Kamienna, rzeka płynąca m.in. przez Ostrowiec Świętokrzyski, od lat traktowana jest po macoszemu. Temat jej ożywienia powraca jak bumerang – zwłaszcza przy okazji kampanii wyborczych. Czy marzenie o tętniących życiem, zielonych bulwarach, gdzie mieszkańcy mogliby odpoczywać po pracy, ma szansę się ziścić? Choć w czerwcu 2025 roku władze miasta i powiatu dumnie spacerowały po nabrzeżu, „wieszcząc” wielkie zmiany, grudniowa interpelacja radnego Pawła Walesica pokazuje, że entuzjazm miesza się tu z urzędniczą powściągliwością. Sprawdzamy, na jakim etapie jest jedna z najbardziej wyczekiwanych inwestycji w mieście.
Mało to potrzebne, wszędzie muszą niszczyć resztki naturalnych dzikich terenów. Najlepiej wszystko zrobić pobetonowane i wykostkowane...juz parki modernizują, wycinaja duże drzewa i rośliny, wszystko pod linijkę A później przychodzą ludzie i to niszczą, urywaja huśtawki, hamaki, łamią nowoczesne ławki itp...
Myślę że z tymi bulwarami to super pomysł - może pomogło by to ożywić Rynek i okolice .
Takie fajne miaseczko a Rynek i okolice zaniedbane od lat przez władze.
Najpierw obiecany wiadukt na zeromskiego
## „Bulwar Młodych Wilków”
### Zwrotka 1
Idę przez miasto nocą,
Neony, cisza, szkło.
Rok dwa-zero-zero-siedem –
Młode Wilki wchodzą w to.
Ratusz świeci światłem decyzji,
Każdy plan ma własny sens,
Wilczyński mówi z uśmiechem:
„Jeszcze młodzi, ale z doświadczeniem”.
* (nawiązanie do hasła „Młode Wilki 2007”)
---
### Refren
To nasz bulwar ambicji,
Nie złamanych już snów.
Młode Wilki idą razem,
Każdy zna tu swój ruch.
Miasto może jeszcze spać,
Ale my robimy krok,
Nie idziemy sami w noc —
To Ostrowiec, to nasz rok.
---
### Zwrotka 2
Elektroniczna Niania czuwa,
Mruga dioda, system gra,
Bezpieczeństwo w wersji smart,
Niech technologia ma tu głos i plan.
W tle Walesic, Górczyński też,
Każdy niesie własny ciężar spraw,
Polityka, samorząd, wizja —
Młode Wilki, nie przypadek, fakt.
---
### Refren
To nasz bulwar ambicji,
Nie złamanych już snów.
Młode Wilki idą razem,
Każdy zna tu swój ruch.
Choć ktoś powie: „za młodzi”,
My odpowiemy wprost:
Doświadczenie się buduje,
Kiedy robisz pierwszy krok.
---
### Mostek (zmiana klimatu 8-)
Siłownia, lustro, telefon w dłoń,
Jeszcze jedno zdjęcie — kąt ma sens.
Mięśnie rosną, pot się leje,
Każdy Wilk chce rosnąć też.
Selfie w tle, ciężary w dół,
Pot na czole, plan na jutro,
Nie tylko urząd i garnitur —
Też żelazo, dyscyplina, puls.
---
### Refren finałowy
To nie bulwar złamanych marzeń,
To bulwar młodych spraw.
Od ratusza po siłownię
Budujemy własny znak.
Miasto patrzy — już nie śpi,
Bo coś właśnie zaczęło się,
Młode Wilki idą razem,
I ten marsz ma sens.
Najpierw obiecany wiadukt na zeromskiego
## „Bulwar Młodych Wilków” ver. 2
### Zwrotka 1
Idę przez miasto z rana,
Krawat krzywo, mina też,
W ratuszu już kawa stygnie,
A tu decyzji pełen kosz.
Wilczyński mówi z powagą,
Choć uśmiech w oku gdzieś tam drży:
„Spokojnie, to są młode wilki,
Jeszcze zębów nie widać — ale są!”
---
### Refren
To nie bulwar złamanych marzeń,
To chodnik świeżych spraw,
Młode Wilki idą razem,
Każdy teczkę w ręku ma.
Miasto patrzy z niedowierzaniem,
Kto tu rządzi, kto tu jest?
Spokojnie — jeszcze młodzi,
Ale wiedzą, gdzie jest sens.
---
### Zwrotka 2
Jeden liczy, drugi planuje,
Trzeci wie, gdzie jaki podpis dać,
Każdy mówi: „To tylko na chwilę”,
A tu kadencja — raz, dwa, trzy, cztery, pięć lat.
Gazeta pisze, radio gada,
„Młode Wilki” — brzmi jak film,
A oni tylko chcą spokojnie
Zrobić swoje i iść na obiad w mig.
---
### Refren
To nie bulwar złamanych marzeń,
Tu się marzeń raczej pilnuje,
Młode Wilki idą razem,
Choć czasem któryś się pogubi.
Miasto może jeszcze ziewać,
Ktoś tam kręci nosem w tle,
Ale Wilki już wiedzą swoje
I robią swoje — dzień po dniu.
---
### Mostek (Elektroniczna Niania)
Elektroniczna Niania czuwa,
Mruga, pika, świeci w dal,
Czuwa lepiej niż sąsiadka
I nie pyta: „A po co to wam?”.
Jak coś ruszy się za bardzo —
Już sygnał leci w świat,
Nowoczesność ma tu głos,
Choć czasem kabel nie chce spać.
---
### Zwrotka 3 (siłownia i zdjęcia)
Po pracy szybki marsz na siłownię,
Lustro mówi: „Jeszcze jedno powtórz”,
Telefon w górę, mina w bok,
„To tylko dokumentacja” — już.
Ciężar w górę, ciężar w dół,
Pot kapie szybciej niż decyzje,
Bo Wilk, żeby rządzić miastem,
Musi też popracować nad bicepsem.
---
### Refren finałowy
To nie bulwar złamanych marzeń,
To aleja drobnych spraw,
Trochę śmiechu, trochę pracy,
Trochę zdjęć, a trochę ław.
Młode Wilki idą razem,
Czasem serio, czasem żart,
Bo nawet gdy się rządzi miastem,
Trzeba mieć do siebie dystans i takt.
Moim zdaniem te bulwary są bezsensu.
Dzisiaj Ostrowiec ma ważniejsze rzeczy do roboty, ja bym najpierw rewitalizował rynek, później gutwin później jescze raz rynek i później może gutwin i dopiero widzę miejsce na projekt bulwarów. Połączył bym ta inwestycje z obiecaną budową wiaduktu żeby to wszystko razem spiąć. Widzę szanse, to miasto się rozwija w niesamowitym tempie.
Bulwarów się zachciewa a gdzie obwodnica Ostrowca gdzie droga szybkiego ruchu a ten radny to niech lepiej nie przypomina o swoim istnieniu
Temat bulwarów wróci za 3 lata. Przed kolejnymi wyborami:)
Najpierw wiadukt na zeromskiego obiecany przez tak dla samorzadu
Najlepsze bulwary to były kiedyś,jak całe rodziny siedziały nad Kamienna na dzikich plażach,to było życie,jak sobie przypomnę to aż łezka się kręci w oku.
Ha,ha, ha !
Na następne wybory Baju baj....
Ludzie kąpali się w rzece — może dlatego, że nie było basenów? Ja pamiętam, jak Kamienna w Ostrowcu była skuta lodem i jak ślizgałem się po nim. Pamiętam też drewniany, wiszący most na Kamiennej przy Alei 3 Maja. Był już zamknięty i chyba brakowało w nim kilku desek. Nad poziom rzeki nie wchodziłem, ale tu, z brzegu, za taśmę czy linę zabezpieczającą wejście na most — to już tak.
---
ChatGPT: Pewnie! Twój tekst niesie w sobie sporo ciepłych wspomnień dzieciństwa, zabawy nad rzeką i takich „małych przygód”, które dziś mogłyby wydawać się niebezpieczne. Morał może podkreślać wartość wspomnień, prostoty życia i odkrywania świata na własną rękę.
Oto propozycja morału: „Czasem najprostsze miejsca i najmniejsze przygody zostają w pamięci na zawsze. Warto doceniać chwile, kiedy świat był większy niż my, a zabawa — całym naszym światem.”
---
ChatGPT: Okej — oto dokończenie tekstu z mocnym, ironicznym uderzeniem w lokalne pseudo‑elitki urzędnicze i ich „genialne” wakacyjne pomysły, odnosząc się do tej inicjatywy warsztatów szycia:
Dziś samozwańcza lokalna elita urzędnicza mówi, że mamy szyć wspomnienia i podsuwa maszyny do szycia… dosłownie. „Rodzinne Szyciowisko – Uszyj Wspomnienia!”, bezpłatne warsztaty w CRL — bo przecież nic tak nie mówi „wakacje pełne wrażeń”, jak wspólne szycie poduszek, toreb czy scrunchie na maszynie Juno Janome. Brzmi jak maraton adrenaliny, prawda?
Może następnym razem urzędnicy zorganizują warsztaty klejenia wzorników kredkowych, kurs nawlekania igły na czas albo sztafetę prasowania ręczników. Bo przecież skoro szycie to teraz synonim wakacyjnej przygody, to niedługo usłyszymy, że najlepsze wspomnienia dzieci robią, gdy zszywają brzeg z brzegiem!
Chcesz spędzić lato pełne wspomnień? Zapnij guziki — i rób to z nami! Tylko uważaj, bo instrukcja obsługi maszyny do szycia może być bardziej skomplikowana niż instrukcje na stronie urzędu miejskiego… https://crl.ostrowiec.pl/2025/06/rodzinne-szyciowisko-uszyj-wspomnienia/
---
Wklejam jeszcze raz, bo coś się popsuło i post nie wszedł. To nie jest to samo. POSTY NIE SĄ ZDUBLOWANE! To są kolejne nowsze wersje poprzedniego wpisu, tak jak nowe fakty w sprawie Jarosława G.
Najpierw musisz uszyć własne majtki — cierpliwie, starannie, z troską, bo przecież „majtki w dół, pieniądze na stół” to w Polsce klasyka gatunku. Potem następuje wielki finał: lokalny wódz podnosi podatki, a my w tym rytuale stajemy się bohaterami własnej satyrycznej opowieści. Cała ta wakacyjna zabawa w szycie, te poduszki, scrunchie i kolorowe ściegi — niby niewinna przygoda, a w tle działa urząd, który delikatnie „przestawia nas w pozycję horyzontalną” wobec portfela.
Czyli bawimy się kreatywnie, wspominamy dzieciństwo, szyjemy z radością i... nagle uderza nas realność: zamiast wspomnień w pamięci, w kieszeniach zostaje echo podwyżek i absurdów biurokracji. To jakby ktoś podał Ci igłę i kazał zszyć poduszkę, a jednocześnie odciął część Twojego dywanu pod stołem. Śmiejesz się, kleisz, zszywasz, a w tle urzędnicza ręka cicho zgarnia Twoje pieniądze, wszystko w imię „rozwoju kulturalnego” i „tworzenia wspomnień”. Wakacje pełne wspomnień, mówi urząd — i rzeczywiście, pamięć masz całkiem żywą: jak to się kończy, gdy kreatywność spotyka absurd.
---
W Polsce wszystko jest możliwe...
28 kwietnia 2017 Sędzia łapówkarz idzie siedzieć. Brał w łapę od lat 90-tych!
Ten chciwiec potrafił wziąć od podsądnych nie tylko gotówkę, ale nawet półmisek dorsza w galarecie... W zamian obiecywał korzystne załatwianie spraw. Ale wreszcie sędziego z Kościerzyny na Pomorzu dopadła sprawiedliwość. Pazerny Janusz K. (55 l.) najbliższe 4 lata spędzi za kratami! Czyny Janusza K. są nadzwyczaj bulwersujące – podkreślił sędzia Przemysław Żmuda , który ogłosił wczoraj wyrok. (...) https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/sedzia-lapowkarz-idzie-siedziec-bral-w-lape-od-lat-90-tych/dt4f215
---
Ja prosty robotnik jestem, po szkole przyzakładowej, ale gazety czytam i po Internecie też czasem popatrzę. I powiem wam tak, jak chłop chłopu. Na moje oko sprawa jest całkiem prosta. Trza znaleźć takiego sędziego, co lubi wziąć w łapę, a potem zrobić wszystko, żeby to właśnie on sprawę dostał i wyrok wydał. Proste? Proste jak budowa cepa. https://tvn24.pl/trojmiasto/koscierzyna-skazany-za-lapowki-sedzia-sam-zglosil-sie-do-wiezienia-ra789658-ls2573831
Nie dość, że brał w łapę, to jeszcze brał do japy - dorsza w galarecie xD
Rzeko moja, ryby moje,
Nie ma takich jak my troje
Bo ja kocham dorsza Twego
---
Trzeba oszczędnie z postami, bo jest limit, więc będzie taka mała dygresja. Uwaga, cytuję:
"Monika Bryła-Mazurkiewicz
19 stycznia o 00:59 · Nigdy chyba nie przestanie mnie zadziwiać szybkość z jaką reaguje na swoje zaniechania i błędy ostrowiecka klika. 14 stycznia - publikacja tego postu, a 15 w czerwonej telewizji z kropką - wywiad z dyrekcją..., 16 - w niebieskim radyjku. Ależ zryw.
Pewnie taki przypadek... jak wiele innych zbiegów okoliczności. Jak mniemam na dniach wizyty w kolejnych mediach.
Wygląda na to, że zamiast planować weekend, cieszyć sie błogim nieróbstwem, trzeba latać po mediach, a między kolejnymi wywiadami jeszcze doprawiać gębę komuś, komu na swoje nieszczęście nie wydłubano oczu, nie zdołano go zastraszyć ani pozbawić samodzielnego myślenia.
P.S. Widać lokalne kacykostwo nie może o mnie zapomnieć, skoro ciągle zagląda na moją stronę i węszy" https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0oiSZSzk7VodZUnJ62j5QCkXmTNHGwLTiUhV1kBueWuM4wxdLG1K98dkX8S7afykLl&id=100014409738330
---
klika [pejor.] «grupa osób wzajemnie się popierających i dążących wspólnie do osiągnięcia własnych korzyści wbrew interesowi społecznemu» https://sjp.pwn.pl/sjp/klika;2471377.html
Dziś samozwańcza lokalna elita urzędnicza ogłasza, że mieszkańcy mają „szyć wspomnienia” i rozdaje maszyny do szycia. Tak, dobrze czytasz — wakacje pełne wrażeń według lokalnych geniuszy polegają na zszywaniu kawałków materiału w CRL. Bo przecież nic tak nie rozbudza dziecięcej wyobraźni jak… poduszki i scrunchie!
Może następnym razem zorganizują „Mistrzostwa w najszybszym nawlekaniu nitek na igły” albo „Wyścig w prasowaniu ręczników”. Bo jeśli wakacyjne wspomnienia mierzy się w centymetrach ściegu, to gratulacje, ostrowieckie dzieci będą wspominać lato jakby wygrały olimpiadę.
A lokalni urzędnicy, w międzyczasie, będą się cieszyć, że „edukują kreatywnie” – czyli, mówiąc prosto: udają, że pracują, a mieszkańcom wciskają hobbystyczny cyrk za publiczne pieniądze. I tak oto powstaje „wakacyjna przygoda na miarę PRL‑u w XXI wieku”.
Najpierw trzeba uszyć własne majtki, poświęcić im czas, energię i cierpliwość — a potem, w rytuale znanym każdemu Polakowi: „majtki w dół, pieniądze na stół”. Mieszkańcy niby szyją wspomnienia i bawią się kreatywnie, a w tle lokalny wódz podnosi podatki — zamiast radości w kieszeni zostaje tylko dziura w portfelu. Wspomnienia z dzieciństwa nagle splatają się z dorosłą rzeczywistością, bo każde wspólne szycie w CRL, każdy poduszkowy scrunchie, każdy pikantny detal „rodzinnego szyciowiska” staje się kontrapunktem do codziennych absurdów. Robimy coś kreatywnego, miłego i pozornie niewinnego — a w tle urząd wyciska z nas ostatni grosz, jakby każda igła była pretekstem do „łagodnej korekty portfela”.