Krótka odpowiedź brzmi: nie, nie trzeba być „u władzy”, żeby szukać inwestorów – i prawo tego opozycji nie zabrania. Ale są realne ograniczenia praktyczne, które sprawiają, że władza ma tu dużą przewagę.
Poniżej rozbijam to na konkrety, bo o to w gruncie rzeczy chodzi ↓
---
## 1. Czy opozycja może pozyskiwać inwestorów?
Tak – w 100%.
Każdy obywatel, stowarzyszenie, fundacja, radny (także opozycyjny), a nawet kandydat w wyborach może rozmawiać z inwestorami, promować miasto czy powiat, przedstawiać potencjał terenu itd.
→ Nie ma żadnego przepisu, który mówiłby: „tylko rządzący mogą rozmawiać z inwestorem”.
Opozycja może:
* nawiązać kontakt z firmą,
* zaprezentować lokalizację,
* zorganizować spotkanie informacyjne,
* przygotować koncepcję inwestycji,
* przedstawić inwestora władzom miasta/powiatu.
---
## 2. Gdzie zaczynają się ograniczenia?
Problem nie leży w prawie, tylko w kompetencjach.
Opozycja nie może sama:
* sprzedać lub wydzierżawić gruntów samorządowych,
* zmienić planu zagospodarowania,
* przyznać ulg podatkowych,
* podpisać umowy inwestycyjnej,
* zobowiązać gminy/powiatu do wydatków.
To wszystko może zrobić tylko organ wykonawczy:
* wójt/burmistrz/prezydent,
* zarząd powiatu,
* rada (większość głosów).
Czyli:
→ opozycja może przyprowadzić inwestora do drzwi,
→ ale ktoś rządzący musi te drzwi otworzyć i podpisać papiery.
---
## 3. Czy opozycja może „załatwić inwestora”, a władza go zablokuje?
Teoretycznie tak – i w praktyce bywa różnie.
Jeśli:
* inwestor jest realny,
* projekt sensowny,
* miejsca pracy prawdziwe,
to politycznie bardzo trudno władzy powiedzieć „nie”, bo:
* mieszkańcy to widzą,
* media to widzą,
* wyborcy rozliczą.
Ale… jeśli władza nie chce, może:
* przeciągać procedury,
* zasłaniać się formalnościami,
* „zgubić” temat.
To już nie kwestia prawa, tylko kultury politycznej.
---
## 4. Jak czytać cytat Zbigniewa Dudy?
Ten fragment: „Będziemy robić wszystko, żeby ściągać inwestorów…”
to jest klasyczna obietnica wyborcza bez konkretu.
A odpowiedź: „Pan mi poda jakiś konkret”
oznacza w praktyce:
* brak gotowych projektów,
* brak rozmów z inwestorami tu i teraz,
* przerzucenie ciężaru dyskusji na innych.
Gdyby istniały realne rozmowy z inwestorem, padłyby np.:
* branża,
* liczba miejsc pracy,
* etap rozmów,
* czego potrzeba od powiatu.
---
## 5. Podsumowanie w jednym zdaniu
Opozycja może i ma prawo szukać inwestorów, ale bez władzy wykonawczej nie jest w stanie doprowadzić inwestycji do finału – dlatego mówienie „ściągniemy inwestorów” bez konkretów jest raczej hasłem niż planem.
Jeśli chcesz, mogę:
* przeanalizować ten cytat pod kątem kampanii wyborczej,
* rozpisać jak realnie wygląda proces „ściągania inwestora” krok po kroku,
* albo pomóc Ci przygotować merytoryczną ripostę na takie wypowiedzi.