Halo tu jest tylko Ostrowiec ścieżki rowerowe zakończone wysokim krawężnikiem.Też jestem kierowcą i jeżdżę na rowerze kultura w obie strony kłania się proszę państwa jak jeżdzisz samochodem to widzisz błędy kierowcy roweru jak jedziesz rowerem widzisz błędy tego co w samochodzie każdy niech uważa bo za chwilę nas nie będzie .
Przepisów się poucz. Nie ma znaczenia czy jest to ścieżka rowerowa czy ciąg rowerowo-pieszy. Jeśli ciągnie się wzdłuż ulicy, którą się poruszasz, to masz obowiązek z niego korzystać, a nie wolno ci jechać po jezdni...
Tak, na Waryńskiego ścieżka jest nie do użytku. Według przepisów trzeba schodzić z roweru i przeprowadzać rower przez bardzo wiele przejść dla pieszych. Po prostu nie da się jechać. Ktoś to zaprojektował bez głowy, chyba tylko dla własnej satysfakcji.
No straszne... Trzeba zejść z roweru według przepisów, więc ścieżka jest nie do użytku, to będę łamał przepisy ruchu drogowego, zabraniające mi jazdy ulicą. Że mogę dostać mandat albo stracić życie to mały szczegół - przynajmniej z roweru nie będę schodził...
I jak tu nie twierdzić, że rowerzyści uważają się za święte krowy...
Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem i musisz co 100 metrów zatrzymywać się na tej drodze. Wtedy zrozumiesz o czym piszę.
Jacku, On i tak tego niestety nie zrozumie. Jeśli nie widzi problemu, że ścieżka nie nadaje się do użytku, nie zauważa że zostały zmarnowane pieniądze i pisze o świętych krowach, to raczej jest niereformowalny w swoim myśleniu.
Dzięki za wsparcie :-). Myślę, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby obustronne poszerzenie jezdni i wydzielenie bocznego pasa dla rowerów. Tylko to kosztowałoby więcej niż trochę czerwonej kostki i mnóstwo znaków :-(.
Ja to rozumiem właśnie bardzo dobrze, ale nie jeżdżę samochodem po chodnikach i ścieżkach rowerowych, bo w jezdni jest pełno dziur i do tego ktoś nastawiał pełno progów zwalniających. Przez to nie raz muszę zwalniać niemal do 0, a dziury uszkadzają zawieszenie w samochodzie, które kosztuje znacznie więcej niż wymiana opony w rowerze...
Wyobraź sobie, że jadę samochodem i to, że co chwila mam gdzieś próg zwalniający, co chwila mam dziury w jezdni na których mogę zniszczyć opony, felgi, zawieszenie, które nie kosztuje 150 zł tylko wielokrotność tej sumy. Nie przychodzi mi w takich momentach do głowy że skoro nie da się jechać, to wjadę na ścieżkę rowerową, czy chodnik samochodem i będę sobie tamtędy jeździł, a jako wytłumaczenie, dlaczego, odpowiem, że ktoś to zaprojektował bez głowy i nie da się jeździć. OK? Pasuje ci? Tylko nie marudź jak będziesz musiał uciekać rowerem z tej ścieżki jak będę jechał autem - w końcu ty się bezczelnie na ulicę samochodom wbijasz.
Chyba nie masz roweru, prawda?
Mam i bardzo często nim jeżdżę, chociażby codziennie do pracy przez całe miasto i jako kierowca samochodu nie jeżdżę po chodnikach, tak jako rowerzysta nie wbijam się na jezdnię gdy mam wyznaczoną ścieżkę.
Zresztą, nie ma o co się spierać, jak mam jechać Waryńskiego, to wybieram Kopernika i po sprawie.
To w ogóle jest jakaś patologia, że nie trzeba mieć żadnych uprawnień aby jeździć rowerem. Skutkiem tego jest to, że kierowcy znają przepisy dotyczące rowerzystów, a rowerzyści nie znają żadnych...
co do jazdy ścieżką rowerową to proponuje zobaczyć stan ścieżki rowerowej na ulicy samsonowicza od Denkowa w kierunku stacji paliw Lotos.Pełno jest szkieł porozbijanych butelek i nikt o to nie dba.władze zapomniały o sprzątaniu tego terenu.W takim przypadku to co ma zrobić rowerzysta???
Ja powiem tak (jestem zarowno rowerzysta, pieszym jak i kierowca):
Problem jazdy po ulicy zamiast sciezkami dotyczy przede wszystkich starszych ludzi, ktorzy byli od zawsze przyzwyczajeni do jazdy po ulicy. To jest glowny problem. Do tego taki delikwent z mojego punktu widzenia jedzie tak niestabilnie, ze nigdy nie wiadomo kiedy nagle wysunie sie o metr w strone srodka jezdzni. Co prawie uniemozliwia go wyprzedzenie na takiej ulicy jak Kilinskiego.
Problem beznadziejnych sciezek w naszym miescie to dodatkowa sprawa. Mnie osobiscie to malo dotyczy, bo rower mam ktory zniesie nawet kraweznik. Natomiast nie wyobrazam sobie jak mozna jezdzic na tzw. kolarce, skladaku czy nawet rowerze typu cross po tym bez uszkodzenia roweru.
Piesi chodzacy po sciezce to tez norma i podobnie sie zachowuja jak opisami rowerzysci przez Pania powyzej. Jesli ktos nie wierzy to niech sprobuje zwrocic komus uwage.
Kolejna spraw to kierowcy, ktorzy nawet jak sciezka rowerowa ma pierwszenstwo to ich to nie dotyczy.
Wiec ogolnie kazdy grupa ma cos na sumieniu (nie chce mi sie wymieniac wszystkich agrumentow) i jedynymi rozsadnie zachowujacymi tutaj osobami sa Ci, ktorzy jezdza rowerem i samochodem. Wtedy wiedza jak sytuacja wyglada i reprezentuja pewna kulture jazdy. Cala reszta pcha sie, kazdy w swoja strone krzyczac, ze to ona ma racje.
Takze uzywajamy glowy i nie utrudniajmy sobie zycia. Jezdzijmy z kultura i poszanowaniem drugiej osoby.
pozdrawiam
Używajmy głowy, ale też przestrzegajmy przepisów... Zwłaszcza rowerzyści powinni się do nich stosować, bo to oni są najbardziej narażeni na ciężki uszczerbek na zdrowiu a może nawet i utratę życia, jeśli tych przepisów nie przestrzegają. A tym czasem to oni tutaj krzyczą, że nie będą ich przestrzegać, bo im się ścieżki nie podobają - jak ci się ścieżka nie podoba, a przepisy zabraniają jazdy po ulicy, to nie wyciągaj roweru...
oj nie przasadzaj, bo mam wrazenie ze widzisz cos tylko z jednej perpektywy. Nie raz widzialem sytuacje gdzie to raczej kierowca samochodu zachowuje sie jak swieta krowa powodujac zagrozenie - wlaczajac w to wjechanie wprost na rower bedacy na sciezce. Na szczescie, ze temu starszemu Panu sie nic powaznego nie stalo. Jednak zdziwienie kierowcy, ze to nie on mial pierwszenstwo to dopiero byl wyczyn. Dlatego znajac sytuacje z kilku stron nie krzyczy tylko nawoluje do ostroznosci.
PS> wiesz mi albo i nie, ale czasami jazda wbrew przepisom jest bezpieczniejsza. Mnie rowniez zdarza sie je lamac (moze nie w takich przykladach jak tutaj), ale bardziej sobie cennie swoje zdrowie i zycie niz przepisy oraz ewentualne mandaty.