Jak w temacie. Co mogę zrobić kotem? Jakiś czas temu uległ wypadkowi po którym ma sparaliżowaną tylną część ciała przez co załatwia się w niekontrolowany sposób po całym mieszkaniu. Mieszkam w bloku więc nie ma możliwości aby przebywał cały czas na zewnątrz. Dzwoniłam do schroniska, niestety tam go nie chcą przyjąć a uśpić go nie mam sumienia. Jeśli ktoś zna rozwiązanie proszę, poradźcie.
Byłaś z nim u lekarza? Jego należy pytać o rozwiązania. Jak jest chory to uśpić skoro się męczy. Też musiałam uśpić świnkę morską. Do dziś to przeżywam, ale nie było ratunku a patrzeć jak zwierzak obok mnie cierpi, przewraca się i jest poodparzany mimo codziennej kąpieli nie miałam sumienia. No i karmiłam z mc strzykawką. Koszmar a pewnie jeszcze z mc by pocierpiała.
On nie cierpi. Je normalnie, nic go już nie boli, jest wesoły tylko to że załatwia się po całym mieszkaniu. Kupowałam mu pampersy ale część wyciekało i było jeszcze gorzej. Myślałam żeby oddać go gdzieś na wieś w dobre ręce ale kto weźmie chorego kota.
No wiesz, moja mama ma trzy koty znajdy. Ma dom i podwórko a trzyma je w domu. Przygarnęłaby na pewno, gdybyś jej podrzuciła, ale trzymałaby w domu, bo już tak ma. Tzn wychodzą i swoje potrzeby załatwiają w piasek, skrzętnie zagrzebują ale wracają i śpią w łóżkach. Może te pampersy źle zakładałaś? Próbuj, może nie musisz go oddawać. To nie maskotka i nie można kotu zmieniać domu, bo skażesz go na poniewierkę. On będzie chciał wrócić do ciebie i ucieknie a wtedy zdechnie z głodu. Wydaje się małe kociaki a nie starsze.
Zabierz go do weterynarza. Michał Metyk jest chirurgiem. Może go poskłada i kotem będzie zdrowy.
Oddanie takiego kota do schroniska czy "gdzieś na wieś w dobre ręce" to wyrok śmierci dla niepełnosprawnego kota. Jak sobie wyobrażasz wypuszczanie na zewnątrz kota który nie chodzi tylko pełza? Spotka samochód albo psa i co? Teleportuje się żeby uniknąć zagrożenia? W schronisku też sie nim nie będzie nikt opiekował tak jak tego potrzebuje, spędzi resztę życia zamknięty w klatce w obcym miejscu.
A co by pani zrobiła np. z chorą mamą lub dzieckiem? Jak się bierze zwierzę to staje się ono członkiem rodziny :) Ja wiem, że to nie człowiek ale podobnie jak my ludzie ma uczucia. Przywiązuje się do nas, tęskni jak nas nie ma. Może warto zapytać weta jak można "pomóc" kotkowi? Uważam, że oddanie go było by dobrym rozwiązaniem ale tylko do takiego domu, gdzie znajdzie pełną opiekę, odpowiedzialność "nowych" właścicieli i przede wszystkim ich dobre, troskliwe serce. To duża odpowiedzialność opiekować się chorym zwierzątkiem i na pewno trzeba mu poświęcić więcej czasu.
Aż coś mi się robi , kiedy czytam takie wątki! jak kotek był zdrowy, to było wszystko wporządku ? A teraz kiedy wymaga większej opieki już chcesz się go pozbyć? Zwierze to nie zabawka! Ma uczucia....A zreszta co ty mozesz o nich wiedziec, skoro już chcesz sie pozbyć problemu
Nie wiem co Ci się robi. Zapytaj odpowiedniego lekarza. Skąd wiesz jak nim się zajmowałam po wypadku i ile łez wylałam. Jak śmiesz zarzucać mi brak uczuć jeśli mnie nie znasz i nie znasz mojej sytuacji. Sądzisz tylko po tym że założyłam temat z prośbą o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu z kotem. Tak, mam z tym problem i to duży. Kot zanieczyszcza mi mieszkanie a oprócz niego w domu mam dzieci. Według Ciebie co jest ważniejsze? Masz na to odpowiedź?
A do Gościa z 13.48 Mój kotek chodzi normalnie. Ba. Nawet skacze już jak wcześniej tylko nie rusza ogonem i ten problem z załatwianiem potrzeb.
najlepiej się pozbyć zwierzaka, pewnie. I mieć święty spokój.
moja znajoma też miała potrąconego kota też wlókł za sobą tylne łapy i może zabrzmi to śmiesznie ale sama go rehabilitowała i kot powrócił do zdrowia... może nie chodzi tak jak przed wypadkiem ale jest samodzielny
Miranda, może po tym wypadku coś się poprzesuwało i ma ucisk na nerwy odpowiedzialne za kontrolę moczu. Tak czy siak, zabierz go do wet. Pisałam Ci powyżej, żebyś się przejechała do pana Metyka na Kuźnię. Jest chirurgiem i mojego pieska uratował od kalectwa. Zwierzak ma się teraz bardzo dobrze. Spróbuj.
Dziękuję Ci za informację. Pojadę na pewno. Co prawda byłam już u weterynarza ale nie w tym miejscu. Tamten mi powiedział że nic nie widzi złego ale kot do tej pory nie rusza ogonem a to trwa już 3-4mc. Pojadę na Kuźnię może mu pomoże. Ja naprawdę wbrew opiniom innych nie chcę się z nim rozstawać.
Polecam umówić się telefonicznie do p. Metyka. Będziesz miała pewność, że go zastaniesz, bo on pracuje jeszcze w innym miejscu.
Polecam umówić się telefonicznie do p. Metyka. Będziesz miała pewność, że go zastaniesz, bo on pracuje jeszcze w innym miejscu.