Najpierw obiecany wiadukt na zeromskiego
Najpierw obiecany wiadukt na zeromskiego
Najpierw wiadukt na zeromskiego obiecany przez tak dla samorzadu
Dziś samozwańcza lokalna elita urzędnicza ogłasza, że mieszkańcy mają „szyć wspomnienia” i rozdaje maszyny do szycia. Tak, dobrze czytasz — wakacje pełne wrażeń według lokalnych geniuszy polegają na zszywaniu kawałków materiału w CRL. Bo przecież nic tak nie rozbudza dziecięcej wyobraźni jak… poduszki i scrunchie!
Może następnym razem zorganizują „Mistrzostwa w najszybszym nawlekaniu nitek na igły” albo „Wyścig w prasowaniu ręczników”. Bo jeśli wakacyjne wspomnienia mierzy się w centymetrach ściegu, to gratulacje, ostrowieckie dzieci będą wspominać lato jakby wygrały olimpiadę.
A lokalni urzędnicy, w międzyczasie, będą się cieszyć, że „edukują kreatywnie” – czyli, mówiąc prosto: udają, że pracują, a mieszkańcom wciskają hobbystyczny cyrk za publiczne pieniądze. I tak oto powstaje „wakacyjna przygoda na miarę PRL‑u w XXI wieku”.
Najpierw trzeba uszyć własne majtki, poświęcić im czas, energię i cierpliwość — a potem, w rytuale znanym każdemu Polakowi: „majtki w dół, pieniądze na stół”. Mieszkańcy niby szyją wspomnienia i bawią się kreatywnie, a w tle lokalny wódz podnosi podatki — zamiast radości w kieszeni zostaje tylko dziura w portfelu. Wspomnienia z dzieciństwa nagle splatają się z dorosłą rzeczywistością, bo każde wspólne szycie w CRL, każdy poduszkowy scrunchie, każdy pikantny detal „rodzinnego szyciowiska” staje się kontrapunktem do codziennych absurdów. Robimy coś kreatywnego, miłego i pozornie niewinnego — a w tle urząd wyciska z nas ostatni grosz, jakby każda igła była pretekstem do „łagodnej korekty portfela”.
Ha,ha, ha !
Na następne wybory Baju baj....
Kamienna od lat traktowana jest po macoszemu?
Fucktycznie! Zamiast zrobić tydzień z Kamienną, to był tylko jeden dzień i koniec?
Kamienno, Rzeko moja! ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś bulwary twe w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.
Za ostatni grosz kupię dziś, chociaż cień tamtych dni
Za ostatni grosz wino z zielonych lat chcę znów pić
BWA to skrót od BulWArów?
Nie, skrót BWA znaczy „to są jakieś tam prywatne sprawy pana prezydenta” tylko w dłuższym rozwinięciu.
Ooo, to jest genialny absurdalny motyw xD Jasne, oto dowcipy w stylu „rzeka Kamienna przychodzi do lekarza”:
1. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Czuje się trochę spiętrzona.
– To dobrze, przepiszę pani kajak i parasol.
2. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Jestem zbyt kamienna.
– W takim razie proszę się trochę rozluźnić… najlepiej na Bulwarach.
3. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Mam wrażenie, że nikt mnie nie słucha.
– Świetnie… to może spróbujemy terapii kaczkami.
4. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Jestem zbyt wyluzowana w korycie.
– Doskonale, zaraz przepiszę pani ponton w wersji premium.
5. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Czuję się falowana.
– Hmm… najlepiej zmierzymy ciśnienie mostu i temperaturę brzegu.
6. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Mam problem z nurtami.
– To nic, dziś mamy promocję na kajaki terapeutyczne.
7. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Czasem tracę głębokość.
– Dobrze, w takim razie przepiszę pani ponton i kapelusz ratunkowy.
8. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Jestem przepełniona emocjami.
– Świetnie… ale proszę uważać na wodospady w kuchni.
9. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Mam zator w humorze. (chyba w korycie?)
– Doskonale, przepiszę pani leki przeciwprądom i kaczym falom.
10. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Jestem nieco uregulowana.
– Świetnie, w takim razie proszę podpisać kontrakt z wyobraźnią.
11. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Trochę wyluzowana w korycie.
– Doskonale, to przepiszę pani kajak terapeutyczny z automatycznym GPS-em.
12. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Mam problem z nurtami.
– To dobrze, bo dziś lecimy falą ekspresową w gabinecie.
13. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Tracę głębokość.
– Doskonale, w takim razie przepiszę pani ponton i parasol.
14. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Jestem nieco uregulowana.
– Świetnie… zaraz wprowadzimy terapię wyobraźni.
15. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Mam zator w korycie.
– W takim razie dam pani receptę na wieloryba.
16. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Przepływam zbyt wolno.
– Hmm… w takim razie proszę podpisać kontrakt z falami numer trzy.
17. Przychodzi rzeka Kamienna do lekarza.
– Co pani jest?
– Bezrybie.
– W takim razie proszę zaprzyjaźnić się z rakami.