ta.. policja by Cie chyba wysmiala. Zreszta jak wiekszosc. Pech to pech, po co drazyc temat.
11:42 ale skoro wybiegł ktoś za nią z tym kuponem, to raczej go nie wyrzucił. Prawda? Tylko... Szkoda, że tak późno, ale wszystko jest do sprawdzenia jak się wezmą odpowiednio za sprawę.
a kupony sa imienne?? jak by zgubila na ulicy a ja znajde to co?? nagle po latach znajdzie sie ktos i powie to moje.
miałbyś sumienie wziąć cudzą własność - masakra jakaś,
pazerność i ludzka chytrość się w Was obudziła
ogarnijcie się
Mówicie tak bo sami nie znaleźliście;) A ta Pani przypomniała sobie po 5 latach o wygranej. czemu nie zareagowała od razu???? myślę ze teraz bedzie trudno to udowodnic
15:30 myślę, że nie. Wystarczy sprawdzić kto wtedy pracował, nawet nie tego dnia a w ogóle i sprawdzić majątki ich i rodziny. Szkoda, ze ta pani nie zrobiła tego od razu. Jeśli nie znajdzie wśród pracowników to trudno. Ktoś też mógł zgubić. No ale na stacjach bogacze nie pracują więc to nietrudne o ile podejdą poważnie do sprawy i będzie się chcieć. Tzn, jeśli ktoś się wtedy zwolnił z pracy, wyprowadził itd to podejrzane. Szkoda kobieciny ale mogła wcześniej myśleć.
Ta.. roweru nie moga znalezc, a tym beda sie zajmowac.
To teraz udowodnij, ze ten kupon wygrany byl jej. Rownie dobrze pracownik mogl sobie puscic zaklad. Slowo przeciwko slowu. Monitoring nie jest trzymany 5 lat. Taksowkarz raczej zaden nie bedzie pamietal (no chyba, ze sie go przekupi - co dodakowo powinno budzic watpliwosc).
A tak w ogole to byl moj kupon. Pamietam, bo zawsze puszczalem tamte liczby i dokladnie w tamtym miejscu. Zawsze chodzilem tam z 2 kolegami i mowilem im zawsze o tym. Moga to potwierdzic. Tego dnia akurat tam nie bylem, ale w pewnym sklepie rozmawialem z podobna pania jak ze zdjecia w Gazecie. Mowilem jej o moim liczbach. Musiala je zapamietac lub zapisac, po czym puscic. Oszukala mnie. Myslicie, ze mi odda te pieniadze ? Przy przywlaszczy sobie moje szczescie?
Tyle w temacie.
15:30 nie jestem aniołkiem, chcialabym chociaż 100tys ale nie umiałabym z tym żyć, a sumienie by mnie zadręczyło.
to jest zwykla oszustka
gdyby okazało się że zgubiłaś kupon totka wart 15 mln to co byś zrobiła? bo ja od razu jak szalona bym go szukała. Pani po 5 latach sobie przypomniała o nim. 15 mln w tą 15 w tamtą nie robiło jej wtedy różnicy. coś nie chce mi się w to wierzyć. może w ogóle wtedy nie puściła kuponu.
Niech udowodni, ze puscial wtedy kupon. Taka historyjke kazdy na poczekaniu jest w stanie wymyslec. A poza tym.. widocznie "Bog chcial dla niej dobrze"
11:45 ale przechodnia się nie złapie a pracownika nietrudno. O ile nie wyrzucił kuponu.
Świetna opowieść na sezon ogórkowy. Niezła kobitka - podjeżdża taksówką puścić totka. A skąd wie, że wybiegła za nią? I jeżeli puszczała te same numery, to pewnie powinna mieć choć jeden kupon w tymi samymi numerami, ale z datą sprzed losowania szczęśliwej "6".
A dla mnie nie i finał może być bardzo interesujący. Wystarczy dotrzeć do właściciela i dowiedzieć się kogo zatrudniał w maju 2010 i kto się zwolnił... Bardzo, bardzo proste. No ale jak widzę większość lubi oszukiwać. Oby ktoś pomógł tej kobiecie. Już widzę jak ktoś sobie wymyśla takie bajki. Sprawiedlowość jest, trzeba poczekać ale nieuczciwość jest karana zwykle.
Znalezione nie kradzione,jeżeli ktoś znalazł,to jaka rozprawa???
znalezione nie kradzione, po prostu zapomniała, nikt jej nie ukradł. jak to mówią widziały gały co brały. Zgubiła trudno się mówi. Też się obudziła po 5 latach. :)