Ja nie chodzę. Chyba że ktoś z rodziny zaprosi na ślub czy chrzciny. Albo jak pogrzeb kogoś bliskiego. To jestem w kościele bo nie chcę urazić rodziny. A tak to nie chodzę wcale.
Nie chodziłam, nie chodzę i nie mam zamiaru...`
Widzę że sporo osób chodzi, ale ile osób chodzących do kościoła zna(czyta) Biblię? Ile osób zdaje sobie sprawę że chodzenie na msze w niedziele nie zapewni zbawienia? Ile osób chodzi na msze bo taką mieli w domu tradycje, a nie miało w ręce Pisma Świętego?
O widzę że odezwał się świadej Jehowy ;) Do Kościoła chodzę dlatego że czuję taką potrzebę a nie ze względu na tradycję. Pismo Święte czytam w miarę możliwości, zresztą na każdej Mszy Św też są czytania. Twoje wywody gościu 21:09 nie zmienią mojego podejścia, bo dobrze mi z nim. W Kościele dobrze się czuję, mogę się wyciszyć, czuję obecność Boga.
Ale to nie miało zmienić Twojego podejścia, to nie miało Cię obrazić i to nie był atak. Po prostu widać jak jest - większość osób, które spotykamy w niedzielę w kościele jest tam, bo tak ich wychowano, bo czują powinność, a może żeby się pokazać. Nie można temu zaprzeczyć, bo każdy z nas zna wielu takich ludzi.
I nie unoście się teraz i nie opowiadajcie jakimi to jesteście dobrymi katolikami, ile to w kościele nie siedzicie, ile razy Pismo Święte przeczytaliście itd itd... Ok, może jesteście, nie zaprzeczam. Ale to nie zmienia faktu jaka jest większość. To nie jest atak na nikogo, to są suche fakty.
Skąd wiesz po co są tam Ci ludzie? Na pewno nie są tam po to żeby się pokazać bo teraz to łatwiej przyznać się że się nie chodzi do Kościoła niż odwrotnie. Ja chodziłem i będę chodził bo tak nakazuje mi wiara. Owszem, byłem tak wychowywany ale był też czas że byłem daleko od Kościoła. Musiałem do niego dojrzeć i teraz już nie widzę inaczej. Tak, jak ktoś napisał, im bliżej Boga, tym lepiej się żyje. Nie opowiadam też jakim to dobrym katolikiem jestem, bo do ideału mi bardzo daleko. Kościół pozwala mi jednak do niego dążyć. W przeciwieństwie do Ciebie gościu 11:52 nie oceniam innych, bo każdy odpowiedzialny jest tylko i wyłącznie za siebie..
Daruj sobie. Niestety nadal bycie niekatolikiem uznawane jest za dziwne i smieszne. Wiara to osobista sprawa jeden wierzy w to drugi w tamto a trzeci w nic i czy to przeszkadza komus we wspolnych relacjach ?? Chyba tylko fanatykom.
jedynie co mi spotkalo dobrego w Polsce-to jest poznanie Boga i dla tego mam potrzeba sluchac Ewangielii.Co mnie wiele daje.Uwazam ze z Bogiem -wszystko.a bez Boga-nic...Nawet polubilam Ostrowiec..
Oj. gościu z 21:09 Biblia jest pisana językiem bardzo zawiłym, a przypowieści niejasne. Czytać to można ale co się z tego zrozumie to juz inna bajka. W Rzymie jest Instytut Biblijny ale zeby się do niego dostać trzeba mieć przynajmniej tytuł doktora teologii.Co do Pisma Świętego to do lat sześcdziesiątych było zakazane przez KK.Ile wtedy pokoleń nie miało w ręce Pisma Świętego?
nie! to nie te czasy, kiedy ciemnota łykała każdą bzdurę. dziś ludzie są bardziej wykształceni i nie dają sobie mydlić oczu. A zachowanie duchownych tłumaczy odwracanie się ludności od kościoła.
Gościu hutol, dlaczego obrażasz innych? Wyobraź sobie że zarówno ja jak i moja żona jesteśmy ludźmi wykształconymi i nie przeszkadza nam to w chodzeniu do Kościoła. Robimy to z przekonaniem, z potrzeby serca i wiary w Boga a nie dla duchownych! Podczas Mszy Św skupiamy się na modlitwie a nie na tym, jakie grzechy popełnia w swoim życiu ten, czy inny ksiądz.
Nigdy nie mogłem zrozumieć jak ludzie, którzy są wykształceni i inteligentni mogą jednocześnie wierzyć w to co głosi kościół. A to co głosi w wielu aspektach przeczy elementarnej wiedzy i logice.
Gościu 13:35 co jest dla Ciebie logiczne na tym świecie? Może spróbuj podejść do tego wszystkiego mniej logicznie, materialistycznie a bardziej duchowo, wtedy może zrozumiesz to, z czym masz taki problem. Nie wszystko da się wytłumaczyć za pomocą "szkiełka i oka", na niektóre rzeczy trzeba spojrzeć zupełnie inaczej. Do tego trzeba jednak dojrzeć i przestać myśleć egoistycznie. Dlatego można być wykształconym, inteligentnym człowiekiem i chodzić do Kościoła. Ważne, żeby robić to z przekonaniem i wiedzieć dlaczego się to robi. Inteligentny człowiek nie powie, że nie chodzi do Kościoła bo ksiądz jest taki czy owaki. To tłumaczenie na poziomie małego dziecka. Najpierw należy zrozumieć swoją wiarę, czym jest w istocie Msza Św i czym jest ona dla nas nas samych. Może kiedyś to wszystko zrozumiesz, a może nie.
Gdyby to była wiedza i logika nie nazywała by się wiarą a nauką. Bóg jest tak wielki i potężny w swej mądrości i miłości, że nasz mały ludzki rozum nie jest w stanie tego pojąć. Dlatego po prostu wierzymy. Bóg wie, że trudno nam czasami to wszystko pojąć, wyobrazić sobie, zrozumieć. Daje nam znaki, że jest z nami ale nie wszyscy chcą je dostrzec. Wystarczy odrzucić pychę i pozwolić się poprowadzić, zaufać. Życzę Ci gościu 13:35 żebyś i Ty dostrzegł Boga i nigdy w niego nie zwątpił.
Ale jak człowiek inteligentny i samodzielnie myślący może pogodzić się z dogmatami, które ustanawia kościół czyli ludzie. Np. był dogmat o nieomylności papieża - no proszę was... Albo dogmat o niepokalanym poczęciu ustanowiony w XIX wieku. Albo jak inteligentni ludzie, szukający boga i duchowości ( co samo w sobie jest jak najbardziej chwalebne) mogą uczestniczyć w tych wszystkich gusłach i ludowych obrzędach obecnych na każdym kroku w kościele. Kropienie wodą, święcenie ziół, okadzanie dymem, dzwonki, śpiewy, różne gesty o "specjalnym" znaczeniu, przystrajanie cudownych figur czy obrazów i oddawanie im czci- toż to szamanizm w czystej postaci ! Duchowość, wiara w boga -jak najbardziej tak, ale nie mogę pojąć jak inteligentni ludzie mogą nie dostrzegać tej całej groteski...
Gościu 08:09, wierzymy w obecność Ducha Św i w nim upatrujemy źródła dogmatów. Jeśli zaś chodzi o dzwonki i całą oprawę liturgii to tak po prostu jest uroczyściej, wytwarza się odpowiedni klimat do modlitwy i nie ma w tym nic złego. Nikomu tym krzywdy nikt nie robi więc nie rozumiem co Ci to przeszkadza. Jako człowiek wykształcony dziękuję Bogu za to, że to wykształcenie mogłem zdobyć. Dla mnie to co, co nazywasz groteską jest czymś normalnym. Po prostu patrzymy na to z innego punktu odniesienia i dlatego Ty widzisz to inaczej.
Mnie to nie przeszkadza - gdzie w mojej wypowiedzi to zauważyłeś? Wy wierzący jesteście strasznie przewrażliwieni. Napisałem wyraźnie, że nie rozumiem jak człowiek inteligentny i posługujący się logiką może uczestniczyć w takich obrzędach. Dla mnie to sprzeczne. Posiadanie szerokiej wiedzy wyklucza ślepą wiarę. Poszukiwanie wiedzy , inteligencja to stawianie pytań, poddawanie w wątpliwość, własna interpretacja zjawisk - wiara katolicka nie pozostawia zbyt wiele możliwości w tej kwestii - to raczej jasne. Interpretacja Biblii jest narzucona, dogmaty nie podlegają dyskusji a wszystko co mogłoby być wątpliwe tłumaczy się działaniem Ducha Świętego. Jak to pogodzić z otwartym umysłem poszukującym prawdy i stawiającym pytania jak na wszystko już jest gotowe wytłumaczenie? W dodatku nie dające się w żaden sposób ani potwierdzić ani podważyć ?
A co do obrzędowości - jeśli to tylko chodzi o wytworzenie nastroju itp. a nie o gusła to dlaczego ludzie przetrzymują te poświęcone palmy przez cały rok? Czemu służy święcenie budynków czy instytucji ? Czy to nie jest przypadkiem odpowiednik pogańskiego odczynienia uroku i obrony przed "złym okiem"?
Powiedz mi gościu 10:51 czy świat naprawdę jest taki logiczny? Czy człowiek inteligentny nie może być wierzący? Napisałem Ci już co dają obrzędy. Stwarzają odpowiednią oprawę i klimat do modlitw. Nie ma w tym nic sprzecznego. Wszystko da się pogodzić, tylko najpierw trzeba chcieć to zrozumieć a później postarać się tego dokonać. Duch Święty naprawdę działa. Moja wiara nie wzięła się znikąd. Też poszukiwałem i znalazłem ją właśnie w Kościele Katolickim. Jestem świadomym katolikiem, nie robię nic z przymusu ani na pokaz. W życiu codziennym doświadczam istnienia Boga i czuję, że jemu podoba się to, w jaki sposób go adoruję. Co do święceń budynków itd to nie jest to odpowiednik odczyniania uroku. Jest to po prostu symboliczne zawierzenie Bogu. Taka nasza katolicka tradycja, która w niczym nie powinna przeszkadzać. Dla nie wierzących z niczym to nie koliduje, natomiast nam wierzącym dodaje sił i ma dla nas duże znaczenie. To taki nasz ukłon w stronę Boga, tak jakby podziękowanie za to, co dla nas robi. Na przykład, udaje mi się wybudować dom - święcę go aby pokazać Bogu, swoją wdzięczność za to, iż udało mi się tego dokonać. Bo bez Boga ani do proga, tak mówi stare przysłowie. Zrozumie to jednak tylko ten, kto naprawdę wierzy i doświadcza błogosławieństwa Bożego na co dzień. Pozostali mogą się śmiać..