Ja nie twierdzę, że kierowcy jeżdżą przepisowo. Twierdzę, że każdy powinien stosować się do przepisów. Zaznaczyłem jedynie, że niestosowanie się do przepisów ruchu drogowego jest bardziej niebezpieczne dla rowerzystów. Sam jeżdżę zarówno samochodem jak i rowerem (też nie zawsze zgodnie z różnymi bzdurnymi przepisami) i zdaję sobie sprawę jak to wygląda zarówno z jednej jak i drugiej strony. Ogólnie, uważam też, że wprowadzenie przepisów dające nowe prawa rowerzystom względem kierowców było absolutną głupotą, bo to właśnie te nowe przepisy spowodowały mnożenie się takich wątków na forach jak ten.
No tutaj sie zgadzam z Toba calkowicie.
pozdrawiam
Ot i cała prawda szacunek dla każdego każdy chce żyć a wszystko winien pęd i szybciej i szybciej i szybciej .........................
wedle prawa jak je sciezka jedz nio bo ci wlepio mandat
Moh,podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema rękami.Osobiście czuję się bezpieczniej na jezdni bo na ścieżkach rowerowych nie obowiązują żadne zasady.Mam rower szosowy więc jakość ścieżek bardziej odczuwam niż inni użytkownicy.Jeżeli mam taką możliwość to je omijam.
Tylko tyle dodam, że kierowcy nikt nie każe wychodzić z samochodu przy każdym progu zwalniającym i go nie pcha. I z całym szacunkiem, nie jestem kierowcą zawodowym, ale robię po 30- 40 tys rocznie osobówką ( taka praca), i nie pamiętam żebym chociaż felgę skrzywił na tych dziurach w jezdniach, zawsze jest miejsce żeby ominąć, zwolnić. W sytuacji opisanej na ul. Samsonowicza, jedynym wyjściem jest wzięcie roweru na ręce i przeniesienie go 500 m.( nieśliście kiedyś auto ' na barana" ?) Jeżdżę "kolarką", części nie są tanie, a w warunkach jakie u nas panują,żeby nie zniszczyć roweru, mam możliwość albo jechać 10 km/h , albo nie jechać. To ja już szybciej biegam :P, odechciewa się. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że na te ścieżki idą miliony złotych, i da je się wybudować tak, że aż miło jeździć, ale lepiej marnować kasę, i się oburzać na rowerzystów. Swego czasu byłem w krajach Beneluksu, przy podobnych nakładach finansowych, ścieżki, trakty, są tak zrobione, że nikt nawet nie pomyśli o wjeżdżaniu na ulicę. Ale u nas, nie ma miejsca na konstruktywną krytykę, dostałeś ścieżkę ? ( z własnych podatków) to zamknij gębę i się ciesz. Ot taka nasza logika. Wiele w Polsce się zmienia na lepsze, dużo budujemy, ale czy nie można lepiej ? sensowniej wydawać pieniędzy, żeby inwestycje nie były tylko słupkami w statystykach ( wybudowaliśmy pierdyliard ścieżek rowerowych, z czego d jazdy nadaje się 500 km. ) ? zawsze można.I tak na marginesie, umiarkowanej jakości koło do kolarki 300-500 zł, może to nie jest cena porównywalna z komponentami samochodowymi, jednak rozwalić takie koło jest o wiele łatwiej niż w aucie. Też się czasem denerwuję, że mi rowerzysta wyjedzie, albo się wlekę, ale trochę wyrozumiałości, też jesteśmy ludźmi i tez mamy swoje utrudnienia.