpretacji doktryny Kościoła w temacie SAKRAMENTU EUCHARYSTII, dlatego pozwolę sobie zacytować (jedynie dwa) fragmenty KKK:
„1374 (…) W Najświętszym Sakramencie Eucharystii ‘są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus’186. ‘Ta obecność nazywa się <rzeczywistą> nie z racji wyłączności, jakby inne nie były <rzeczywiste>, ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalna i przez nią uobecnia się cały Chrystus, Bóg i człowiek’187”.
„1375 Przez przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa staje się On obecny w tym sakramencie. Ojcowie Kościoła zdecydowanie potwierdzali wiarę Kościoła w skuteczność słowa Chrystusa i działania Ducha Świętego dla dokonania tej przemiany (…)”.
Goebbels nie masz racji. Zresztą, każdy żyje tak jak chce. Jedni chodzą do Kościoła, inni nie. W żadnym przypadku nie należy nikogo potępiać. Jeśli komuś z Kościołem i wiarą żyje się lepiej to chyba dobrze.
Nikogo nie potępiam. Budynek nie uczyni nikogo dobrym człowiekiem. Taki był przekaz.