I obowiązkowo trzeba było powiesić je na słomiance na ścianie.
Wypożyczało się namiot NS z PTTK-u rozbijało przed blokiem i nocowało się tydzień z resztą dzieciarni spod bloku. Nikt się wtedy nie bał, że dziecku coś złego może się stać a teraz.
namioty to się z koca robiło, spało się tam nocami, jadło śliwki z drzewa, marchwekę z ziemi, chodziło się na ''plewy'' na działki, cały dzien na dworze. Nikogo nie bolaa głowa, nie było udaru, dzieci opalone a nie blade jak sciana. Dzis jak jest slonce to dzieci przetrzymuje się w domu jak przed zarazą.
wymiana opakowań po czekoladzie pocztówki trójwymiarowe super czasy szkoda ze minely:)
Rawszczyzna to było dopiero, codzienne siedzenie na basenie od rana do zamknięcia z przyjaciółmi spod bloku to były czasy, lub siedzenie pod blokiem do rana w wakacje.Nocne wypady na rowerach po mieście z kumplami.Ten klimat już nie wróci a szkoda brak jest tych basenów z dawnej rawki.
A kursy tańca prowadzone w ODK-u przez Włodka, Marka i Georga :) A dyskoteki w ODK i innych świetlicach osiedlowych? Można było nieźle się wyszaleć.
Składnica harcerska na ul.Polnej, pizza w Hawanie na Sienkiewicza nigdzie takiej dobrej nie było jak tam.Rawszczyznę to chyba wszyscy mile wspominają bo tam faktycznie siedziało się do samego zamknięcia.W szkole chłopcy grali w żetony,którymi mieli wypchane kieszenie. To były czasy.....I sklep u Szypulińskiego na Górnej Połaci i wiele miejsc po których już nawet śladu nie zostało
W skladnicy sie kupowalo modele samolotów do sklejania... A ja jeszcze pamietam ze w Smyku mozna bylo kupic naklejki ze smerfami...:)
Puszczanie statków(zapałek, patyków) po deszczu z górki ulicy Kochanowskiego. To za moich czasów, raczej lata 70-te.
Pamiętacie drewniane piórniki,później chińskie na magnes i pachnące chińskie gumki do ścierania,które strasznie rozmazywały
I było co robić. Nie to co teraz. Dzieci się nudzą . My mamy wspomnienia. Nasze dzieci już nie będą miały takich.
Wszystko pamiętam - i klasy, i gumy donaldówy, i drewniane piórniki, i chińskie, po które stało się w kolejce w sklepie na Siennieńskiej, i dziennik ludowy, i świerszczyk, i płomyk, i magnetofon szpulowy, i magnetofon kasprzak, potem grundig adapter bambino i pocztówki dźwiękowe - nieco wcześniej, i składnicę harcerską z modelami, i pizzę w hawanie - najlepszą, bo jedyną w mieście - z pieczarek, cebuli i kapusty kiszonej :), widoczki ze szkiełek zagrzebywane w ziemi, pocztówki trójwymiarowe - takie Japonki mrużące oczko :), opakowania po czekoladach wklejane do zeszytu. A ciastka u Karasińskiego? A poranki w Przodowniku? Albo w Hutniku? :) A kto się umawiał na randki pod pomnikiem? Niezapomniana Biełowa :)
Chyba jestem staruszką - tyle pamiętam i jest to takie miłe. Jakaż to była siermiężna rzeczywistość, ale dla dzieci - twórcza, dająca wolność i kontakt ze światem.
A bardziej z lat 90tych... salony gier w których przesiadywało się godzinami, czasami tylko grając a w większości przyglądając się jak starsi koledzy przechodzą cały Mortal Combat ;) Były też komiksy wydawane przez firmę Tm - semic i był sklep w którym te komiksy można było kupić przecenione, najpierw pod tzw.samolotem na Pułankach,a później obok lodów Zarzyckiego na tymże osiedlu. Oprócz szerokiej gamy kolorowych komiksów można było też tam kupić inne czasopisma : filmowe, Mangi itp. Magiczne miejsce dla dzieciaka, eh. A co do postu rozpoczynającego to : " Bum, bum, bum ! Wpadła bomba do piwnicy, napisała na tablicy : S - o - s, głu - pi pies, głu - pia ku - ra bez pa - zu - ra ! " ;)
A pamiętacie Pegazusa? Dzisiejszą konsolę he he. Mario, tanki, chip i dale. Te dżojstiki to mocno trzeba było wciskać nie raz. Wszystkie moje koleżanki przychodziły do mnie na grę he he. Kłótnia zawsze była która pierwsza ma grać
Jako mala dziewczynka stałam z mamą w kolejce za parówkami i mortadelą - jakie to było pyszne ...
To były wspaniałe czasy. Szałasy z patyków i liści, lody lulki, gra w kulki, karteczki zbierane w albumach na zdjęcia, napój ptyś, kaskada, chleb z masłem i cukrem byle szybko i na dwór zabawa cały dzień, ...............Nasze dzieci nie będą miały takich wspomnień, tylko komputery, telefony, tablety i tyle.
gra w słoneczko czy słonia :D wez teraz zbierz okolo 20ki dzieciakow zeby zrobic solidne druzyny do tych dwoch gier :D nierealne a wtedy to trzeba bylo rezygnowac z kogos bo za duzo bylo ;p gra w pilke .......gdziekolwiek ..... wazne zeby byl kawalek wolnej przestrzeni i mozna blo pobiegac .Kapsle no to klasyka , istotne zeby mialy fajna flage i byly dobrze wytarte o asfalt :) kurde no zal sciska cztery litery jak sie wspomina:D W domu to sie siedzialo za kare i ze lzami w oczach z tesknota patrzylo przez okno jak reszta siedzi na dworzu hehehehe
A z jakiej wyliczanki było apli-papli- biten - blał ? Jakoś nie mogę skojarzyć, tylko te słowa mi pozostały.